Zakończenie dotychczasowej działalności w formie kwartalnej

Drodzy Czytelnicy,

z dniem 1 stycznia 2022 roku kończymy wydawanie Kwartalnika Chemicznego: Prawo i Wiedza w formie kwartalnej. Dotyczy to zarówno prenumeraty elektronicznej, jak i drukowanej. Niebawem dostępna będzie możliwość zakupu wydań archiwalnych w wersji drukowanej oraz elektronicznej.

Zespół redakcyjny
Kwartalnik Chemiczny: Prawo i Wiedza

2/2017

2/2017 (7)

 

Najbardziej pożądanym elementem prawidłowo prowadzonej i zrównoważonej gospodarki odpadami jest zapobieganie powstawaniu odpadów lub ograniczenie ich wytwarzania.

Aktualnie obowiązująca Ustawa z 14 grudnia 2012 r. o odpadach (tekst jednolity w DzU 2016 poz. 1987) wprowadza w artykule 17 następującą hierarchię sposobów postępowania z odpadami:

  • zapobieganie powstawaniu odpadów;
  • przygotowywanie do ponownego użycia;
  • recykling;
  • inne procesy odzysku;
  • unieszkodliwianie.

Najbardziej pożądanym elementem prawidłowo prowadzonej i zrównoważonej gospodarki odpadami jest zatem zapobieganie powstawaniu odpadów lub ilościowe ograniczanie ich wytwarzania. Powyższe działania obejmują przede wszystkim odpowiednie projektowanie wyrobów, tak by maksymalnie wydłużyć ich cykl życia u konsumenta oraz przeciwdziałać ich szybkiemu przekształceniu do postaci odpadu. Z drugiej strony, zapobieganie powstawaniu odpadów to również nadzór nad prawidłowym przebiegiem procesów technologicznych, co pozwala na wyeliminowanie lub ograniczenie występowania sytuacji zagrażających środowisku naturalnemu oraz przyczynia się do minimalizacji ilości powstających wyrobów wybrakowanych lub niespełniających wymagań, stanowiących odpady w myśl przepisów prawa. Do praktycznych działań, mających na celu ograniczanie ilości wytwarzanych odpadów, można w takim razie zaliczyć: kontrolę stanu technicznego użytkowanych maszyn i urządzeń, nadzór nad zgodnością produkowanych wyrobów z recepturami, zamówieniami oraz dokumentacją projektową, jak również racjonalną gospodarkę materiałową, dotyczącą stosowanych surowców, półproduktów, mediów i innych niezbędnych elementów składowych procesów produkcyjnych. Powyższe zabiegi przeciwdziałają powstawaniu awarii i usterek, wytwarzaniu wyrobów niezdatnych do wprowadzenia do obrotu handlowego oraz przeterminowaniu surowców i produktów, stanowiących na przykład zbędną nadwyżkę magazynową. Nie potrzeba zatem specjalistycznej wiedzy w zakresie ochrony środowiska, żeby zrozumieć, że zapobieganie powstawaniu odpadów to również zapobieganie zbędnym wydatkom w przedsiębiorstwie.

Drugą w kolejności zasadą postępowania z odpadami jest ich przygotowywanie do ponownego użycia. Pod tym pojęciem rozumie się wszelkie działania, polegające na sprawdzeniu, czyszczeniu lub naprawie, w ramach których produkty lub ich części, które wcześniej stały się odpadami, są przygotowywane do tego, aby mogły być ponownie wykorzystywane bez jakichkolwiek innych czynności wstępnego przetwarzania. Przygotowywaniem do ponownego użycia jest między innymi: naprawa uszkodzonych urządzeń elektrycznych i elektronicznych, regeneracja zniszczonych palet drewnianych czy też mycie i uzdatnianie zużytych opakowań wielokrotnego użytku, takich jak na przykład paletopojemniki IBC, beczki czy kanistry. Najważniejsze zalety tej metody gospodarowania odpadami to ograniczenie zużycia surowców, materiałów i mediów, które byłyby niezbędne do wytworzenia nowego wyrobu oraz danie „drugiego życia” niektórym rodzajom odpadów.

Alternatywą jest recykling

A co zrobić, jeśli wytworzone odpady nie nadają się do ponownego bezpośredniego użycia? W takim przypadku najbardziej preferowaną metodą postępowania jest recykling, umożliwiający przetworzenie odpadów do postaci produktów, materiałów lub substancji zdatnych do wykorzystania w dalszym, konkretnym celu. Przykłady recyklingu można wymieniać bez końca – począwszy od tych najbardziej oczywistych, jak wytwarzanie papieru z makulatury czy przetop złomu w hutach, aż po mniej popularne, ale również wartościowe – produkcję  artykułów budowlanych z domieszką stłuczki szklanej lub wyrobów gumowych ze zużytych opon. Niezależnie od tego, jaką metodą jest prowadzony recykling, umożliwia on przekształcenie odpadów do postaci produktów możliwych do ponownego bezpośredniego zastosowania w gospodarce.

