Zakończenie dotychczasowej działalności w formie kwartalnej

Drodzy Czytelnicy,

z dniem 1 stycznia 2022 roku kończymy wydawanie Kwartalnika Chemicznego: Prawo i Wiedza w formie kwartalnej. Dotyczy to zarówno prenumeraty elektronicznej, jak i drukowanej. Niebawem dostępna będzie możliwość zakupu wydań archiwalnych w wersji drukowanej oraz elektronicznej.

Zespół redakcyjny
Kwartalnik Chemiczny: Prawo i Wiedza

Glifosat, którego właściwa nazwa chemiczna to N-(fosfonometylo)glicyna, to substancja aktywna herbicydów dolistnych, stosowanych do ochrony upraw ogrodniczych oraz rolniczych. Należy do grupy aminofosfonowych analogów naturalnego aminokwasu – glicyny, a jego nazwa zwyczajowa jest skrótem pochodzącym od chemicznych nazwy substancji: glycine oraz phosphonate.

Glifosat jest używany ponad 40 lat, jednakże dopiero wraz z rozwojem możliwości inżynierii genetycznej i opracowaniem modyfikowanych genetycznie roślin zaczął być szeroko stosowany w rolnictwie. Obecnie jest herbicydem najczęściej wykorzystywanym na świecie, a wraz z popularnością oprócz zwolenników, przybyło mu także zagorzałych przeciwników. Coraz częściej pojawiają się też wątpliwości, czy glifosat jest środkiem bezpiecznym dla ludzi i jakie będą dla nas konsekwencje jego użycia? Czy glifosat to cudowny herbicyd czy „cichy zabójca” ludzi?

Szczypta historii

Glifosat został po raz pierwszy otrzymany w 1950 r. przez szwajcarskiego chemika Henry'ego Martina, który pracował dla firmy Cilag, jednak jego praca nigdy nie została opublikowana.
Rysunek 1. Wzór chemiczny N-(fosfonometylo)glicyny (glifosatu)

glifosat rys 1 KW 4 2019

Dopiero w 1964 r. koncern Stauffer Chemical opatentował środek jako chelator chemiczny, gdyż glifosat bardzo dobrze wiąże i usuwa minerały, takie jak wapń, magnez, mangan, miedź i cynk. Nieco później, w 1970 r., glifosat został niezależnie odkryty w Stanach Zjednoczonych w Monsanto Company. Chemicy tej firmy otrzymali około 100 pochodnych kwasu aminometylofosfonowego jako potencjalnych środków zmiękczających wodę. Podczas badań stwierdzono, że dwie z nich mają słabą aktywność chwastobójczą, a chemik John E. Franz, pracujący dla Monsanto, podjął próbę wytworzenia analogów o silniejszym działaniu chwastobójczym. Glifosat był trzecim stworzonym przez niego analogiem. Za swoje odkrycie Franz otrzymał w 1987 r. Narodowy Medal Technologii Stanów Zjednoczonych oraz Medal Perkina w 1990 r.
Firma Monsanto opracowała i opatentowała użycie glifosatu do zabijania chwastów na początku lat 70. i po raz pierwszy wprowadziła go na rynek w 1974 r. pod nazwą Roundup. Chociaż początkowy patent wygasł w 1991 r., to Monsanto zachowało wyłączne prawa w USA do czasu wygaśnięcia patentu na zawartą w herbicydzie sól izopropyloaminową, co nastąpiło we wrześniu 2000 r. Przez długi czas Monsato miało monopol na herbicyd, a ze względu na szybkie i skuteczne działanie glifosatu jego ilość stosowana na całym świecie stale rosła, a wpływy firmy były coraz większe.

W 2008 r. Stephen O. Duke i Stephen B. Powles, australijscy eksperci ds. badań naukowych w dziedzinie badań rolnych Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych, opisali glifosat jako „praktycznie idealny” środek chwastobójczy. Natomiast w 2010 r. Powles stwierdził, iż „glifosat należy do 100-letniego odkrycia, które jest równie ważne dla niezawodnej produkcji żywności na świecie, jak penicylina do walki z chorobą”. W kwietniu 2017 r. rząd kanadyjski oświadczył, że glifosat jest najczęściej stosowanym herbicydem w Kanadzie.
Dzisiaj glifosat jest jednym z najpopularniejszych środków chwastobójczych nie tylko w Ameryce Północnej, ale również w Europie. Na podstawie informacji z początku lipca bieżącego roku, zamieszczonych na stronie Ministerstwa Rolnictwa w Polsce, glifosat występuje w 83 preparatach dopuszczonych do sprzedaży. Są to m.in. Roundup (19 rodzajów sztandarowego produktu firmy Monsato), Avans Premium 360 SL, Kileo 400 SL, Dominator 360 SL, Orkan 350 SL, Sprinter 350 SL czy Raptor 263 SC.


