3/2019

3/2019 (9)

poniedziałek, 23 wrzesień 2019 08:22

Współczesna toksykologia kosmetyków – wybrane zagadnienia

Napisane przez

Toksykologia kosmetyków to interdyscyplinarny dział toksykologii, który zajmuje się badaniem, przewidywaniem i oceną bezpieczeństwa stosowania substancji w produktach kosmetycznych, jak również badaniami kontrolnymi w oparciu o aktualne akty prawne obowiązujące w danym rejonie. Należy wyraźnie podkreślić, że toksykologia kosmetyków stanowi współcześnie istotny, ale mało popularny dział toksykologii, z kolei ocena bezpieczeństwa jest jedynie jej elementem. Ważne jest, aby pamiętać, że safety assessor (specjalista ds. oceny bezpieczeństwa produktów kosmetycznych) powinien posiadać przede wszystkim wiedzę z zakresu toksykologii, o czym często się zapomina, przypisując sobie zbyt łatwo tytuł assessora.

W literaturze fachowej (zarówno anglojęzycznej, jak i polskiej) nie funkcjonuje zdefiniowany termin „toksykologia kosmetyków”, ponieważ prawie zawsze opisywana jest ocena bezpieczeństwa produktów kosmetycznych. Współcześnie można znaleźć wiele artykułów naukowych na temat zagadnień toksykologicznych, związanych z substancjami stanowiącymi składniki kosmetyków (np. badanie enzymów reakcji biotransformacji w skórze, badanie mechanizmów działania toksycznego). To mało doceniane, ale ważne badania, z których korzysta m.in. Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (organ UE) (SCCS, ang. Scientific Committee on Consumer Safety), który wydaje opinie na temat stosowanych w UE składników kosmetyków. Z uwagi na brak definicji „toksykologii kosmetyków”, zdaniem autora toksykologię kosmetyków (ang. cosmetics toxicology/ toxicology of cosmetics) należy rozumieć jako dyscyplinę toksykologii, zajmującą się badaniem, przewidywaniem i oceną bezpieczeństwa stosowania substancji w produktach kosmetycznych, jak również badaniami kontrolnymi opartymi o aktualne akty prawne.

Współczesny rozwój toksykologii kosmetyków

Ludzie są coraz bardziej świadomi, jeśli chodzi o potencjalne zagrożenia, wynikające ze stosowania produktów kosmetycznych. Obecnie duży nacisk kładzie się na prewencję przed ekspozycją na wiele składników wcześniej powszechnie stosowanych. Z tego też powodu kraje takie jak Stany Zjednoczone, Kanada, Australia oraz kraje UE posiadają zarówno regulacje prawne, jak i rozwinięte instytucje, zajmujące się regulacjami dotyczącymi bezpieczeństwa stosowania produktów kosmetycznych Należy zauważyć, że ważnym etapem rozwoju współczesnej toksykologii kosmetyków w krajach UE był zakaz stosowania badań na zwierzętach z wykorzystaniem zwierząt laboratoryjnych, który obowiązuje w krajach członkowskich UE od 11 września 2004 r. (Dyrektywa Rady 86/609/EWG w sprawie ochrony zwierząt wykorzystywanych do celów doświadczalnych i naukowych). Współcześnie kładzie się nacisk na rozwój nowoczesnych metod alternatywnych, które bazują na zasadzie „3R”, tj: 1) reduction (ang. reduction – zredukować) – zredukowanie liczby zwierząt stosowanych do uzyskania określonej ilości informacji za pomocą badań; 2) refine (ang. refine – wysubtelnić) – udoskonalanie badań (...)

poniedziałek, 23 wrzesień 2019 08:16

Wypadki chodzą po ludziach

Napisane przez

– ludzie po wypadkach już niekoniecznie…

Według danych WHO poślizgnięcia i upadki są podstawową przyczyną obrażeń głowy, urazów kręgosłupa, wypadków śmiertelnych w pracy i źródłem ponad 20% przypadków kalectwa. Poślizgnięcia i upadki kosztują polski biznes fortunę, głównie przez utratę produktywności, odszkodowania dla pracowników, ubezpieczenia i inne koszty.

Koszty opieki medycznej wynoszą miliony złotych rocznie.Szkody psychologiczne, przeżyty ból, udręka, a czasami nawet śmierć to straty moralne, których nie da się wycenić. Poślizgnięcia i upadki są tak powszechne, że często są uważane za nieuniknione i wkalkulowane jako koszt prowadzenia działalności. Czasami są traktowane jako nieprzewidywalne efekty niezręczności ludzkiej. Trzeba wreszcie zmienić sposób podejścia do tego zagadnienia. W rzeczywistości poślizgnięcie i upadek są sytuacjami jednymi z najłatwiejszych do wyjaśnienia i zapobiegania. Wynikają one z nieprawidłowości w otoczeniu, które rutynowo wykonywaną czynność mogą w jednej chwili zmienić w sytuację zagrożenia. Do poślizgnięcia dochodzi najczęściej z powodu nagłej utraty tarcia między powierzchnią stykową (czyli obuwiem) i nawierzchnią. W normalnych warunkach czysta i sucha nawierzchnia powinna zapewnić wystarczającą przyczepność, aby możliwe było poruszanie się bez poślizgnięcia lub poślizgu. Ale wystarczy dodać drobny element, jak np. plama po oleju, a nawet Fred Astaire nie będzie się czuł bezpieczny.

Jak temu zapobiec, skoro wiele dobrze zarządzanych, dbających o wizerunek firm przykłada wielką wagę do czystych, błyszczących podłóg? Połyskliwe nawierzchnie dają poczucie czystości i porządku, który ma świadczyć o dbałości i dumie ze swego miejsca pracy. Ale te same gładkie, błyszczące nawierzchnie stają się śliskie pod wpływem zanieczyszczeń, takich jak woda, chemikalia, deszcz, śnieg, smary, oleje, brud i pył. Kiedy te zanieczyszczenia spotkają się z naturalnie gładkimi, nieporowatymi powierzchniami, jak stal, beton (zwłaszcza malowany), płyta rombowa czy płytki, nieszczęście gotowe.

Co zrobić, jeśli z powodu prowadzonych procesów technologicznych zanieczyszczenia są nieuniknione?

Najlepiej przygotować się na najtrudniejsze możliwe warunki, aby nawierzchnia zapewniała w normalnych warunkach więcej zabezpieczenia, niż jest to konieczne. Wśród najczęściej spotykanych zanieczyszczeń można wymienić: chemikalia, kwasy, oleje, smary, benzynę, odpady spożywcze, mydła i środki do czyszczenia, proszki oraz zwykłą wodę. Dobór rozwiązania będzie zależał od wielu czynników, na przykład od tego, czy zanieczyszczenia te są roznoszone, czy zbierają się tylko w określonych miejscach. Ważne jest, czy problemy z zanieczyszczeniami zdarzają się rzadko, czy powtarzają się cyklicznie.(...)

poniedziałek, 23 wrzesień 2019 08:13

Buszka? - o konopiach trochę inaczej

Napisane przez

Można śmiało zaryzykować tezę, że gdyby nie uwolnienie, a przynajmniej poluzowanie prawne na polu hodowli konopi, nie byłoby tak dużego szumu wokół zastosowań substancji z niej pochodzących w innych dziedzinach niż rekreacyjna (leki, kosmetyki, produkty spożywcze). Warto zatem bliżej przyjrzeć się, jak wygląda dopuszczalność hodowli i używania konopi przez indywidualnych użytkowników.

W ubiegłym roku Kanada zezwoliła na rekreacyjne użycie marihuany – podobnie jak zrobiło to do dziś 11 stanów USA i prekursor w tej dziedzinie, malutki Urugwaj. W każdym z tych krajów, a w USA odrębnie stanów, obowiązują inne ograniczenia, inne zasady i możliwości hodowli i stosowania, co jednak nie zmienia istoty rzeczy: rekreacyjna marihuana wkracza na legalny rynek używek. Powoli, ale jednak.

Mówiąc o legalizacji marihuany lub jej składników (ekstraktów), konieczne jest rozróżnienie pomiędzy różnymi zasadami dopuszczalności posiadania i/lub stosowania określonymi przez prawo. Pierwsza i chyba najbardziej pierwotna z nich to dekryminalizacja, czyli niekaranie za posiadanie do własnych potrzeb i używanie w ilościach określonych przez prawo danego kraju. W Europie taki model obowiązuje w Czechach, Holandii i Portugalii. Innym dopuszczalnym sposobem stosowania jest zalegalizowanie medycznego użycia konopi, a właściwie wyciągów lub ekstraktów ich składników uważanych za potencjalnie lecznicze. Warto tu zwrócić uwagę, że chociaż np. w Polsce dopuszczono użycie medyczne, to jednak posiadanie, także do własnych celów, jest ścigane. Wreszcie ostatnią formą legalizacji jest ta, na którą wiele osób czeka: dopuszczenie do legalnego rekreacyjnego użycia konopi.

 

Gdzie legalnie?