Niestety, nie wszystkie odpady mogą zostać poddane recyklingowi oraz nie w każdej sytuacji jest on metodą najbardziej optymalną ekonomicznie. Co w takim przypadku?

(…)

 

Realizując jedno z podstawowych praw konsumenta – prawo do informacji – wprowadzający do obrotu przekazują za pośrednictwem etykiety podstawowe i jednocześnie niezbędne dane o produkcie: o jego składzie, sposobie użycia, wskazówkach, dotyczących bezpiecznego stosowania oraz dacie ważności. Ważne jest, aby wszelkie informacje, zwłaszcza te mogące bezpośrednio wpłynąć na bezpieczeństwo konsumentów, były zapisane w sposób rzetelny i zrozumiały. Zakres informacji, które trzeba koniecznie umieścić na etykiecie kosmetyków, określa artykuł 19 rozporządzenia 1223/2009/WE.

Identyfikacja osoby odpowiedzialnej

Zgodnie z artykułem 19 rozporządzenia 1223/2009/WE na etykiecie produktu kosmetycznego należy umieścić dane osoby odpowiedzialnej, czyli osoby prawnej lub fizycznej, która odpowiada za zgodność produktu z przepisami prawa. Dane te mogą być zapisane w formie skróconej, pod warunkiem że pozwolą na identyfikację firmy/osoby i jej adresu. Dość powszechna praktyka umieszczania na etykiecie tylko adresu strony www przedsiębiorstwa jest uznana za niezgodną z artykułem 19 rozporządzenia. Bywa tak, że firma pełniąca rolę osoby odpowiedzialnej ma kilka siedzib. Jeśli na etykiecie umieszczony jest więcej niż jeden adres, adres miejsca udostępniania dokumentacji należy wyróżnić. W przypadku sprowadzania produktu spoza UE konieczne jest umieszczenie nazwy kraju producenta.

Ilość nominalna

Na etykiecie kosmetyku należy umieścić informację o ilości nominalnej, wyrażonej w jednostkach masy lub objętości. Obowiązek ten nie dotyczy opakowań, które zawierają mniej niż 5 ml / 5 g produktu, bezpłatnych próbek oraz opakowań jednorazowego użytku. Zapis w rozporządzeniu, dotyczący podawania ilości nominalnej, jaką identyfikuje się w momencie pakowania, ma szczególne znaczenie w przypadku produktów, które tracą masę w wyniku naturalnych procesów, w czasie długotrwałego przechowywania (np. mydła jako produkty wysychające). Należy pamiętać o spełnieniu wymogów prawnych w zakresie wielkości cyfr i liter przy podawaniu ilości nominalnej. Uzależnioną od zawartości opakowania wysokość cyfr i liter określa załącznik nr 2 do rozporządzenia ministra gospodarki w sprawie szczegółowych wymagań, dotyczących oznakowań towarów paczkowanych. Na wielu etykietach produktów kosmetycznych – przed lub po oznaczeniu ilości nominalnej – pojawia się znak „e”. Zgodnie z art. 16 ust. 1 ustawy o towarach paczkowanych paczkujący lub zlecający paczkowanie może na własną odpowiedzialność oznaczać znakiem „e” towary paczkowane, zapewniając tym samym, że towar paczkowany spełnia wymagania, określone w przepisach rozdziału nr 3 ustawy. Wzór znaku „e” określa załącznik nr 3 do ustawy o towarach paczkowanych.

Data ważności

Szczególnie istotna dla konsumentów jest informacja o dacie ważności produktu. Określając datę przydatności, osoba odpowiedzialna deklaruje, w jakim czasie produkt przechowywany w odpowiednich warunkach jest bezpieczny i zachowuje w pełni swoje właściwości. W zależności od tego, jaką trwałością charakteryzuje się produkt, rozporządzenie umożliwia stosowanie dwóch form zapisu. W przypadku kosmetyków, których data ważności jest krótsza niż 30 miesięcy, stosuje się zapis: „Najlepiej zużyć przed końcem” lub symbol klepsydry, a następnie podaje się właściwą datę w formacie dzień/miesiąc/rok lub miesiąc/rok lub miejsce jej umieszczenia na opakowaniu np. „Najlepiej zużyć przed końcem: patrz spód opakowania”. Określenie to nie może być zastąpione sformułowaniami typu: „data ważności”, „zużyć przed” czy „best before”, „shelf life”, „exp.” itd. W przypadku produktów o dłuższej trwałości, powyżej 30 miesięcy, znacznie ważniejsza dla bezpieczeństwa stosowania jest trwałość produktu w czasie jego użycia – która jest wskazana na opakowaniu w postaci znaku PAO (ang. period after opening). PAO informuje o czasie, od momentu pierwszego otwarcia, w jakim produkt należy stosować. Na rynku można spotkać produkty kosmetyczne oznakowane „podwójną datą ważności”, tzn. na etykiecie pojawia się zarówno data minimalnej trwałości, poprzedzona zwrotem „najlepiej zużyć przed końcem”, jak i symbol PAO. Taki zapis nie jest zgodny z zapisami rozporządzenia i może wprowadzać konsumenta w błąd.