Z chemicznego punktu widzenia...

N-(fosfonometylo)glicyna to białe, krystaliczne ciało stałe. Jako aminofosfonowy analog glicyny, podobnie jak wszystkie aminokwasy, istnieje w różnych stanach jonowych w zależności od pH. Zarówno grupa pochodząca z kwasu fosfonowego, jak i z kwasu karboksylowego mogą być zjonizowane, a grupa aminowa może być protonowana, wskutek czego substancja występuje jako seria jonów obojnaczych (schemat 1).

 

glifosat rys 2 KW 4 2019

Dzięki takiej budowie glifosat ma dużą hydrofilowość (powinowactwo do cząsteczek wody) i jest bardzo dobrze rozpuszczalny w wodzie, nawet do 15,7 g/l w temperaturze pokojowej. Jest on również praktycznie nierozpuszczalny w rozpuszczalnikach organicznych oraz niepalny.
W przemyśle jest otrzymywany głównie dwoma metodami. Pierwszą jest reakcja kwasu iminodioctowego z kwasem fosforowym (III) i kwasem chlorowodorowym (czasami tworzonym in situ przez użycie trichlorku fosforu) w zmodyfikowanej reakcji Mannicha i późniejsze utlenianie produktu pośredniego, które prowadzi do pożądanego glifosatu (schemat 2).

Schemat 2. Synteza glifosatu przy użyciu zmodyfikowanej reakcji Mannicha

glifosat rys 3 KW 4 2019

 

Natomiast druga metoda obejmuje syntezę typu ‘one-pot’. Glicynę i paraformaldehyd poddaje się reakcji w odpowiednim rozpuszczalniku organicznym (zazwyczaj trietyloaminie i metanolu) z wytworzeniem bishydroksymetyloglicyny, a następnie wprowadza się fosforyn dimetylu, co prowadzi do reakcji podstawienia grupy hydroksylowej jednej z dwóch grup hydroksymetylowych. Kolejny etap obróbki przy użyciu kwasu chlorowodorowego powoduje hydrolizę obu wiązań estru fosforanowego i pozwala na uzyskanie oczekiwanego produktu (schemat 3)...

 

 

Laboratoria analityczne są w każdym zakładzie przemysłowym i ciągle się je rozbudowuje. Pełnią zazwyczaj funkcję kontroli jakości, co z oczywistych względów jest ważnym, a może nawet kluczowym ich zadaniem. W laboratoriach tego typu wykonywane są przeróżne analizy, ręczne i instrumentalne. Różne jest też ich wyposażenie, od podstawowego sprzętu laboratoryjnego po niezwykle zaawansowany, np. chromatografy gazowe czy spektrometry.

Jednym z kluczowych zagadnień jest organizacja laboratorium jako miejsca pracy pod kątem wykonywanych analiz charakterystycznych w danej jednostce, ergonomii stanowisk czy bezpieczeństwa pracy. Coraz częściej to zadanie spoczywa na projektantach. Nie jest proste, a w tym artykule postaramy się zwrócić uwagę na najbardziej istotne kwestie, które należy wziąć pod uwagę, zanim przystąpimy do projektowania wymarzonego Labu.


Od czego zacząć

Projektowanie laboratorium można podzielić na cztery zasadnicze etapy:

1 . Zidentyfikowanie potrzeb użytkownika;
2. Organizacja przestrzeni laboratoryjnej;
3. Określenie potrzebnej infrastruktury (instalacje zasilające: elektryczna, wodno-kanalizacyjna, gazów technicznych, wentylacji mechanicznej nawiewno-wyciągowej itp.);
4. Zabezpieczenia bhp oraz przeciwpożarowe.


Zidentyfikowanie potrzeb użytkownika

Kluczowym punktem, od którego powinniśmy zacząć, jest zidentyfikowanie potrzeb użytkownika oraz określenie przeznaczenia laboratorium, a w szczególności zakresu analiz. Na tym etapie dane dotyczące pracy w laboratorium opracowuje przyszły użytkownik. Mogą być przedstawione w „Specyfikacji wymagań użytkownika” lub „Założeniach do projektu laboratorium” i stanowią bazę wyjściową prac projektowych.