Najwcześniej, bo już w 2013 r., użycie konopi zalegalizował Urugwaj. Najpierw w 2014 r. zezwolono na domowe uprawy, rok później usankcjonowano działalność klubów konsumenckich, a od lipca 2017 r. marihuana jest dostępna w kilkudziesięciu licencjonowanych aptekach (spośród 1 000 w całym kraju). Kto chce korzystać, musi się najpierw zarejestrować. Rejestracja odbywa się na poczcie, a procedura jest łatwo dostępna, oczywiście tylko dla osób pełnoletnich. Miesięcznie Urugwajczycy mogą nabyć do 40 g gotowego produktu. Ponadto mają prawo do własnych „domowych” upraw, jednak nie większych niż 6 kwitnących krzaków, dających nie więcej niż 2 880 gramów rocznie. Dodatkowe regulacje dotyczą grup konsumenckich, zwanych klubami, i oczywiście producentów.

 

Jak to się robi w Ameryce?

W USA, w stanie Kolorado, tylko dorośli mogą posiadać lub uprawiać marihuanę do użytku rekreacyjnego, a posiadanie zostało ograniczone do jednej uncji. Zażywać ani spożywać preparatów konopnych nie wolno otwarcie, w miejscach publicznych, w pomieszczeniach ogólnodostępnych, w tym w restauracjach, teatrach i budynkach biurowych. Szczególny zakaz dotyczy spożywania marihuany na 16th Street Mall – wielkim deptaku w centrum Denver.

Dozwolona jest konsumpcja produktów z konopi we własnym domu, ale jeśli jest własnością konsumenta. Jeśli mieszkanie jest wynajęte, należy się upewnić, że właściciel nie zabronił tej czynności w jego nieruchomości. Uprawa domowa nie może być większa niż 12 roślin w jednej lokalizacji. Ponadto prawo wymaga, aby rośliny były uprawiane w zamkniętej przestrzeni, niewidocznej dla osób postronnych. Oznacza to, że uprawa we własnym ogrodzie, nawet jeśli jest otoczony płotem, jest nielegalna. Przestrzeń letnich, zarówno tych zamieszkujących wspólnie, jak i tych odwiedzających. Ponieważ nie wolno posiadać więcej niż jednej uncji produktów konopnych, konsumenci i „farmerzy” muszą zwracać baczną uwagę na wysokość plonów. Może się zdarzyć, że w efekcie jednorazowego dużego zbioru ilość produktów przekroczy jedną uncję – a to już podlega ściganiu. Oczywiście nadwyżek własnej produkcji nie wolno sprzedawać, ale wolno obdarowywać nią innych, w ilościach zgodnych z prawem.

W innych stanach USA, które dopuściły rekreacyjną marihuanę, reguły są zasadniczo podobne. Szczegółowe regulacje, np. w Kalifornii, pozwalają na uprawę nie więcej niż 6 roślin jednocześnie, a w Illinois osoby niebędące mieszkańcami stanu mogą posiadać tylko połowę dozwolonych ilości produktów konopnych. Istotną cechą amerykańskiego prawa jest rozdział na prawo stanowe i federalne, co w przypadku marihuany prowadzi czasem do sprzeczności. I tak, na poziomie federalnym zażywanie marihuany jest zakazane, ale dopuszczone jest na poziomie stanowym. Rodzi to określone konsekwencje. Nie wolno zażywać marihuany na obszarach będących w gestii prawa federalnego, takich jak np. parki narodowe leżące na terenie stanu czy lotniska międzynarodowe. Prawo zabrania także wywożenia produktów z konopi poza granice stanu, nawet jeśli tylko przejeżdżamy do innego stanu, gdzie marihuana jest zalegalizowana.

 

Pierwsze wnioski po legalizacji

Powoli można już zacząć czerpać z doświadczeń krajów i terytoriów, gdzie od kilku lat marihuana przestała być owocem zakazanym. Najwięcej danych dostarczają przykłady amerykańskie. Dla porządku jednak kilka słów należy się Urugwajowi.

Urugwaj to mały kraj, wciśnięty pomiędzy Brazylię i Argentynę. Jedna trzecia spośród 3,5 miliona mieszkańców zamieszkuje stolicę Montevideo. Urugwaj zalegalizował marihuanę w drodze politycznej decyzji, podjętej przy zaangażowaniu ówczesnego prezydenta José Mujicy. Ponieważ tylko 34% Urugwajczyków uznawało w 2014 r. tę decyzję za korzystną, oficjalnym i dodajmy niebezpodstawnym powodem legalizacji stała się walka z przestępczością. Rzeczywiście oficjalne źródła wskazują, że przestępczość zorganizowana nie wytrzymała konkurencji z własnymi uprawami konsumentów. Czarny rynek w Urugwaju był szacowany na 30 mld dolarów, a po legalizacji te pieniądze w dużym stopniu przejęło państwo.

Nie wszystko się oczywiście udało. Tylko kilkanaście aptek w całym kraju rozprowadzało oficjalną marihuanę, dostarczaną przez dwóch licencjonowanych producentów, co powodowało, że popyt ciągle przewyższał podaż, a przed aptekami ustawiały się kolejki. Jednak największe utrudnienie przyszło z niespodziewanego kierunku – banki odmówiły aptekom, sprzedającym przecież legalnie, obsługi. Apteki, które na początku robiły szybki biznes, otrzymały od swoich banków ostrzeżenia, że jeśli nie zaprzestaną tej działalności ich konta mogą zostać zamknięte. Był to efekt wpływu amerykańskiego systemu prawnego, który zabrania amerykańskim bankom obsługiwania działalności związanej m.in. z narkotykami, a urugwajski system bankowy jest silnie sprzęgnięty z amerykańskim. Obawiając się zatem utraty dostępu do amerykańskiego rynku, banki w Urugwaju zagroziły własnym aptekom sankcjami. W efekcie kilkanaście aptek, które planowały sprzedaż państwowej marihuany wycofało się z projektu, a kolejne 20, które zamierzały przystąpić wstrzymały się z podjęciem decyzji.

Dziś Urugwaj stara się dyskontować swoje doświadczenia i chce stać się ważnym światowym producentem marihuany, zwłaszcza medycznej. Silverpeak Life Sciences Uruguay Inc, jedna z największych firm w rodzącym się medycznym przemyśle marihuany w kraju, poszukuje 35 mln dolarów na czterokrotne zwiększenie produkcji i wybudowanie w przyszłym roku większego zakładu ekstrakcyjnego.

Według amerykańskiego inwestora Jordana Lewisa produkcja w 2020 r. wyniesie 25 ton produktów konopnych o wartości ponad 100 mln dolarów. Rozluźnienie prawodawstwa w krajach rozwiniętych stworzy w niedalekiej przyszłości wielkie rynki zbytu dla producentów. Najwyraźniej bardzo liczy na to urugwajska spółka należąca do Silverpeak, która wystąpiła do agencji regulacyjnej ds. konopi o zwiększenie rocznego pozwolenia na zbiór do 400 ton kwiatów będących surowcem do swojej produkcji. Wygląda na to, że Urugwaj dzięki swojemu doświadczeniu ma duże szanse skorzystać na legalizacyjnym trendzie.

Jeszcze lepiej udokumentowane są doświadczenia amerykańskie. Badania nad użyciem i biznesem konopnym prowadzi szereg różnych organizacji, uzyskując jednakże często sprzeczne wyniki. Tym niemniej warto je obserwować. Marijuana Policy Group opublikowała badanie, jakie skutki gospodarcze dla Kolorado przyniosła legalizacja marihuany w 2015 r. Wyniki robią wrażenie. Wartość biznesowych efektów oceniono na blisko 2,4 mld dolarów. W obszarach związanych z legalną konsumpcją powstało ponad 18 tys. miejsc pracy. Wartość sprzedaży legalnych produktów osiągnęła blisko miliard dolarów, a wpływy z podatków wyniosły ponad 120 mln dolarów. Stały się one drugim co do wielkości źródłem dochodu z akcyzy w Kolorado. W porównaniu z 2014 r. dochody podatkowe wzrosły o ponad 90%.

Podsumowując, legalna marihuana w Kolorado przyczynia się znacznie do rozwoju gospodarczego i społecznego, ponieważ dodatkowe wpływy z podatków są przeznaczane na cele społeczne.

 

Tyle mówią dane. A jak rozwija się biznes?

Chociaż dopiero w 2014 r. rozpoczęto legalną sprzedaż, to jej dynamika i rozwój tego biznesu pozwala sądzić, że to jeszcze nie koniec tendencji wzrostowej. Gwałtownie poszerza się też sieć dystrybucji, i tak przykładowo w czerwcu 2017 r. było w stanie Kolorado 491 punktów sprzedaży (dla porównania Starbucksów było 392, a McDonaldów 208) Na terenach, gdzie legalna jest marihuana rekreacyjna kwitnie biznesowa inwencja.

Oprócz prowadzenia farm konopi, produkcji gotowych do użycia mieszanek oraz całodobowych dostaw, pojawiają bardziej egzotyczne pomysły. Kreatorzy smaku komponują przekąski z marihuaną, domorośli chemicy i kosmetolodzy wzbogacają kosmetyki domieszkami z konopi, organizowane są przyjęcia z marihuaną w roli głównej, a floryści wzbogacają dekoracje charakterystycznymi liśćmi. Wśród zainteresowanych biznesem marihuanowym, nie tylko od strony użytkowników, są też niektórzy celebryci. Oficjalnie wiadomo na przykład, iż Snoop Dogg zainwestował w start-up, mający dostarczać medyczne produkty z konopi w czasie krótszym niż 10 minut, a Whoopi Goldberg firmuje własną linię płynów do kąpieli, balsamów do ciała itp. wzbogaconych kannabinolami.