Gdy na produkcie umieszczono datę minimalnej trwałości i PAO, istotniejsza jest data minimalnej trwałości. Oznacza ona bowiem, że osoba odpowiedzialna gwarantuje bezpieczeństwo i jakość produktu w tym właśnie okresie. Jeśli od momentu pierwszego użycia do upływu daty minimalnej trwałości pozostało jeszcze 6 miesięcy, a PAO wynosi 12 miesięcy, produkt powinien zostać zużyty w ciągu 6 miesięcy, jak wskazuje data minimalnej trwałości. Istnieją grupy produktów, w przypadku których nie jest zasadne umieszczanie symbolu PAO, np. produkty jednorazowego użytku. Zakładamy bowiem, że po otwarciu kosmetyk jest natychmiast zużywany, a ewentualne pozostałości – wyrzucane.

Ostrzeżenia

Na etykiecie kosmetyku osoba odpowiedzialna jest zobowiązana do umieszczenia informacji o środkach ostrożności, jakie należy wdrożyć w czasie stosowania produktu. (…)

 

Czasami mniej znaczy więcej – to popularne stwierdzenie świetnie oddaje strukturę przedsiębiorczości w Polsce. Biorąc pod uwagę wielkość zatrudnienia, w 2010 r. mikroprzedsiębiorcy stanowili ponad 96% aktywnych przedsiębiorców. Sektor MŚP rozwija się prężnie, a przedsiębiorcy zwykle nie mają większych trudności z określeniem swojej gospodarczej tożsamości… Warto jednak zwrócić uwagę na kilka szczegółowych regulacji.

Nie jest tajemnicą, że sektor mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw zajmuje poczesne miejsce w polskiej gospodarce i nie tylko. Jego rolę dostrzega ustawodawca rodzimy i wspólnotowy, europejski, wypełniając treścią deklarację, zawartą w art. 103 ustawy z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej. Zgodnie z treścią wskazanego przepisu państwo stwarza, z poszanowaniem zasad równości i konkurencji, korzystne warunki dla funkcjonowania i rozwoju mikroprzedsiębiorców, małych i średnich przedsiębiorców. Działania państwa, służące wspieraniu rozwoju sektora MŚP, mogą polegać przede wszystkim na:

  • inicjowaniu zmian stanu prawnego, sprzyjających rozwojowi mikroprzedsiębiorców, małych i średnich przedsiębiorców, w tym dotyczących dostępu do środków finansowych, pochodzących z kredytów i pożyczek oraz poręczeń kredytowych;
  • wspieraniu instytucji, umożliwiających finansowanie działalności gospodarczej na dogodnych warunkach w ramach realizowanych programów rządowych;
  • wyrównywaniu warunków wykonywania działalności gospodarczej ze względu na obciążenia publicznoprawne;
  • ułatwianiu dostępu do informacji, szkoleń oraz doradztwa;
  • wspieraniu instytucji i organizacji, działających na rzecz przedsiębiorców;
  • promowaniu współpracy mikroprzedsiębiorców, małych i średnich przedsiębiorców z innymi przedsiębiorcami polskimi i zagranicznymi.

Przejawy powyższej regulacji odnajdziemy choćby w możliwościach uzyskania pomocy, realizowanej przez: Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, Bank Gospodarstwa Krajowego i inne instytucje krajowe, bogatym katalogu środków finansowych, dostępnych w ramach programów unijnych, ale również w sferze prawa podatkowego czy na gruncie przepisów, dotyczących promocji zatrudnienia.

Jak jednak pogodzić szereg udogodnień, dostępnych dla mikro-, małych i średnich przedsiębiorców, z zasadą równości wobec prawa? Czy te działania nie naruszają praw „dużych” przedsiębiorców? W orzecznictwie sądów polskich i Trybunału Konstytucyjnego nie budzi obecnie wątpliwości stwierdzenie, że równe traktowanie powinno dotyczyć podmiotów podobnych czy znajdujących się w podobnej sytuacji. Zatem nie jest niezbędne ani wskazane porównywanie reguł funkcjonowania w obrocie gospodarczym przedsiębiorcy prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą i spółki kapitałowej, zatrudniającej setki pracowników. Łatwo również zauważyć, że niektóre przewidziane dla mikroprzedsiębiorców formy pomocy nie ułatwią życia dużym przedsiębiorcom i odwrotnie. Reguł promujących sektor MŚP nie należy się zatem obawiać, a raczej czerpać korzyści z instytucji i rozwiązań im dedykowanych – oczywiście tak długo, jak długo nasze przedsiębiorstwo mieści się w jednej z omawianych kategorii.