W założeniach tych lub w specyfikacji użytkownik powinien przekazać informacje w zakresie:

- liczby osób, które będą pracowały w laboratorium z podziałem na kobiety i mężczyzn;
- planowanej ilości zmian pracy;
- wykazu pracowni laboratoryjnych, pomieszczeń magazynowych, pomieszczeń biurowych ze wskazaniem ich powierzchni;
- wykazu urządzeń pomiarowych i innych stanowiących wyposażenie laboratorium;
- wykazu odczynników chemicznych, które będą używane na poszczególnych stanowiskach pracy;
- wykazu materiałów pomocniczych;
- zapotrzebowania na gazy techniczne;
- dopuszczalnej temperatury i wilgotności powietrza w poszczególnych pracowniach.


Organizacja przestrzeni laboratoryjnej

Kolejnym etapem jest właściwe zorganizowanie przestrzeni laboratoryjnej. Powinna ona uwzględniać w swojej koncepcji możliwości zagospodarowania przestrzeni wskazanej przez użytkownika z uwzględnieniem wielkości i usytuowania poszczególnych pomieszczeń (na odpowiednim planie zagospodarowania), a w szczególności:

- usytuowanie i dostęp do pomieszczeń higieniczno-sanitarnych;
- rozkład pracowni chemicznych wraz z umeblowaniem i wskazaniem posadowienia poszczególnych instrumentów pomiarowych oraz pomocniczych typu: dygestoria, zlewy i zmywarki, szafy, biurka, sprzęty chłodnicza (chłodziarki, lodówki) itp.;
- usytuowanie magazynów;
- rozkład pomieszczeń biurowych, sal konferencyjnych itp.

Organizację przestrzeni laboratoryjnej należy planować od wejścia pracowników do obszaru przeznaczonego na laboratorium, czyli od zaplanowania pomieszczeń higieniczno-sanitarnych, które powinny znajdować się przed właściwym blokiem laboratoryjnym. Przez „pomieszczenia higieniczno-socjalne” należy rozumieć: szatnie dla pracowników, sanitariaty, pomieszczenia przeznaczone do spożywania posiłków.

Szatnie powinny znajdować się w tym samym budynku, w którym jest laboratorium. Jeśli lokalizacja szatni miałaby być w innym budynku, to należy pamiętać, że przejście pomiędzy budynkami powinno być obudowanym ciągiem komunikacyjnym.
Szatnie, pomieszczenie do spożywania posiłków, sanitariaty czy pomieszczenia biurowe powinny być usytuowane w taki sposób, aby korzystanie z nich nie powodowało konieczności przechodzenia przez inne pomieszczenia, w których stosowane są substancje trujące lub materiały zakaźne albo takie, gdzie wykonywane są prace szczególnie brudzące.

Wysokość pomieszczeń higieniczno-sanitarnych nie powinna być w świetle mniejsza niż 2,5 m. Jeśli miejsca te chcemy lokować w suterenie, piwnicy lub na poddaszu, wówczas wysokość tych pomieszczeń można zmniejszyć do 2,2 m.

Szatnie, umywalnie, pomieszczenia z natryskami i ustępy powinny być urządzone oddzielnie dla kobiet i mężczyzn. Można od tego warunku odstąpić, jeżeli z szatni będzie korzystało mniej niż dziesięciu pracowników na jednej zmianie.

Szatnie można zaprojektować jako:

- szatnie odzieży własnej pracowników;
- szatnie odzieży roboczej i ochronnej;
- szatnie podstawowe;
- szatnie przepustowe;

O rodzaju szatni decyduje projektant na podstawie analizy stanowisk pracy i właściwości fizykochemicznych substancji, z którymi będą pracowali laboranci.

Należy pamiętać, że szerokość przejść między dwoma rzędami szaf ubraniowych oraz głównych przejść komunikacyjnych powinna być nie mniejsza niż 1,5 m, a szerokość przejść między rzędami szaf a ścianą powinna być nie mniejsza niż 1,1 m.


Sanitariaty

Sanitariaty (umywalnie) to przede wszystkim umywalki, kabiny natryskowe oraz toalety. Zasadniczo pomieszczenia te powinny być wyposażone w (...)

Budowa oraz właściwości fizyczne i chemiczne substancji determinują w istotnym stopniu jej przenikanie przez skórę. Temat ten jest jednak często pomijany lub bagatelizowany, a ma istotne znaczenie podczas oceny bezpieczeństwa czy oceny ryzyka w zagadnieniach toksykologii stosowanej. Warto zauważyć, że wpływ budowa i właściwości chemiczne substancji determinują jej sposób wchłaniania przez skórę, co jest uwidocznione dopiero w zmodyfikowanej postaci I prawa Ficka.