Choć niektórzy boom marihuanowy nazywają nową gorączką złota, jeden biznesowy problem ciągle pozostaje nierozwiązany: dostęp do bankowości. Podobnie jak w przypadku Urugwaju, w USA banki odmawiają obsługi legalnie działającym firmom. Konopie indyjskie pozostają nielegalne na mocy prawa federalnego, któremu podlegają także banki. W efekcie duża część obrotu ma charakter gotówkowy, co przy miliardowych przepływach pieniężnych generuje znaczne koszty.

 

Bareja po amerykańsku

Marihuana jest obecnie legalna w takiej czy w innej formie w 33 stanach USA oraz w Dystrykcie Kolumbii. A to oznacza, że firmy z tej branży muszą płacić podatki federalne, chociaż prawo federalne używania marihuany zakazuje (sic!). W 2017 r. należne podatki z tej branży wyniosły blisko 4,7 mld dolarów i tu uwaga: większość została zapłacona gotówką. Mimo że IRS (amerykański urząd skarbowy) nie wymaga płatności gotówkowych, to jednak szacuje się, że 70% legalnych firm zajmujących się konopiami indyjskimi nie ma konta bankowego. W jaki sposób cała ta gotówka jest przetwarzana, pozostaje tajemnicą, ale wiadomo, że IRS wynajmuje firmę zewnętrzną do przetwarzania płatności gotówkowych. Oprócz podatków oczywiście także czynsze, wynagrodzenia i inne płatności regulowane są gotówką, co znów generuje koszty. Poza tym kontrola obrotu gotówkowego jest zdecydowanie trudniejsza, a to stwarza doskonałą okazję m.in. do prania brudnych pieniędzy.

 

Boom trwa

W najbliższym okresie rząd federalny będzie musiał ten problem rozwiązać, ponieważ także tradycyjny biznes spogląda w stronę nowego rynku. Coca-Cola rozmawia z producentem konopi, Heineken już w ubiegłym roku wypuścił w Kalifornii napój z dodatkiem ekstraktu z konopi, producent piwa Corona postanowił zainwestować 4 mld dolarów w producenta konopi, firmę Canopy Growth. Podobne rozmowy prowadzi także Diageo, właściciel marek m.in. Guinness i Smirnoff.

Od jesieni 2017 r. na światowe rynku wszedł nowy, potężny gracz. Kanada jako pierwszy kraj wysokorozwinięty zalegalizowała rekreacyjną marihuanę i korzystając z doświadczeń urugwajskich i amerykańskich zamierza stać się wiodącym producentem preparatów z konopi indyjskich. Ekonomiści spodziewają się znacznych dochodów z opodatkowania używki, której konsumpcja obecna tylko na czarnym rynku ustępuje jedynie alkoholowi. W raporcie Canadian Imperial Bank of Commerce wskazuje się, że legalizacja marihuany może stworzyć przemysł o wartości 10 mld dolarów rocznie, który wygeneruje odpowiednio duże podatki.

Ciekawą ekonomiczną hipotezą jest, że legalizacja prawdopodobnie zmniejszy ogólne zatrudnienie w Kanadzie. Wysokowydajna produkcja przemysłowa wytworzy nowe miejsca pracy, ale jednocześnie wyeliminuje nielegalne miejsca pracy związane z marihuaną. Za to jednym ze spodziewanych pozytywnych efektów ma być zmniejszenie kosztów ścigania oraz karania przestępstw z nią związanych.

 

Cień konopnego krzewu

Nie wolno jednak zapominać o niebezpieczeństwach wynikających z użycia marihuany, jej uzależniającym charakterze, wypadkach samochodowych i innych zdarzeniach oraz o zmianach postaw, jakie może wywoływać, a jakich dziś nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Respektując zagrożenia i ustawiając podobne bariery, jak w przypadku innych używek wpływających na świadomość (choćby alkohol), warto jednak rozważyć, jakie korzyści oferuje rozsądny konopny biznes.

 

Szansa dla Polski?

Czy w Polsce możemy pójść drogą Urugwaju? Można sobie przecież wyobrazić, że np. zamiast dopłacać rolnikom do nieużytków, można by obsiać niezagospodarowaną ziemię konopiami (niekoniecznie indyjskimi, bo popyt na konopie siewne, a konkretnie ekstrakty z tej rośliny, też gwałtownie rośnie). Tam gdzie niegdyś rosły peerelowskie ziemniaki, mogłaby rosnąć konopne krzewy, dając pracę i sens życia lokalnym społecznościom.

Może zamiast utrzymywać miejsca pracy w nierentownych i niebezpiecznych kopalniach, stworzyć nowe miejsca pracy w biznesie marihuanowym pod hasłem „Górnicy do zioła!”? To oczywiście tylko jeden ze scenariuszy, jednak tak na poważnie warto przemyśleć w pierwszym kroku pełną dekryminalizację konopi do użytku prywatnego, a w kolejnych ułożenie tego biznesu w sensownych i przyjaznych obywatelom ramach prawnych. Mógłby to być też doskonały sposób na zwiększenie wpływów podatkowych i stworzenie całkiem nowego, prężnego rynku.

poniedziałek, 23 wrzesień 2019 07:41

Drugie życie odpadów biodegradowalnych

Napisane przez

1 lipca 2017 r. weszło w życie Rozporządzenie Ministra Środowiska z 29 grudnia 2016 r. w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów. Nowy akt prawny wprowadził w Polsce tzw. wspólny system segregacji odpadów, określający jednolity, ogólnokrajowy podział wytwarzanych odpadów komunalnych. Jedną z frakcji obligatoryjnie wydzielanych w naszych gospodarstwach domowych i przedsiębiorstwach mają być odpady biodegradowalne, wymagające szczególnych warunków podczas gromadzenia oraz dalszego zagospodarowania.

W teorii łatwo…

Przywołane na wstępie Rozporządzenie Ministra Środowiska wprowadza podział odpadów komunalnych na pięć frakcji, przypisując każdej konkretne oznaczenie kolorystyczne: papier – kolor niebieski, szkło – kolor zielony, metale i tworzywa sztuczne – kolor żółty, bioodpady – kolor brązowy oraz odpady zmieszane – kolor czarny. Mimo że rozporządzenie weszło w życie już z dniem 1 lipca 2017 r., zawiera długi okres przejściowy, umożliwiający dostosowanie się każdego miasta i gminy do nowych zasad odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych. Ostateczną datą wdrożenia w Polsce wspólnego systemu segregacji odpadów jest 30 czerwca 2021 r. i po tym dniu będzie obowiązywał podział odpadów komunalnych na wspomniane pięć frakcji. Pod pojęciem bioodpadów rozumie się natomiast ulegające biodegradacji odpady z ogrodów i parków, odpady spożywcze i kuchenne z gospodarstw domowych, gastronomii, zakładów zbiorowego żywienia, jednostek handlu detalicznego, a także porównywalne odpady z zakładów produkujących lub wprowadzających do obrotu żywność. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Główny Urząd Statystyczny, w 2017 r. w Polsce zostało łącznie wytworzonych 11 968 700 ton odpadów komunalnych, a zatem na jednego mieszkańca przypadło średnio aż 312 kg tych odpadów. Jeżeli chodzi o bioodpady, to w 2017 r. 848 000 ton zebranych w Polsce odpadów komunalnych zostało skierowanych do biologicznych procesów przetwarzania (kompostowania lub fermentacji), a były to głównie odpady zielone z ogrodów, parków i cmentarzy, odpady z targowisk, biodegradowalne odpady kuchenne oraz odpady z gastronomii. Na jednego Polaka przypadło w 2017 r. średnio 23,3 kg odpadów biodegradowalnych, co stanowi wzrost o 8,8% względem analogicznego wyniku z 2016 r. Dlaczego selektywna zbiórka odpadów biodegradowalnych jest tak istotna? Przede wszystkim bioodpady stanowią materiał aktywny biologicznie: gdy są gromadzone przez dłuższy czas, zwłaszcza w okresie letnim, gniją i pleśnieją, czemu towarzyszy powstawanie kłopotliwych odcieków oraz wydzielanie nieprzyjemnych zapachów. Z drugiej strony, wysortowanie odpadów biodegradowalnych w sposób zauważalny zmniejsza ilość wytwarzanych odpadów zmieszanych, a także zapobiega zanieczyszczeniu wartościowych surowców wtórnych. Jest to szczególnie istotne w przypadku makulatury, której zabrudzenie odpadami kuchennymi czy gastronomicznymi w sposób nieodwracalny uniemożliwia dalszy recykling. Wydzielenie i skuteczne zagospodarowanie bioodpadów w znaczny sposób zmniejsza zatem uciążliwość zapachową prowadzonej gospodarki odpadami, a także przyczynia się do zwiększenia poziomów selektywnej zbiórki i recyklingu surowców wtórnych z uwagi na zapewnienie ich większej czystości, niezbędnej do prowadzenia dalszych efektywnych procesów przetwarzania.

W praktyce trudniej…

Jak zostało wskazane w pierwszej części artykułu, wspólny system segregacji odpadów będzie obowiązywał w całej Polsce najpóźniej do 30 czerwca 2021 r. Oznacza to, że poszczególne miasta i gminy włączają się sukcesywnie do tego systemu, zgodnie z terminami zawierania nowych umów na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych. W przypadku Warszawy zasady selektywnej zbiórki odpadów uległy zmianie od 1 stycznia 2019 r., więc od tej daty mieszkańcy największej polskiej metropolii segregują także odpady biodegradowalne. Jakie doświadczenia płyn z dotychczasowej selektywnej zbiórki bioodpadów w innych miastach i gminach? (...)