Jakie zatem warunki musi spełnić mikro-, mały i średni przedsiębiorca? Jakie cechy decydują o przyporządkowaniu do danej kategorii podmiotów gospodarczych? Pewne wskazówki daje już samo intuicyjne rozumienie powyższych określeń, warto jednak zwrócić uwagę na regulację prawną w tym zakresie.

Dwie podstawowe cechy, decydujące o przynależności do sektora MŚP, to wielkość zatrudnienia i wysokość rocznego obrotu lub (…)

 

Zagadnienia dotyczące transportu towarów niebezpiecznych mają ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa transportu. Dobór stosownych opakowań może zapobiec wypadkowi, a prawidłowa klasyfikacja i oznakowanie towarów mogą mieć decydujące znaczenie podczas akcji ratowniczej.

Dawno, dawno temu…

Już w latach 50. XX wieku zauważono potrzebę uregulowania kwestii transportu towarów niebezpiecznych, co zaowocowało stworzeniem Umowy dotyczącej międzynarodowego przewozu towarów niebezpiecznych (ADR). Została ona powołana do życia 30 września 1957 r. w Genewie. Sama umowa jest krótka i prosta, zawiera się na kilku stronach tekstu. Istotę jej funkcjonowania stanowią stworzone do niej załączniki, określające między innymi: sposób klasyfikacji towarów, ich oznakowania, konstrukcji opakowań oraz wymagania techniczne dla pojazdów. Od 1957 r. to właśnie te załączniki są regularnie aktualizowane i dostosowywane do zmian w przemyśle i transporcie oraz do postępu technicznego.

Zapali się, a może wybuchnie?

Oczywiście Umowa ADR w celu zapewnienia bezpieczeństwa w transporcie nakłada na uczestników przewozu szereg obowiązków. W takich sytuacjach zawsze rodzą się pytania: Po co? Dlaczego? Czy to konieczne? Suche przepisy nie przemawiają do wyobraźni, ale akurat w przypadku przewozu towarów niebezpiecznych łatwo można zobrazować takie sytuacje, w których odpowiednie zastosowanie przepisów może zapobiec wypadkowi, a w skrajnych przypadkach sprawić, że ratowanie życia i zdrowia będzie odbywało się bezpieczniej.

Wyobraźmy sobie wypadek z udziałem cysterny, zawierającej kilka tysięcy litrów nieznanej cieczy – w akcji ratowniczej bierze udział kilka ekip straży pożarnej oraz pogotowia ratunkowego. Wszyscy ci ludzie muszą podejść bardzo blisko miejsca wypadku, aby móc udzielić pomocy. Nie mają jednak pojęcia, co znajduje się w cysternie – czy może się zapalić, wybuchnąć, czy stwarza jeszcze inne zagrożenia, a może w środku jest akurat mleko. Trudno wtedy podjąć odpowiednie kroki w celu zapewnienia bezpieczeństwa akcji ratowniczej, a ustalanie tego na podstawie dokumentów przewozowych czy informacji od kierowcy może w istotny sposób opóźnić prowadzenie akcji ratowniczej albo wręcz być niewykonalne. Pojazd oznakowany zgodnie z przepisami, wynikającymi z Umowy ADR, będzie jasno informował o zawartości cysterny. Tablice barwy pomarańczowej wskażą na obecność towaru niebezpiecznego, a zawarte na nich numery poinformują o rodzaju towaru oraz stwarzanych przez niego zagrożeniach. Dodatkowym wyraźnym sygnałem będą nalepki ostrzegawcze, znajdujące się na cysternie.

Nie bez znaczenia dla bezpieczeństwa zdarzenia są wymagania konstrukcyjne dla pojazdów, również wprowadzane przez Umowę. To dzięki nim jesteśmy w stanie uniknąć wycieków czy oddalić ryzyko zapłonu i eksplozji.

Klasyfikować

Zapewnienie bezpieczeństwa transportu towarów niebezpiecznych należy oczywiście rozpocząć od zidentyfikowania materiału, stwarzanych przez niego zagrożeń i możliwych interakcji. W przepisach Umowy ADR do prawidłowego zdefiniowania ryzyka służą nam kryteria klasyfikacji towarów niebezpiecznych – to dzięki nim możemy ocenić, czy nasz towar jest towarem niebezpiecznym oraz jak duże zagrożenie będzie stwarzał.

Na podstawie tych kryteriów i stosując odpowiednie metody klasyfikacyjne najpierw dokonujemy oceny, czy w myśl przepisów transportowych produkt jest niebezpieczny w transporcie. Jeśli tak faktycznie będzie, to przed nami zadanie trudniejsze – identyfikacja wszystkich zagrożeń stwarzanych przez produkt i na ich podstawie ocenienie, które z nich będzie dominujące, a które będą zagrożeniami dodatkowymi. Wyposażeni w te informacje musimy nasz produkt zaklasyfikować do jednej z 13 klas zagrożeń ustalonych w Umowie ADR (…)

 

sobota, 27 maj 2017 08:47

Karty charakterystyki w językach obcych

Napisane przez

karty w jez obcych v1

Dla wielu rodzimych przedsiębiorców lwią część odbiorców stanowią zagraniczne podmioty gospodarcze. Przedsiębiorcy zapominają jednak, że w obrocie między krajami członkowskimi istotne są nie tylko dokumenty handlowe, ale również inne – wymagane na podstawie odrębnych przepisów, w tym także karty charakterystyki.