Dwa podstawowe sposoby wchłaniania dermalnego ksenobiotyków to transport transepidermalny, który zachodzi przez warstwy komórek naskórka i przestrzenie międzykomórkowe oraz transport transfolikularny, który zachodzi przez przydatki skóry. W celu lepszego zrozumienia tego zagadnienia i zauważenia wpływu budowy oraz właściwości fizycznych i chemicznych substancji w odniesieniu do wchłaniania przez skórę należy dokładniej omówić transport transepidermalny i zmodyfikowaną postać
I prawa Ficka.


Transport transepidermalny

Warstwa naskórka (łac. stratum corneum) stanowi najbardziej dominującą warstwę, która jest jednocześnie podsawową warstwą barierową. Wynika to z układu zrogowaciałych komórek osadzonych w matrycy lipidowej, których strukturę można opisać jako molekularną architekturę, tzw. model cegła i zaprawa (ang. brick and mortar model). W modelu tym cegły to korneocyty, a zaprawa pełniąca rolę spoiwa to związki lipidowe. Terminalnie zróżnicowane keratynocyty warstwy rogowej są w znacznym stopniu pozbawione fizjologicznych funkcji komórkowych, gdyż składają się głównie z białka – keratyny oraz tzw. korneocytowej koperty (ang. corneocyte envelope). Niektóre ksenobiotyki, które penetrują skórę muszą wówczas podlegać transportowi pomiędzy sąsiadującymi korneocytami, co wpływa na szybkość ich wchłaniania. Jest to droga międzykomórkowa (ang. intercellular route). W przeciwieństwie do tego rodzaju transportu, niektóre ksenobiotyki mogą dyfundować jednakowo zarówno przez korneocyty (cegły), jak i zaprawę lipidową, czyli przez drogę transkomórkową (ang. transcellular route).

O ile korneocyty stanowiące „cegły” można uważać za domeny hydrofilowe (cegły), to otoczone są one bogatą w lipidy matrycą (zaprawą), zawierającą głównie ceramidy, niezwiązane kwasy tłuszczowe oraz cholesterol. Dlatego domena międzykomórkowa jest w przeważającej mierze środowiskiem lipofilowym. Ten układ zapewnia, że warstwa rogowa naskórka zyskuje amfipatyczność, co zapewnia ograniczoną ochronę przed ksenobiotykami o charakterze zarówno lipofilnym, jak i hydrofilowym. Wynika z tego, że model „cegła i zaprawa” skutecznie określa górną granicę wielkości cząsteczek, które mogą przenikać do warstwy rogowej naskórka. Przyjmuje się tutaj tzw. zasadę 500, gdzie kilka substancji o masie cząsteczkowej powyżej 500 u jest zdolnych do biernej dyfuzji przez skórę. Jednak wyniki ostatnich badań sugerują, że ultradrobne cząsteczki (zwane również nanocząsteczkami) mogą przeniknąć do warstwy rogowej. Chociaż, biorąc pod uwagę masę cząsteczkową, jest to zjawisko w dużej mierze nieoczekiwane, ponieważ średnica takich cząstek jest mniejsza niż odległość, która oddziela sąsiadujące korneocyty, stąd dyfuzja przez warstwę rogową naskórka jest możliwa.

W rozważaniu transportu transepidermalnego bardzo istotne jest ilościowe omówienie wchłaniania przez skórę. Wykorzystuje się tutaj I prawo Ficka, które opisuje ilościowo szybkość procesu dyfuzji biernej, tj. szybkość dyfuzji (v) jest wprost proporcjonalna do wielkości powierzchni błony (wielkości powierzchni kontaktu, A) i różnicy stężeń (ΔC) po obu jej stronach, a odwrotnie proporcjonalna do grubości błony (d), co wyraża się wzorem:

wzor1 art KW 4 2019gdzie:

do wzor 1 KW 4 2019

Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że równanie to nie ma związku z budową oraz właściwościami przenikającej substancji, bo nie występują w nim wielkości stricte związane z tymi czynnikami. Należy jednak pamiętać, że współczynnik dyfuzji (kD) obrazuje ruchliwość substancji ulegającej dyfuzji przez warstwę rogową. Wielkość ta zależy od właściwości substancji, w szczególności: masy cząsteczkowej, geometrii cząsteczki, współczynnika podziału olej : woda oraz właściwości błony. Jeśli cząsteczka jest złożona (duża masa cząsteczkowa, złożoność budowy), to dyfuzja jest słabsza. Współczynnik dyfuzji charakteryzuje wartość zdolności przenikania przez różne warstwy skóry, zazwyczaj przyjmuje wartości rzędu: 10–9 cm2 · s–1 dla warstwy rogowej (łac. stratum corneum) oraz 10–6 cm2 · s–1 dla kolejnych warstw naskórka i skóry właściwej.