Jedną z podstawowych kategorii składników kosmetycznych stanowią surowce pochodzenia roślinnego. Są one cenione ze względu za swoje unikalne właściwości i cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem producentów i konsumentów, szczególnie w świetle aktualnych trendów rynkowych – naturalności i ekologiczności. Surowce konopne już kilka lat temu szturmem wdarły się do przemysłu kosmetycznego. Znajdziemy je w recepturach: kremów, maści, kosmetyków do pielęgnacji włosów czy odżywkach do paznokci. Są to ważne i popularne składniki również na polskim rynku kosmetycznym, ponieważ (m.in. z uwagi na rządowe programy badawcze) stanowią potencjał dla rozwoju i innowacyjności firm surowcowych i kosmetycznych w Polsce.

Konopie indyjskie (Cannabis sativa L. var. Indica) są klasyfikowane jako narkotyki. Ich wykorzystywanie jest nielegalne ze względu na właściwości halucynogenne tych roślin. W niektórych krajach stosuje się je legalnie jako substancje lecznicze. Konopie włókniste (Cannabis sativa L. var. Sativa), źródło surowców kosmetycznych, należą pod względem botanicznym do tego samego rodzaju. Ważnym surowcem otrzymywanym z konopi jest kannabidiol (CBD) − od kilku lat chętnie wykorzystywany w wielu produktach konsumenckich, w tym kosmetykach. W Polsce prowadzonych jest kilka projektów badawczych nad właściwościami CBD i jego zastosowaniem w produktach leczniczych, kosmetycznych i innych. Również na polskim rynku występują produkty kosmetyczne zawierające CBD, również CBD pochodzenia naturalnego. W ostatnich miesiącach pojawiły się na rynku UE wątpliwości prawne – czy CBD jest składnikiem legalnym i może być stosowany w produktach kosmetycznych? Na początku 2019 r. Komisja Europejska przedstawiła stanowisko, zgodnie z któ ym CBD i inne pochodne konopi naturalnych – również konopi włóknistych – zostały uznane za zakazane na mocy załącznika II pozycja 306 do Rozporządzenia Kosmetycznego 1223/2009. Pozycja 306 wdraża zapisy jednolitej Konwencji o środkach odurzających, sporządzonej w Nowym Jorku 30 marca 1961 r. Wskazuje ona, że zakazane są: „Narkotyki naturalne i syntetyczne: wszystkie substancje zamieszczone w tabelach I i II konwencji w sprawie leków narkotycznych,  podpisanej w Nowym Jorku dnia 30 marca 1961 r.”. Interpretacja ta zezwala na stosowanie CBD syntetycznego. Według Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego stanowisko Komisji Europejskiej jest dyskusyjne. W ocenie Związku pochodzenie CBD i innych pochodnych konopi nie powinno decydować o możliwości jego stosowania, bowiem dalszy użytkownik substancji może nie być w stanie zweryfikować, jakiego pochodzenia – naturalnego czy syntetycznego – jest substancja.

Analiza regulacji obowiązujących w UE wskazuje, że podejście do regulacji konopi i ich pochodnych w poszczególnych krajach UE jest różne. Wynika to z faktu, że kraje w różny sposób wdrożyły do lokalnego prawa zapisy konwencji o środkach odurzających. Przepisy dotyczące substancji odurzających w Polsce (ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii) wskazują, że naturalne pochodne konopi włóknistych mogą być stosowane legalnie.

 

Nie wszystko narkotyk, co ma w nazwie cannabis

Konopie często określane są potocznie jako cannabis. Nazwa ta pochodzi z języka angielskiego oraz od łacińskiego terminu botanicznego określającego tę roślinę. W rodzinie konopiowatych(Cannabinaceae) rodzaju Cannabis identyfikujemy różne gatunki tej rośliny. Dwa najpopularniejsze to: • Cannabis sativa (konopie włókniste, inaczej siewne) – są jedną z najstarszych roślin uprawianych zarówno w Polsce, jak i na świecie – w USA, Ameryce Południowej, Azji i Europie.

Powszechnie stosowane ze względu na włókna oraz nasiona konopne. Prawdopodobnie pochodzą z południowo- -wschodniej Rosji, a ich aktualne zaszeregowanie przypisuje się w 1753 r. Karolowi Linneuszowi;

• Cannabis indica (konopie indyjskie) – gatunek konopi uznawany czasami za podgatunek konopi włóknistych. Po raz pierwszy opisany przez J.B. Lamarcka w 1778 r. Morfologicznie nie różni się od konopi włóknistych. Od 1976 r. pełna nazwa tej odmiany brzmi Cannabis sativa ssp. indica. Uprawiane są głównie w południowej Azji, ale można je spotkać także na pozostałych kontynentach oraz rosnące dziko. Ich skład chemiczny różni się od Cannabis sativa. Zawierają dużo większą ilość kannabinoli, w tym delta-9-tetrahydrokannabinolu (D-9-THC), zwanego także w skrócie THC, związku chemicznego o dużej aktywności biologicznej, działającego odurzająco i przeciwbólowo. Oprócz najbardziej znanego podziału na siewne i indyjskie, biorąc pod uwagę kryterium przeznaczenia, konopie możemy także podzielić na:

• typ włóknisty (ang. fiber type cannabis) – wykorzystywany głównie do wytwarzania włókien, lin, sznurków czy ubrań. Zawartość substancji psychoaktywnej w tej odmianie jest minimalna;

• typ narkotykowy (ang. drug type cannabis) – zawiera duże ilości substancji psychoaktywnych, znajduje zastosowanie jako narkotyk lub lek, charakteryzuje się wywoływaniem euforycznego samopoczucia, któremu towarzyszą także objawy toksyczne. Bardzo podobny podział znajdujemy w polskiej ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii. Zgodnie z nią konopie możemy podzielić na:

• włókniste – w przypadku których zawartość tetrahydrokannabinolu (THC) oraz kwasu tetrahydrokannabinolowego (THCA) w kwiatowych lub owocujących wierzchołkach roślin, z których nie usunięto żywicy, nie przekracza 0,20% w przeliczeniu na suchą masę;

• inne niż włókniste – zawierające więcej niż 0,2% w przeliczeniu na suchą masę, tetrahydrokannabinolu (THC) oraz kwasu tetrahydrokannabinolowego (THCA) we wspomnianych powyżej częściach rośliny. W polskich przepisach jest wyraźnie wskazane, że to zawartość THC decyduje, czy dana roślina jest uznana za narkotyk, a tym samym jest zakazana.

 

Właściwości surowców konopnych i kannabidiolu (CBD)

Surowce konopne mają wiele cennych właściwości pielęgnacyjnych. W kosmetykach i żywności szeroko wykorzystywany jest olej konopny, ze względu na obecność nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT) – przede wszystkim: kwasu α-linolenowego, linolowego i oleinowego oraz minerałów, witamin, fitosteroli i fosfolipidów. NNKT omega-6 i omega-3 w oleju konopnym występują w stosunku 3:1. Dzięki zawartości NNKT olej konopny ma właściwości nawilżające i regenerujące warstwę lipidową naskórka, co często określane jest jako właściwości „odżywcze”. Dzięki odpowiednim proporcjom NNKT olej konopny korzystnie wpływa na stan skóry i czynność błon biologicznych. Pomaga utrzymać właściwą strukturę cementu międzykomórkowego i płaszcza hydrolipidowego skóry. Chroni więc przed nadmierną utratą wody w procesie TEWL. Jest on pozyskiwany w procesie tłoczenia na zimno nasion konopnych. CBD, z chemicznego punktu widzenia, jest organicznym związkiem z grupy kannabinoidów. Występuje w konopiach, może być również otrzymywany syntetycznie. W przeciwieństwie do swojego izomeru, tetrahydrokannabinolu (THC), CBD nie ma działania psychoaktywnego. Dlatego jest bezpieczny i może być legalnie stosowany zarówno w Polsce, jak i wielu krajach UE. Naturalny CBD jest pozyskiwany głównie z kwiatostanów konopi siewnych. Zgodnie z publikacją European Industrial Hemp Association (EIHA), CBD wykazuje także inne działania kosmetyczne, tj. antyoksydacyjne, kondycjonujące i ochronne na skórę, przeciwłojotokowe oraz sebostatyczne. CBD wykazuje także działanie farmakologiczne. W czerwcu 2018 r. FDA zatwierdziła lek oparty na CBD stosowany do leczenia epilepsji.

 

Historia uprawy konopi siewnych na świecie i w Polsce

W krajach Europy Zachodniej konopie włókniste były wykorzystywane już setki lat temu. Wytwarzano z nich ubrania, mapy, dzienniki pokładowe, książki. W Chinach 2000 lat temu używano papieru pochodzącego z włókien konopi, który był tańszy i bardziej wytrzymały niż papier drzewny. Konopie w Polsce były znane już naszym prasłowiańskim przodkom. Odgrywały ważną rolę jako roślina magiczna, związana z obrzędami kultowymi oraz o ogromnym znaczeniu gospodarczym i leczniczym. Jedna z pierwszych wzmianek o konopiach w polskojęzycznej literaturze pochodzi z XVII w. i wyszła spod pióra Syreniusza. Określała konopie jako roślinę, która „głowę parami goręcymi napełnia”. Polska należy do państw mających wieloletnią tradycję w uprawie i przerobie konopi. Tradycyjnymi miejscami koncentracji upraw konopi w Polsce są rejony: lubelski, jarosławski oraz kielecko-krakowski. Można powiedzieć, że konopie włókniste o zawartości THC < 0,2% są w Polsce uprawiane „od zawsze”, a ekstrakty z tych roślin są stosowane jako surowce w wielu grupach produktów. (...)