Mowa ojczysta

Przedsiębiorcy prowadzący handel z podmiotami pochodzącymi z obszaru Unii Europejskiej powinni zwrócić szczególną uwagę na wymagania, wynikające z artykułu 31 rozporządzenia REACH. Artykuł ten wskazuje, że karta charakterystyki powinna zostać dostarczona odbiorcy w języku urzędowym kraju członkowskiego, na terenie którego produkt jest wprowadzany do obrotu. Nie można, jak jest to często praktykowane, posługiwać się jedynie dokumentem np. w języku angielskim. W tej sytuacji nieodzowne staje się przetłumaczenie dokumentu na język odpowiedni ze względu na siedzibę podmiotu gospodarczego, będącego nabywcą naszych produktów.

Jak to zrobić?

Do problemu sporządzenia dokumentu w języku obcym możemy podejść dwojako – stworzyć kartę od podstaw w języku obcym lub dokonać tłumaczenia istniejącego już dokumentu z uwzględnieniem wszystkich lokalnych dla danego kraju wymagań legislacyjnych. Z pozoru łatwiejszy wydaje się wybór drugiej opcji, mamy już przecież bazowy dokument, którego translację możemy zlecić dowolnemu biuru tłumaczeń. Jak to jednak bywa w przypadku oczywistych rozwiązań, przy dokładniejszej ocenie tracą one znacząco na swojej oczywistości. Dokument przenoszony w realia języka obcego przez tłumacza na pewno będzie poprawny pod kątem językowym, czy jest to jednak wystarczające? Warto rozważyć odpowiedź na powyższe pytanie, biorąc pod uwagę specyfikę dokumentu, jakim jest karta charakterystyki.

Sztywny szablon

Unijne przepisy w ścisły sposób (używając do tego celu rozporządzenia 2015/830/UE) określają szablon karty. Determinacja ta jest na tyle rygorystyczna, że tytuł sekcji lub podsekcji niezgodny z brzmieniem pochodzącym z rozporządzenia jest rozpatrywany w kategoriach błędu, wymagającego dokonania zmian w dokumencie. Tutaj napotykamy na pierwszy problem, związany z tłumaczeniami – format karty jest bowiem określony dla wszystkich języków urzędowych, obowiązujących na terenie Unii Europejskiej. Tłumacz, którego zadaniem jest wierne odtworzenie dokumentu w języku obcym, nie musi być świadomy istnienia regulacji, które wyraźnie wskazałyby mu, jak przetłumaczyć odpowiednie elementy karty charakterystyki.

Podobnie wygląda sytuacja z tłumaczeniem zwrotów H, P oraz EUH, których brzmienie zostało dokładnie określone w rozporządzeniu 1272/2008/WE wraz z późniejszymi zmianami. Również tutaj nie ma miejsca na inwencję tłumacza – zwroty  muszą odpowiadać jeden do jednego pochodzącym z przepisów pierwowzorom. Błąd w tłumaczeniu tego elementu karty może mieć zresztą dużo poważniejsze konsekwencje, należy bowiem pamiętać, że zwroty H, P oraz EUH stanowią integralną część oznakowania, które trafia na etykietę (problemów z błędnym oznakowaniem produktu jest zaś znacznie więcej niż z wymagającą modyfikacji kartą charakterystyki).

Substancje chemiczne i inne zagadki        

Na nieświadomego tłumacza czeka zresztą więcej niebezpieczeństw, choćby te związane z tłumaczeniem nazw substancji chemicznych. Ze względu na stopień skomplikowania nomenklatury związków chemicznych nie lada wyzwaniem staje się czasami prawidłowe nadanie nazwy w języku polskim (zwykły cukier potrafi wyglądać nieco przerażająco, jeśli spojrzeć na jego nazwę systematyczną – (2R,3R,4S,5S,6R)-2-((2S,3S,4S,5R)-3,4-dihydroksy-2,5-bis(hydroksymetylo)tetrahydrofuran-2-yloksy)-6-(hydroksymetylo)tetrahydro-2H-pirano-3,4,5-triol lub nieco prościej O-β-D-fruktofuranozylo-(2→1)-α-D-glukopiranozyd). Dla uczynienia sprawy nieco bardziej zagmatwaną mamy nazwy chemiczne substancji, które muszą zostać przetłumaczone zgodnie z ich brzmieniem pochodzącym ze stosownych przepisów (rozporządzenia 1272/2008/WE czy też rozporządzenia dotyczącego produktów biobójczych 1062/2014/UE).

W kartach charakterystyki ze względu na specyfikę produktów, których dotyczą, mamy również do czynienia z czasem hermetycznym językiem i nomenklaturą, odnoszącą się chociażby do śr odków ochrony indywidualnej, jednostek chemicznych czy określeń używanych do opisu wyników uzyskanych badań toksykologicznych. Wszystko to może stanowić dla tłumacza istotne utrudnienie w wiernym oddaniu merytoryki dokumentu.

Przepisy krajowe
Jeśli tłumacz wyjdzie obronną ręką z przedstawionych wyżej trudności, to niestety nadal nie może mówić o sukcesie. Napotka bowiem sekcje w karcie charakterystyki, które poza opanowaniem zdolności językowych będą wymagały od niego znajomości konkretnych przepisów i podstaw prawnych, specyficznych dla danego kraju członkowskiego.

Tych informacji, jak łatwo się domyślić, nie da się przetłumaczyć – muszą one pochodzić ze stosownych źródeł – aktów prawnych kraju, na język którego tłumaczona jest karta charakterystyki. W sekcji 8 karty charakterystyki zamieszcza się między innymi informacje na temat najwyższych dopuszczalnych stężeń w środowisku pracy, które poza wartościami ustalonymi na poziomie unijnym mają również swoje odpowiedniki krajowe (które mogą być rozszerzone lub bardziej rygorystyczne niż wynikające z unijnej legislacji).

Dla dopełnienia obrazu zwróćmy się jeszcze w kierunku sekcji 14 karty – informacje podawane w tym miejscu również mają swoje źródło w legislacji. Jest nim umowa ADR, która obowiązuje w każdym kraju będącym jej stroną i w każdym z tych krajów funkcjonuje jej odrębna wersja językowa. Zamieszczenie więc chociażby informacji o prawidłowej nazwie przewozowej towaru wymaga znajomości tych przepisów.

Również sekcja 15 karty charakterystyki nie podlega tłumaczeniu w stu procentach. W jej przypadku wymagane jest podanie aktów prawnych, które dotyczą substancji lub mieszaniny. Podobnie jak w przypadku wartości NDS, tak i tutaj przepisy unijne będą stanowiły jedynie część całości. Do osoby sporządzającej kartę będzie więc należało zwrócenie uwagi na stosowną legislację danego kraju członkowskiego.

Jak tłumaczyć, żeby się nie tłumaczyć
Tłumaczenie karty charakterystyki jest procesem złożonym, wymagającym uwzględnienia wielu aspektów prawnych oraz szerokiej znajomości legislacji i nomenklatury techniczno-chemicznej. Czasem może być on trudniejszy nawet od stworzenia dokumentu od podstaw w języku ojczystym, a pamiętajmy, że dokument w języku obcym jest tak samo obligatoryjny, jak w języku polskim.

 

 

Rok 2017 to dla wielu przedsiębiorców czas decyzji, związanych z rejestracją substancji. Zgodnie z okresami przejściowymi, zawartymi w rozporządzeniu REACH, wszyscy, którzy dokonali rejestracji wstępnej w terminie 1 czerwca – 1  grudnia 2008 r. lub opóźnionej rejestracji wstępnej dla tonażu poniżej 100 ton/rok, do 1 czerwca 2018 r. muszą dokonać rejestracji właściwej. Statystyki pokazują, że wśród tych rejestrujących jest wiele mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw, które samodzielnie będą musiały zmierzyć się z tym tematem. Niniejszym artykułem rozpoczynamy krótki cykl, dotyczący rejestracji substancji w 2018 r. Mamy nadzieję, że wesprzemy Państwa podczas tego procesu.

Weryfikacja obowiązku rejestracji

Jeśli rozpoczynają Państwo proces rejestracji, zachęcam do ponownej weryfikacji swojego obowiązku. Moje doświadczenie pokazuje, że rejestracje wstępne, wykonywane w 2008 r., często przedkładane były „na wszelki wypadek”. Wiedza na temat rozporządzenia w 2008 r. była zdecydowanie mniejsza i część wymogów interpretowana była w inny sposób, niż jest to czynione obecnie. W związku z powyższym zachęcam do ponownej weryfikacji:

  • czy substancja, którą chcemy rejestrować, faktycznie podlega pod obowiązek rejestracji (czy jesteśmy jej producentem lub importerem?)
  • czy w przypadku importu producent nie wyznaczył dla niej wyłącznego przedstawiciela?
  • czy substancja nie podlega pod zasady jakiegoś wyłączenia, np. art. 2, załącznik IV lub załącznik V REACH?
  • czy nadal produkujemy lub importujemy tę substancje w ilości powyżej 1 tony?