 

poniedziałek, 23 wrzesień 2019 07:12

GOST – paszport w drodze na wschód

Napisane przez

Przyzwyczailiśmy się do niemal jednolitej dokumentacji produktów w obrębie całego rynku Unii Europejskiej. Karty charakterystyki, oceny bezpieczeństwa, jednolita klasyfikacja i podobne wymagania formalne. W połączeniu z brakiem fizycznych granic oraz barier celnych to układ prawie idealny. Jednak na wschód od granic Unii Europejskiej panują inne zasady i inne przepisy, które zmieniają się często w zależności od kraju.

 

Największy na wschód od granicy UE jest oczywiście rynek Federacji Rosyjskiej. Większość towarów sprzedawanych w Rosji musi być zgodna z tamtejszymi standardami, nawet jeśli nie jest wymagana certyfikacja obowiązkowa. Szacuje się, że certyfikacji obowiązkowej podlega prawie 80% produktów, zarówno produkowanych w kraju, jak i importowanych.

 

Trochę historii

Większość norm GOST (ros. Государственный стандарт, Gosudarstwiennyj standard – norma państwowa) ma źródło jeszcze w przepisach ZSRR, gdzie całościowy system normalizacji został stworzony w latach 60. XX w. Rozpoczęto wówczas ujednolicanie norm i tworzenie państwowych GOST-ów. Wraz z rozwojem technologicznym kolejnych dziedzin życia normalizacji podlegały kolejne obszary, co doprowadziło do powstania zbiorów standardów dużych systemów norm technicznych. Istniały odrębne systemy norm państwowych (GOST), republikańskich (w republikach ZSRR – RST), norm branżowych (OST) i norm zakładowych (STP). W latach 90. rozpoczęto harmonizację rosyjskich norm i standardów (GOST-ów). Podzielono je na normy obowiązkowe i dobrowolne, a także zezwolono na stosowanie w radzieckim, a później już rosyjskim, systemie normalizacji także norm krajowych obowiązujących w innych krajach oraz norm międzynarodowych. Zaczęto też niektóre normy międzynarodowe wdrażać do rosyjskiego systemu normalizacji. Obecnie funkcjonuje ogromna liczba  przeróżnych GOST-ów, są one ciągle przeglądane, dostosowywane do postępu technologicznego i nowych wymagań gospodarczych oraz przystosowywane do powszechnie przyjętych norm międzynarodowych (np. GOST ISO 9001 lub GOST ISO 14001).

 

Czym jest certyfikat GOST?

Certyfikat zgodności GOST jest oficjalnym dokumentem potwierdzającym zgodność certyfikowanego produktu z niezbędnymi wymogami jakości i bezpieczeństwa ustalonymi dla tego produktu według norm GOST. Nazywany jest również certyfikatem jakości, certyfikatem GOST R, certyfikatem bezpieczeństwa lub certyfikatem celnym. Certyfikat ten mogą uzyskać jedynie podmioty posiadające akredytację państwową. Ustawodawstwo rosyjskie daje możliwość uzyskania certyfikatów w dowolnym podmiocie Federacji. W oparciu o ten dokument producent ma prawo posługiwać się znakiem PCT, potwierdzającym tę zgodność. Certyfikacja GOST R obowiązuje zarówno firmy zagraniczne, jak i rosyjskie.

 

Jak poruszać się w gąszczu GOST-ów?

Rodzaje certyfikacji obowiązujące na obszarze Federacji Rosyjskiej określa Ustawa Federalna (UF) „O regulacji technicznej” z 27 grudnia 2002 r. (N 184-UF). W odniesieniu do certyfikatów GOST, można je zasadniczo podzielić na obowiązkowe i dobrowolne oraz certyfikat zgodności na podstawie regulaminu technicznego. Obowiązkowej certyfikacji GOST podlegają produkty związane z bezpieczeństwem ludzi i bezpieczeństwem dla środowiska, a także w odniesieniu do niektórych aspektów zgodności technicznej maszyn i urządzeń. Certyfikat jest obligatoryjnie wymagany między innymi przez rosyjskie służby celne przy wwozie towarów na terytorium Federacji Rosyjskiej. Wskazówką do stwierdzenia, czy dany produkt podlega obowiązkowej certyfikacji, może być kod taryfy celnej (TNWED) lub rozporządzenia.

Obowiązkowe potwierdzenie zgodności może mieć formę deklaracji zgodności albo certyfikacji obowiązkowej. W przypadku niektórych rodzajów produkcji wystawienie certyfikatu GOST R musi być poprzedzone wcześniejszym uzyskaniem innych, obligatoryjnych dokumentów, np. świadectwem rejestracji państwowej lub certyfikatu zgodności w zakresie bezpieczeństwa pożarowego, nazywanego potocznie certyfikatem bezpieczeństwa pożarowego. Dobrowolna certyfikacja GOST zwykle jest przeprowadzana na żądanie zamawiającego, producenta, sprzedawcy bądź odbiorcy. Jest to oficjalny dokument, który wykonuje się na podstawie obowiązującego prawa Federacji Rosyjskiej, rozporządzenia „O certyfikacji towarów i usług”. Potwierdza ona zgodność produktu z odpowiednimi wymaganiami, tym samym świadcząc o wysokiej jakości danego produktu lub usługi. Dobrowolna certyfikacja w niektórych przypadkach jest jednym z koniecznych warunków do uzyskania pozostałych niezbędnych certyfikatów wymaganych rosyjskimi przepisami, pozwalającymi w ogóle na przywóz i sprzedaż takich produktów na terenie Rosji. Szczególnie jeśli wymagania takie stawiane są przez bezpośrednich odbiorców rosyjskich, dla których certyfikacja jest podstawowym dokumentem potwierdzającym jakość produktu. Prowadzi to często do sytuacji, że niecertyfikowany towar podlegający certyfikacji dobrowolnej można wwieźć do Rosji, jednak w większości przypadków nie można go sprzedać.

Wydanie certyfikatu jest poprzedzone przeprowadzeniem badań w odpowiednich, akredytowanych laboratoriach. Badania są przeprowadzane na zgodność z normami GOST. Nawet jeśli certyfikat ma charakter dobrowolny, jest on dokumentem oficjalnym i można się nim posługiwać jako potwierdzeniem jakości i bezpieczeństwa produkcji. Należy jednak pamiętać, że w świetle prawa Federacji Rosyjskiej dobrowolny certyfikat GOST R nie może zastąpić obowiązkowego certyfikatu GOST R.

Dobrowolny certyfikat zgodności GOST R jest wystawiany na okres ważności od 1 roku do 3 lat. Obok wyżej opisanych certyfikatów zgodności GOST R, dobrowolnych i obowiązkowych, na terenie Federacji Rosyjskiej funkcjonują także certyfikaty zgodności na podstawie regulaminu technicznego (RT). Certyfikat zgodności na podstawie regulaminu technicznego (RT) jest oficjalnym dokumentem, potwierdzającym zgodność produkcji z obowiązującym regulaminem technicznym w zakresie jakości oraz bezpieczeństwa. Tak jak ma to miejsce w przypadku certyfikacji GOST, konieczne są obowiązkowe badania zgodności produktu w odpowiednim, akredytowanym laboratorium, według odpowiednich norm. Dopiero pozytywne wyniki uprawniają do ubiegania się o wystawienie certyfikatu zgodności, który może wydać wyłącznie akredytowana jednostka. Dokument jest zwykle ważny przez 5 lat. Ponadto każdy wystawiony certyfikat jest obowiązkowo wpisywany do federalnego rejestru certyfikatów. Regulaminy techniczne dotyczą niemal wszystkich rodzajów produktów, zar wno dla konsumentów, jak i profesjonalnego, specjalistycznego wyposażenia, jest to m.in. bezpieczeństwo maszyn i wyposażenia, bezpieczeństwo pożarowe, bezpieczeństwo obiektów transportu morskiego, a także mleko i produkty mleczne. Nie sposób wszystkich wymienić.

 

Certyfikat certyfikatowi nierówny

Nie każdy certyfikat może być wydany na każdą partię produktu. Same certyfikaty i zasady ich przyznawania różnią się w zależności od wolumenu i powtarzalności dostarczonych towarów. Można wyróżnić:

• Certyfikat zgodności GOST R na produkcję seryjną, który wymaga dostarczenia protokołu badań. Wydawany jest na okres od 1 roku do 3 lat.

• Certyfikat zgodności GOST R lub RT na kontrakt – przyznawany na podstawie protokołu badań na okres 1 roku.

• Certyfikat GOST R na odrębną partię towaru. Dotyczy handlu materiałami próbnymi i niewielkimi partiami towaru. Nie wymaga dostarczenia protokołu badań. Wydawany na czas nieograniczony.