Przypominam, że dla tzw. substancji wprowadzanych, czyli takich, dla których dokonaliśmy rejestracji wstępnej lub opóźnionej rejestracji wstępnej, tonaż liczymy jako średnią z trzech ostatnich (zakończonych lat). Jeśli więc zdecydujemy się na rejestrację substancji w połowie 2017 r., pod uwagę należy wziąć lata: 2014, 2015 i 2016, a jeśli będziemy rejestrować w 2018 r. - lata: 2015, 2016 i 2017. Równocześnie należy pamiętać, że wystarczy, jeśli choć raz w tym czasie przekroczymy tonaż 1 tony, a obliguje nas to już do rejestracji (chyba że planujemy zaprzestanie produkcji lub importu po 1 czerwca 2018 r. – wówczas rejestracji wykonywać nie musimy). Liczenie średniej zdecydowanie bardziej wykorzystywane jest do określenia, jakie wymogi, dotyczące danych, nas dotyczą (szczegóły na ten temat w kolejnym numerze).

Wybór drogi rejestracji

Jeśli nie możemy skorzystać z żadnego wyłączenia i nasza rejestracja jest faktem, kolejnym krokiem jest wybór najlepszej dla nas drogi rejestracji. (…)

 

W grudniu 2016 r. minęła dziesiąta rocznica uchwalenia najważniejszego w ostatniej dekadzie rozporządzenia, które nieodwracalnie zmieniło obraz branży chemicznej w Unii Europejskiej. Legislacja ta odbiła się echem również poza granicami wspólnoty, ponieważ stawia bariery dla firm spoza wspólnego rynku. Rozporządzenie REACH, bo o nim mowa, dotyczy także polskich przedsiębiorców: producentów, dystrybutorów i importerów substancji, mieszanin oraz wyrobów chemicznych.

REACH to jedno z najobszerniejszych i najtrudniejszych rozporządzeń, jakie powstało w UE w ostatnich latach. Jak wpłynęło na funkcjonowanie polskich firm, ile przyniosło dobrego, a co poszło źle? Zapytaliśmy o to przedsiębiorców, którzy byli nie tylko obserwatorami rynku chemicznego, ale i jego czynnymi uczestnikami, podlegającymi i wypełniającymi postanowienia, zapisane w rozporządzeniu REACH.

O wypowiedź poprosiliśmy osoby odpowiedzialne w danym przedsiębiorstwie za funkcjonowanie systemu REACH, a więc najbardziej kompetentne i znające wymagania rozporządzenia.

Zapytaliśmy o wpływ regulacji REACH na funkcjonowanie przedsiębiorstwa, a także na bezpieczeństwo obrotu substancjami chemicznymi. Interesowaliśmy się faktycznymi kosztami wprowadzenia rozporządzenia, jak bardzo obciążyło ono firmy, w szczególności te, które musiały substancje rejestrować, ale również kosztami niebezpośrednimi – zmianami w recepturach i asortymencie, podyktowanymi czy wymuszonymi ograniczeniem asortymentu przez dostawców, a także ewentualną potrzebą korzystania ze wsparcia wyspecjalizowanych w doradztwie i znających szczegółowo przepisy firm zewnętrznych.

Do prawidłowego wypełniania obowiązków rozporządzenia REACH niezbędna jest komunikacja. Wymiana informacji w łańcuchu dostaw miała stać się fundamentem funkcjonowania systemu. Zapytaliśmy zatem o skuteczność wymiany informacji i jej wpływ na funkcjonowanie rozporządzenia oraz bezpieczeństwo.

REACH to nie tylko obowiązki, ale także kontrola ich wypełniania. W założeniu kontrole powinny wymuszać lepsze przestrzeganie postanowień rozporządzenia REACH i wyłapywać wszelkie nieprawidłowości. Czy tak się stało? Jak REACH odmienił polskich przedsiębiorców – w obecnym numerze przedstawiamy dwie pierwsze wypowiedzi. Naszymi rozmówcami są:

Pan Daniel Huayama Chero – specjalista ds. REACH/ISO w Ultracore Polska sp. z o. o. (Police) oraz Pani Danuta Derdaś – pełnomocnik zarządu ds. systemu zarządzania w firmie Baterpol S.A. w Katowicach. Obie firmy działają w branży metalurgicznej. Ultracore Polska jest producentem drutu rdzeniowego dla przemysłu metalurgicznego oraz zajmuje się sprzedażą żelazostopów, a Baterpol S.A. jest producentem ołowiu rafinowanego i stopów ołowiu, a także zajmuje się odzyskiem tego metalu na potrzeby jego przetwarzania w swojej hucie.

Na początek wypowiedź pana Daniela Huayama Chero z Ultracore Polska, z którym rozmawiała Kinga Wasilewska.

 

Rozporządzenie REACH wymusza często sposób funkcjonowania danej firmy. Na ile wprowadzenie rozporządzenia REACH zmieniło Państwa przedsiębiorstwo?