 

Deklaracje zgodności – tylko na rynek wewnętrzny

Deklaracja zgodności GOST R i deklaracja zgodności na podstawie regulaminu technicznego (RT) stanowią odrębną kategorię dokumentów niezbędnych przy wprowadzaniu produktów do obrotu na terenie Rosji. Ich waga jest analogiczna, jaką mają obowiązkowe certyfikaty zgodności GOST R oraz certyfikaty zgodności na podstawie regulaminu technicznego (RT). Oba stanowią potwierdzenie, że wytwarzane lub dostarczane produkty odpowiadają państwowym normom (GOST) lub wymaganiom technicznym odpowiednich regulaminów R. Zarówno deklarację zgodności GOST R, jak i deklarację zgodności RT mają prawo wystawić tylko rosyjscy producenci i dostawcy lub zarejestrowani w Federacji Rosyjskiej w charakterze osób prawnych przedstawiciele zagranicznych producentów. Oczywiście, tak jak w przypadku certyfikacji, wystawienie deklaracji musi być obowiązkowo poprzedzone przeprowadzeniem badań laboratoryjnych w akredytowanej jednostce badawczej. Każda deklaracja musi być także zarejestrowana w odpowiednim organie certyfikującym. Deklaracja zgodności GOST R jest wydawana dla określonej partii produktów na okres od 1 roku do 3 lat, natomiast deklaracja zgodności RT na okres maksymalnie 5 lat.

 

I całe mnóstwo innych...

Obok przytoczonych powyżej certyfikatów i deklaracji zgodności istnieje cały szereg dodatkowych wymagań prawnych i technicznych, które należy spełnić, aby dany produkt mógł legalnie być sprzedawany na rynku rosyjskim. Są to m.in.:

• certyfikat bezpieczeństwa pożarowego – dokument potwierdzający zgodność z zasadami bezpieczeństwa pożarowego Federacji Rosyjskiej. Wydawany na podstawie wykonanych odpowiednich badań. Do ich wykonania i do wystawienia certyfikatu bezpieczeństwa pożarowego ma prawo tylko właściwa akredytowana jednostka certyfikująca;

• ekspertyza bezpieczeństwa przemysłowego (ekspertyza techniczna) – wydawana przez upoważnionych ekspertów, posiadających licencję wydaną przez federalną służbę do spraw nadzoru ekologicznego, technologicznego i atomowego (Rostiechnadzor), odpowiednik polskiego Urzędu Dozoru Technicznego. Ma na celu wykazanie, czy urządzenie lub system urządzeń technicznych spełnia wymagania bezpieczeństwa technicznego zawarte w odpowiednich rosyjskich przepisach. Ekspertyza bezpieczeństwa przemysłowego jest dokumentem obowiązkowym;

• certyfikat GOST R Ex – dokument zgodności wyrobu z wymaganiami bezpieczeństwa dla urządzeń przeznaczonych do pracy w przestrzeniach zagrożonych wybuchem. Jest dokumentem obowiązkowo wymaganym dla takich urządzeń;

• certyfikat metrologii – świadectwo wzorcowania, poświadczające, że urządzenie pomiarowe spełnia określone wymagania standardów i zostało zatwierdzone do użytku na terytorium Federacji Rosyjskiej.

Tab 1 koszty certyfikatow w Rosji KW 3 2019

Gdy certyfikat GOST R nie jest wymagany

Zdarza się, że nie do końca wiadomo, czy dany produkt wymaga obowiązkowej albo dobrowolnej certyfikacji. W takim wypadku można zwrócić się do WNIS (Wszechrosyjskiego Naukowo-Badawczego Instytutu Certyfikacji), który może, po przedstawieniu wymaganych dokumentów, poświadczyć, że dany produkt nie wymaga certyfikacji GOST. W przypadku niewymagających certyfikacji towarów jest to jeden z podstawowych, oficjalnych dokumentów, pozwalających na ich wwóz na teren Rosji.

 

Wchodzić czy nie wchodzić ...

Certyfikat GOST R wydaje się nam, z perspektywy jednolitego rynku unijnego, czymś odległym i dziwnym, co jednak trzeba spełnić, aby zaistnieć poza granicami UE. I tak jest w istocie, choć (co do zasady) procedura certyfikacji poprzedzona odpowiednimi badaniami w akredytowanych laboratoriach jest analogiczna do regulacji funkcjonujących w Unii Europejskiej. Istotną barierą jest natomiast dostęp do odpowiednich norm i przepisów, wytycznych co do rodzaju dostarczanych dokumentów i wyników badań, a także do akredytowanych laboratoriów i ekspertów oraz brak informacji na temat cen takich działań.

Kolejną kwestią są koszty, gdyż rozbieżność cen jest spora i uzależniona od rodzaju certyfikatu oraz czasu, na jaki jest wydawany (tabela 1). Samodzielna rejestracja wygląda na karkołomne przedsięwzięcie, choć sprawa nie jest beznadziejna. W Polsce istnieje szereg firm, które zajmują się wsparciem przy uzyskiwaniu certyfikatów.

Przedsiębiorstwa chcące zaistnieć ze swoimi produktami na rynku rosyjskim nie mają wyboru, bowiem certyfikat GOST jest jedynym paszportem, który pozwoli towarom na przekroczenie granicy Federacji Rosyjskiej. Z towarem, który posiada certyfikat zgodności GOST-R nie ma problemów podczas odprawy celnej na granicy, a posiadanie certyfikatu wzbudza zaufanie strony rosyjskiej co do ich jakości i bezpieczeństwa.

 

W niniejszym artykule przybliżę podstawy, dotyczące ochrony patentowej i możliwości uzyskiwania patentów na wynalazki. Kwestia ta jest z wielu przyczyn skomplikowana, a problemy pojawiają się już na etapie definicji.

Co to jest patent?

Patent to, najprościej rzecz ujmując, prawo. Istotą patentu nie jest jednak prawo do stosowania jakiegoś rozwiązania (np. wytwarzania i sprzedawania jakiegoś produktu). Wyobraźmy sobie, że dysponujemy patentem zastrzegającym jakąś konkretnie zdefiniowaną kompozycję, zawierającą składniki A, B i C. Co to oznacza? Czy patent ten gwarantuje nam, że możemy uruchomić produkcję takiej kompozycji, sprzedawać ją? Niestety, tak nie jest. Istnieje wiele czynników, które będą decydowały o tym, czy taką kompozycję możemy stosować i nie są one zależne od tego, czy jest ona opatentowana, czy też nie. Na to, czy stosowanie kompozycji jest możliwe, będzie miało wpływ wiele przepisów, regulujących stosowanie substancji chemicznych. Dla wielu typów produktów konieczne może być też wcześniejsze uzyskanie dopuszczenia na wprowadzenie do obrotu. Nasza kompozycja może też naruszać jakieś istniejące prawa osób trzecich.

Co daje patent, do czego służy

W rzeczywistości patent daje nam prawo do pozbawienia innych możliwości korzystania z wynalazku. We wskazanym przykładzie, jako uprawniony z patentu na kompozycję zawierającą wyżej wymienione składniki, mamy prawo do zakazania wszystkim innym stosowania w sposób zarobkowy lub zawodowy takiej kompozycji. I to właśnie stanowi istotę prawa patentowego. Jeden z pierwszych dobrze udokumentowanych przypadków przyznania prawa takiego jak patent pochodzi z 1421 r., kiedy to florencki architekt i konstruktor Filippo Brunelleschi otrzymał trzyletni monopol na stosowanie wymyślonego przez siebie podnośnika, ułatwiającego transportowanie ciężkich bloków marmuru na pokład statku. Konstrukcja ta była ponoć bardzo zmyślna, ale jej twórca obawiał się, że kiedy zacznie używać urządzenia swojego pomysłu, zostanie ono natychmiast skopiowane przez innych. Z tego powodu zwlekał z realizacją. Władze Florencji doszły do wniosku, że dla miasta korzystniej byłoby, gdyby takie urządzenie było stosowane, a nie pozostało jedynie projektem. Zdecydowały się więc przyznać Brunelleschiemu prawo do wyłącznego stosowania wymyślonego przez niego podnośnika przez ograniczony czas. Dzięki temu wynalazca mógł zarobić na swoim pomyśle, a równocześnie inni konstruktorzy mogli mieć możliwość przyjrzenia się urządzeniu, tak aby po upływie wyznaczonych trzech lat mogło się ono upowszechnić.

Taka wymiana korzyści stanowi do dzisiaj podstawę prawa patentowego. Chodzi w nim o to, aby wynalazcy nie ukrywali swoich pomysłów, aby ujawniali swoje rozwiązania. W zamian za to mają oni otrzymywać monopol na ten wynalazek, który jednak jest ograniczony czasowo. Po wygaśnięciu patentu rozwiązanie ma być dostępne dla wszystkich. Zapisy prawa patentowego są więc podporządkowane utrzymaniu równowagi między dobrem wynalazcy a korzyściami dla społeczeństwa. Dlatego warunkiem absolutnie koniecznym do uzyskania patentu jest ujawnienie wynalazku w sposób wystarczająco szczegółowy, tak aby specjalista w danej dziedzinie był w stanie na podstawie takiego opisu urzeczywistnić wynalazek. Niepełne ujawnienie, zatajenie elementów niezbędnych do realizacji wynalazku może skutkować w przyszłości nawet unieważnieniem już otrzymanego patentu, jest to więc wymóg traktowany bardzo poważnie. Jest on wskazany praktycznie zawsze w odpowiednich krajowych przepisach, regulujących kwestie patentowe. W Polsce podstawowym aktem prawnym dotyczącym patentów jest ustawa z 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (Dz.U. 2017 poz. 776 ze zm.). W ustawie tej o konieczności przedstawienia wynalazku na tyle jasno i wyczerpująco, aby znawca mógł go urzeczywistnić mówi art. 33 ust. 1.

Otrzymany w zamian za ujawnienie wynalazku monopol jest pod kilkoma względami ograniczony. Pierwsze ograniczenie dotyczy terytorium. Dla krajowego zgłoszenia patentowego udzielony patent będzie ważny na terytorium tego właśnie kraju, ale poza jego granicami już nie będzie obowiązywał. Przykładowo, jeśli złożymy zgłoszenie patentowe chroniące jakiś nowatorski produkt w Polsce, to na jego podstawie możemy uzyskać prawo wyłączne w Polsce. To oznacza, że np. konkurent na terytorium Niemiec będzie mógł tam wytwarzać i sprzedawać taki produkt (oczywiście, o ile nie dysponujemy również innym patentem, ważnym na terenie Niemiec). W praktyce istnieją procedury, które ułatwiają uzyskiwanie ochrony w więcej niż jednym kraju. Opiszę je szerzej w dalszej części, przy omówieniu procedur zgłoszeniowych. Warto natomiast zapamiętać, że jeżeli w porę nie zabezpieczymy swoich praw na wszystkich istotnych terytoriach, to potem może być już na to za późno. Warto z wyprzedzeniem zastanowić się, gdzie planujemy komercyjne stosowanie wynalazku.

Drugie ograniczenie to czas ochrony. Maksymalny czas ochrony patentowej w większości dziedzin techniki wynosi 20 lat. Okres ten jest jednak liczony od daty zgłoszenia, a nie udzielenia patentu. To istotne rozróżnienie, ponieważ procedura badania zgłoszenia patentowego i przyznawania patentu jest stosunkowo skomplikowana i przeważnie długotrwała. Od zgłoszenia do decyzji Urzędu Patentowego może minąć kilka lat. To oczywiście nie oznacza, że wynalazek zupełnie nie jest chroniony przez czas od zgłoszenia do udzielenia patentu. Jednak w wielu krajach, w tym w Polsce, można dochodzić roszczeń wobec osób naruszających patent krajowy dopiero po uzyskaniu decyzji o udzieleniu. Ponadto 20-letnia ochrona nie jest automatyczna. Konieczne jest wnoszenie opłat za kolejne okresy ochrony (zwykle co roku) .Za każdy kolejny okres opłaty są coraz wyższe. Przykładowo, w Polsce opłata za pierwszy okres, obejmujący aż trzy lata, wynosi 480 zł. Ale już za ostatni rok ochrony będzie ona wynosić 1550 zł. Takie stopniowe zwiększanie opłat ma konkretny cel. Chodzi o to, żeby utrzymywane w mocy były tylko patenty, na których uprawniony nadal zarabia. Jeżeli natomiast nie stosuje on już wynalazku komercyjnie i w związku z tym nie opłaca mu się dalsze utrzymywanie patentu, rozwiązanie może trafić do domeny publicznej wcześniej niż po 20 latach.

Niezależnie od otrzymanych opłat, ochrona wygaśnie po upływie 20 lat. Od tej reguły również są wyjątki. W Unii Europejskiej dotyczą one środków leczniczych i środków przeznaczonych do ochrony roślin. Nie mogą być one bowiem łatwo wprowadzane na rynek, konieczne jest uzyskiwanie odpowiednich zezwoleń, co zwykle także wiąże się z długotrwałą procedurą. Producenci leków i produktów przeznaczonych do ochrony roślin mogą więc starać się o tak zwane dodatkowe prawo ochronne, wprowadzone odpowiednimi rozporządzeniami unijnymi we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej (a więc również w Polsce), które pozwala na wydłużenie monopolu dla takiego produktu, potencjalnie nawet o 5 kolejnych lat (a dodatkowo potencjalnie jeszcze 6 miesięcy więcej dla leków pediatrycznych). Opracowanie i wprowadzanie do obrotu produktów z tych kategorii wiąże się bowiem ze znacznymi inwestycjami, prawodawcy chcieli to zrekompensować dłuższym okresem monopolu. Tutaj jednak również ochrona w końcu wygasa, a chroniony produkt (np. ek) może być wówczas wytwarzany także przez inne podmioty. Kolejne ograniczenie dotyczy samego zakresu monopolu. W większości krajów świata ograniczenia te są zbliżone, ale należy pamiętać, że pojawiają się tu pewne różnice. Poniżej omówię ograniczenia wynikające z polskich przepisów. Jak wspomniano powyżej, patent daje możliwość zakazania innym osobom korzystania z wynalazku bez zgody uprawnionego w sposób zarobkowy lub zawodowy. To oznacza, że patent nie ogranicza stosowania rozwiązania do celów prywatnych. Ustawa wyłącza również możliwość naruszenia patentu przez prowadzenie badań na wynalazku czy wykonywanie doświadczeń, dla dokonania jego oceny, analizy lub nauczania. Dodatkowe wyłączenia dotyczą też korzystania z wynalazku w zakresie, który jest niezbędny dla wykonania czynności wymaganych na podstawie innych przepisów dla uzyskania rejestracji lub zezwolenia, stanowiących warunek dopuszczenia wytworu do obrotu (dotyczy to zwłaszcza produktów leczniczych). Nie narusza się też patentu przez wykonanie le u w aptece na podstawie indywidualnej recepty. W praktyce patent można naruszyć przede wszystkim przez zastosowania komercyjne (np. wytwarzanie, wprowadzanie do obrotu zastrzeganego produktu itp.). Można więc uzyskać monopol np. na komercyjny zestaw do testów medycznych, sprawdzający, które allele konkretnego genu występują u pacjenta. Nie musimy natomiast obawiać się, że ktoś inny uzyska prawa do naszego własnego genu.

Pomimo istnienia wyżej wymienionych ograniczeń, patent może zapewniać istotną przewagę na rynku. Uprawniony z patentu nie musi również samodzielnie zarabiać na swoim rozwiązaniu, bo jedną z możliwości korzystania z wynalazku jest udzielanie innym podmiotom licencji na daną technologię. Złożenie zgłoszenia patentowego może być także kluczowe, jeśli staramy się sprzedać swoją technologię lub np. całą firmę. Dla ewentualnego nabywcy innowacja, która nie jest w żaden sposób chroniona może być bezwartościowa. W związku z rozwojem technologii liczba składanych zgłoszeń patentowych z roku na rok rośnie. Według danych Europejskiego Urzędu Patentowego, w 2018 r. złożono tam ponad 170 tysięcy nowych zgłoszeń. Z kolei przed Urzędem Patentowym Rzeczypospolitej Polskiej, również w 2018 r., , samych krajowych zgłoszeń patentowych złożono ponad 4 tysiące. (...)

 

piątek, 20 wrzesień 2019 10:06

THC, CBD i inne - szkodzą czy może jednak pomagają

Napisane przez

Kannabinoidy to naturalne substancje chemiczne występujące w konopiach siewnych (Cannabis sativa L.) oraz indyjskich (Cannabis indica), a dokładniej związki chemiczne zdolne do oddziaływania z receptorami kannabinoidowymi występującymi w organizmach ssaków. Dzielą się na trzy podstawowe grupy: fitokannabinoidy, endokannabinoidy oraz kannabinoidy syntetyczne. Znajdują zastosowanie w medycynie, szczególnie w opiece paliatywnej, ze względu na właściwości lecznicze oraz łagodzące ból.

Odrobina historii

Cannabis sativa jest gatunkiem blisko spokrewnionym z chmielem. Po raz pierwszy został odkryty na stokach łańcucha Tien-szan, rozprzestrzenił się błyskawicznie w Indiach, Chinach, a potem w Europie. Konopie wykorzystywano w rolnictwie, ponieważ miały właściwości chwastobójcze i użyźniające, były także źródłem włókien do produkcji tkanin, a na papierze, który był zrobiony z konopi spisano pierwszy egzemplarz konstytucji Stanów Zjednoczonych. 150 lat później właśnie ten kraj zaczął odwracać się od konopi. W 1937 r., na mocy Marihuana Tax Act, zabroniono uprawy, handlu oraz posiadania tych roślin. Jednak dziś ten trend powoli się odwraca. Konopie były znane też naszym prasłowiańskim przodkom. Dowodem na znajomość oraz użytkowanie tej rośliny jest urna znaleziona w okolicach Stuttgartu, pochodząca z 500 r. p.n.e., która zawierała liście i nasiona konopi. W Polsce uprawa konopi rozpoczęła się z w latach 50. i 60. XX w., a obsiany konopiami areał był duży, jednak potem zaczynał sukcesywnie maleć, aż do lat 80., kiedy uprawa całkowicie zanikła, co było efektem wprowadzenia prawodawstwa przeciw narkomanii.

THC, CBD i pochodne

Najbardziej znanymi kannabinoidami występującymi naturalnie w odmianie Cannabis sativa L. są THC (tetrahydrokannabinol) oraz CBD (kannabidiol). Obie są substancjami działającymi w organizmie na receptory kannabinoidowe, ale efekt ich stosowania jest różny. Pod względem chemicznym główną różnicą jest ułożenie atomów, co powoduje, że THC wykazuje działanie psychoaktywne, natomiast CBD przejawia zdolności lecznicze oraz terapeutyczne.