W aspekcie negatywnym można to ująć w następujący sposób: ponieważ nasza firma do produkcji drutów rdzeniowych stosuje różnorakie surowce, takie jak między innymi żelazostopy, które kupuje na rynku globalnym (Ameryka Południowa, Chiny, południowa Afryka), wymagania, jakie postawił przed importerami REACH, spowodowały znaczne zawężenie listy potencjalnych oraz realnych dostawców. Miało to również wpływ na wzrost cen surowców, ponieważ dostawcy musieli ponosić koszty ich rejestracji. Również naszej firmie z tego powodu przybyło nie tylko papierkowej roboty, ale również kosztów, związanych z rejestracją, ponieważ jesteśmy jako część globalnej firmy z lokalizacjami poza UE (USA, Argentyna, Afryka Południowa i Kanada) wyłącznym przedstawicielem dla tych oddziałów – zgodnie z rozporządzeniem REACH.

Niestety, firmy spoza Europy nie rozumieją idei, jaka przyświeca rozporządzeniu REACH, i wymiana jakichkolwiek informacji związanych z importowanymi przez nas surowcami często wymaga nie tylko wiedzy chemicznej, ale również prawniczej, co znacznie utrudnia współpracę między kupującym a sprzedającym.

Oczywiście REACH to nie tylko negatywy. Do pozytywnych aspektów jego wdrożenia należy niewątpliwie zaliczyć fakt, że wzrosła transparentność i uporządkowanie informacji, dotyczących chemikaliów, co pozwala na lepszą ochronę pracowników. Dzięki zawartym w kartach charakterystyk informacjom firma ma możliwość stać się bezpieczniejszym miejscem pracy.

Czy na przestrzeni 10 lat funkcjonowania REACH mają Państwo poczucie, że stosowanie chemikaliów w Europie jest bezpieczniejsze? Czy REACH miał na to wpływ?

Przez tych 10 lat mieliśmy okazję obserwować duże fluktuacje na rynkach, związanych z obrotem surowcami, stosowanymi w naszej branży. Wiele mniejszych firm nie poradziło sobie z pierwszymi kosztami rejestracji. REACH stanowił swego rodzaju eliminację, przez którą udało się przejść dobrze zorganizowanym firmom z silnym zapleczem finansowym. Od takich firm można wymagać, że będą solidnymi i transparentnymi partnerami, którzy stawiają na bezpieczeństwo swoich produktów. Można powiedzieć, że REACH przyczynił się do podniesienia ilości istotnych informacji, związanych z bezpiecznym stosowaniem chemikaliów, a tym samym większej świadomości użytkowników tych chemikaliów.

Jak oceniają Państwo procedurę wdrażania jego postanowień. Czy nie jest ona nadmiernie skomplikowana, aby dało się je wykonać samemu?

Niestety, z własnego doświadczenia wiemy, że jest to jedno z trudniejszych i niejasno sformułowanych rozporządzeń powstałych w Unii Europejskiej. W wielu firmach powstają osobne działy, zatrudniające ekspertów w dziedzinie nie tylko chemii, ale również prawa, które pomagają w interpretacji zapisów tego rozporządzenia. Bardzo ciężko jest przeprowadzać te procesy, nie korzystając z firm zewnętrznych – zajmujących się szkoleniami dotyczącymi REACH, kart charakterystyk, rejestracji w programie IUCLID lub też zwyczajnie prowadzących wszelkie związane z REACH postępowania.

Czy odczuli Państwo wsparcie ze strony urzędów lub instytucji do tego powołanych, czy jakaś z nich szczególnie wsparła Państwa firmę we wdrażaniu REACH?

Bardzo pomocny jest polski helpdesk przy Biurze do spraw Substancji Chemicznych. W naszych rejestracjach korzystaliśmy również z firm zagranicznych, specjalnie powoływanych przez rejestrujące interesujące nas substancje konsorcja.

REACH to koszty – wiemy to wszyscy. Jak wpłynęły one na asortyment Państwa produktów? Czy musieli Państwo zrezygnować z jakiegoś produktu, bo np. rejestracja okazała się nieopłacalna albo dostawcy podnieśli drastycznie ceny lub sami zrezygnowali z ich dostaw?

Musieliśmy zrezygnować z wielu chińskich dostawców, dla których REACH było abstrakcyjną blokadą nie do zrozumienia. Niestety, przeniosło się to też na wzrost kosztów, związanych z zakupem surowców przez europejskich pośredników. Ta sytuacja miała negatywne odbicie w cenie naszych produktów. Sami mieliśmy do czynienia z dostawcami, którzy rezygnowali z rejestracji importowanych substancji we własnych zakresie, pozostawiając to w gestii zainteresowanych firm – odbiorców końcowych.

Jednym z podstawowych zadań rozporządzenia REACH jest wspieranie konkurencyjności i innowacyjności przedsiębiorstw. Czy europejskie firmy, które muszą wypełniać wymagania REACH, mogą konkurować z firmami spoza wspólnego rynku?

Z naszego doświadczenia wnioskujemy, że REACH przyczynił się do spadku konkurencyjności firm europejskich, eksportujących swoje wyroby poza granice UE. (…)