CBD ma wiele zastosowań leczniczych, m.in. takich jak: działanie antydepresyjne, działanie przeciwlękowe, przeciwzapalne i bakteriobójcze, pozwala organizmowi na pozbycie się toksyn. Ma również działanie antypsychotyczne – leczy skutki po zażyciu THC. CBD stosuje się również w leczeniu padaczki, cukrzycy, histerii oraz depresji. CBD stymuluje uwalnianie kwasu arachidonowego, dzięki czemu jego działanie widoczne jest już w pierwszym etapie. Działanie przeciwzapalne, jakie wykazuje jest spowodowane zmianą aktywności cyklooksygenazy (COX) i lipooksygenazy (LOX).

Ma również szeroki zakres działania w przypadku zaburzeń psychicznych. Może niwelować skutki uboczne po zażyciu THC, ma działanie przeciwlękowe, neuroprotekcyjne, wspomaga leczenie uzależnień od alkoholu i nikotyny. Kannabidiol ma podobne działanie do leków przeciwpsychotycznych. Przeprowadzone badania magnetycznym rezonansem jądrowym wykazały, że działanie CBD zachodzi w obszarze prążkowia i kory skroniowej.

Przeprowadzono wiele badań na dzieciach i dorosłych, dzięki którym wiadomo, że CBD może poprawiać stan zdrowia i komfort życia pacjentów chorych na epilepsję. Przypuszcza się, że w tym przypadku mechanizm działania tej substancji opiera się na zahamowaniu wydzielania kwasu glutaminowego. Regulacja tego przekaźnictwa może obniżyć pobudliwość neuronów, a tym samym zmniejszać częstość występowania drgawek. Obecne badania pokazują, iż lek ten jest lekiem bezpiecznym. Kannabidiol, poprzez ochronę osłonki mielinowej włókien nerwowych, może działać neuroprotekcyjnie. Jest to związane z hamowaniem aktywacji kaspazy-3, ale dokładny mechanizm nie jest jeszcze znany. (...)

piątek, 20 wrzesień 2019 09:54

Stopy – niełatwa interpretacja obowiązków REACH

Napisane przez

Stopy metali są dla Polski ważnym surowcem eksportowym i importowym. Są one ciekawe ze względów legislacyjnych, gdyż ze względu na ich zastosowanie, formę czy postać możemy różnie interpretować obowiązki ustawodawcze z nimi związane. Tylko niektórzy producenci i importerzy stopów mają obowiązek ich rejestracji. Dlaczego?

Na świecie wciąż rośnie produkcja, a wraz z nią zapotrzebowanie na stal i aluminium. Polska jest zarówno importerem, jak i eksporterem wyrobów metalurgicznych. Ponad połowę zarówno eksportu, jak i importu stanowi stal i żeliwo oraz wykonane z nich wyroby. Polska zajmuje 18. pozycję wśród światowych producentów stali, a w 2017 r. odnotowaliśmy największy wzrost produkcji w Europie. Na kontynencie największą popularnością cieszą się polskie blachy stalowe, których eksport był szczególnie wysoki w 2017 r. (w porównaniu z 2016 r. wzrósł niemal o połowę).

Drugie miejsce wśród metali zajmuje miedź. Według danych GUS, w 2017 r. na zagraniczne rynki sprzedaliśmy blisko 257 tys. ton miedzi i jej stopów oraz ponad 207 tys. ton miedzianych wyrobów o łącznej wartości ponad 2,9 mld euro. Trzecie miejsce w handlu metalami nieszlachetnymi zajmuje aluminium. Jak wynika z danych GUS, w 2017 r. wyeksportowaliśmy ponad 930 tys. ton aluminium oraz wykonanych z niego artykułów o łącznej wartości nieco poniżej 2,9 mld euro. Przeważał jednak import, którego wartość była większa o ponad miliard euro. Lekkiego metalu potrzebują takie branże, jak budownictwo, przemysł elektromaszynowy czy produkcja opakowań.

tabela 1 KW 3 2019 REACH

Stopy metali a rozporządzenie REACH

Zgodnie z artykułem 3 rozporządzenia REACH stop oznacza jednolity w skali makroskopijnej materiał metaliczny składający się z dwóch lub większej liczby pierwiastków połączonych w taki sposób, że nie można ich łatwo rozdzielić w sposób mechaniczny. Stopy uznaje się za mieszaniny szczególne i w związku z tym należy rozpatrywać je jako mieszaninę poszczególnych metali i dodatków.

Jednak część wprowadzanych do obrotu stopów spełnia definicję wyrobu, a więc przedmiotu, który podczas produkcji otrzymuje określony kształt, powierzchnię, konstrukcję lub wygląd zewnętrzny, co decyduje o jego funkcji w stopniu większym niż skład chemiczny. Wprowadzanie na rynek blach stalowych o określonym kształcie i grubości będzie wprowadzaniem na rynek wyrobu, podobnie jak wprowadzanie śrubek czy nakrętek aluminiowych. A import stopowych sztabek służących do przetopu, gdzie kształt i wygląd nie ma znaczenia, będzie już wprowadzaniem mieszaniny.

tabela 1a KW 3 2019 REACH

Rejestrować czy nie?

Zgodnie z rozporządzeniem REACH rejestracji podlegają substancje w postaci własnej i w mieszaninach importowane lub produkowane w ilości co najmniej 1 tony/rok. Samych wyrobów nie rejestrujemy, chyba że z wyrobu w sposób zamierzony ulegają uwolnieniu substancje w postaci własnej lub mieszaninie. W takim przypadku substancje uwalniane, jeśli w wyrobie są one wprowadzane w ilości co najmniej 1 tony rok, wymagają rejestracji. W wypadku stopów nie obserwuje się zamierzonego uwalniania, więc należy ten przypadek pominąć.

W związku z powyższym jeśli produkujemy/importujemy stopy jako mieszaniny, mamy obowiązek ich rejestracji, a w praktyce rejestracji substancji zawartych w tych mieszaninach, czyli w wypadku stali rejestracji węgla i żelaza (o ile nie są one pochodzenia naturalnego i nie będą wyłączone z obowiązku). Importerzy gotowych, stopowych wyrobów nie mają obowiązku rejestracji. Importer blachy stalowej, który blachę tą importuje wyłącznie w celu mechanicznej obróbki, jak podcięcie, wygięcie itp. nie ma obowiązku jej rejestracji, ale jeśli ta sama blacha ma trafić do pieca hutniczego w celu przetopienia i odzyskania z niej poszczególnych metali, będzie musiała być zarejestrowana. Jak można zauważyć, w wypadku stopów najważniejsze znaczenie do określenia obowiązku rejestracyjnego ma zastosowanie i cel, w jakim jest produkowany/importowany.

Gdy przeglądamy bazę substancji zarejestrowanych pod kątem zarejestrowanych stopów, rzuca się w oczy, że część rejestracji stopów została wykonana nie na poszczególne składniki stopu, a jako substancje. Producenci/importerzy tych stopów uznali, że wprowadzane przez nich stopy zdecydowanie bardziej spełniają definicję substancji, mówiącą, że substancja to pierwiastek chemiczny lub jego związki w stanie, w jakim występują w przyrodzie lub zostają uzyskane za pomocą procesu produkcyjnego, z wszelkimi dodatkami wymaganymi do zachowania ich trwałości oraz wszelkimi zanieczyszczeniami powstałymi w wyniku zastosowanego procesu, wyłączając rozpuszczalniki, które można oddzielić bez wpływu na stabilność i skład substancji, niż definicję mieszaniny, i cały stop potraktowali jako substancje.

Karta charakterystyki dla stopów?

Nie ma obowiązku sporządzania kart charakterystyki dla wyrobów, więc stopy produkowane/importowane jako wyroby nie wymagają takiego dokumentu. W przypadku mieszanin sprawa jest bardziej skomplikowana, bo zgodnie z art. 31 rozp. REACH karta wymagana jest dla niebezpiecznych mieszanin. Powszechnie uznajemy, że stopy nie są produktami, które mogą stwarzać zagrożenie. W ostatnich latach jednak wiele badań wykazuje szkodliwy wpływ metali na zdrowie i życie człowieka oraz na środowisko, w związku z czym część stopów automatycznie również uzyskuje szkodliwe właściwości i powinny być zaklasyfikowane jako niebezpieczne i należy sporządzić dla nich kartę charakterystyki. Jeśli stop-mieszanina nie jest zaklasyfikowany jako niebezpieczny, zgodnie z art. 32 REACH należy opracować dla niego pisemną informacje o mieszaninie, która nie wymaga karty charakterystyki. Warto też zwrócić uwagę, że zgodnie art. 23 oraz punktem 1.3.4.1. załącznika I rozporządzenia CLP (rozp. 1272/2008/WE) metale w postaci stopów nie wymagają oznak wania, jeżeli nie stanowią zagrożenia dla zdrowia ludzi w wyniku narażenia drogą oddechową, poprzez spożycie lub kontakt ze skórą ani dla środowiska wodnego w postaci, w jakiej są wprowadza do obrotu. W wielu wypadkach więc stopy klasyfikowane jako stwarzające zagrożenie będą wymagały karty charakterystyki, ale nie będą musiały być oznakowane.