W zagadnieniach dotyczących toksykologii skóry współcześnie stosuje się zmodyfikowaną postać I prawa Ficka, w której lepiej widoczny jest wpływ czynników takich jak budowa i właściwości substancji; zamiast szybkość dyfuzji biernej (v) wylicza się przepływ (strumień przepływu) przez skórę (J):

wzor2 art KW 4 2019

 gdzie:

do wzor 2 KW 4 2019


gdy C2 > C1,

d grubość błony (grubość warstwy rogowej) [μm].

Współczynnik przenikania (kpr) definiuje tempo dyfuzji – nie zależy on od stężenia, ale wyłącznie od budowy i właściwości substancji oraz grubości błony. Współczynnik podziału (P) odpowiada stosunkowi rozpuszczalności substancji ulegającej dyfuzji biernej w warstwie rogowej i w podłożu. Z uwagi na to, że rzeczywisty pomiar tego parametru nie jest w ogóle możliwy, do obliczeń przyjmuje się zawsze wartość przybliżoną, stosując współczynnik podziału oktanol : woda. Współczynnik podziału podawany jest zazwyczaj w postaci logarytmu dziesiętnego, tj. log(P), czyli logP. Ponieważ warstwa rogowa naskórka determinuje transport transepidermalny, to stężenie po drugiej stronie błony (strona wewnętrzna względem środowiska) w zasadzie w przybliżeniu wynosi C1 = 0 (tzw. warunki wsiąknięcia – ang. sink conditions) i dlatego często jako ΔC przyjmuje się po prostu wartość stężenia zaaplikowanej substancji.

Podsumowanie

Niniejszy artykuł ma na celu uświadomienie istotności zagadnienia, jakim jest znaczenie budowy chemicznej oraz właściwości fizycznych i chemicznych na wchłanianie substancji przez skórę. Zagadnienia te często nie są omawiane w literaturze fachowej, prawdopodobnie z uwagi na swoją interdyscyplinarność i małą popularność. Jednak osoby stykające się z zagadnieniami toksykologii skóry powinny wiedzieć, jaki przyczynek do wchłaniania przez skórę stanowią omówione w artykule czynniki. Jest to ważne nie tylko z dydaktycznego punktu widzenia, ale również praktycznego – szczególnie w odniesieniu do specjalistów ds. oceny bezpieczeństwa (safety assessorów).

Źródło:
Toksykologia i ocena bezpieczeństwa kosmetyków (K. Jurowski, W. Piekoszewski, PZWL, Warszawa 2019)

środa, 04 grudzień 2019 12:03

Prywatność w pracy – jakie ma granice

Napisane przez

Prawo do prywatności jest zaliczane do podstawowych praw człowieka i jako takie jest przedmiotem większości współczesnych ustawodawstw. Systemy prawne rozbudowują w znaczącym zakresie instrumenty prawa ochrony prywatności, ale jednocześnie znajdują powody, aby w tę sferę mocno ingerować. Z pewnością dynamiczny rozwój nowoczesnych technologii nie ułatwia prawodawcy znalezienia kompleksowego rozwiązania.

W dobie cyfryzacji i coraz powszechniejszego wykorzystywania baz danych technologicznie możliwe jest większe wykorzystywanie danych osobowych przez pracodawców. Przedsiębiorcy coraz częściej sięgają po cyfrowe urządzenia, pomagające unowocześnić model zarządzania. Oferują one wiele „udogodnień”, jak możliwość zlokalizowania miejsca pobytu pracownika, kontrolowania i monitorowania jego aktywności czy poczty służbowej. Z drugiej strony urządzenia te pozwalają na zapewnienie bezpieczeństwa i ochrony mienia (pomieszczeń i urządzeń), dają możliwość wykrycia wszelkiego rodzaju naruszeń obowiązku zachowania tajemnicy informacji stanowiących część kapitału przedsiębiorcy.

Jednak często pracodawcy, decydując się na stosowanie technologii, zapominają o konieczności przestrzegania zasad legalności i adekwatności w stosunku do celu przetwarzania danych.

Na czym stoimy?

Fundamentem naszego systemu prawnego w zakresie regulacji europejskich jest traktat o funkcjonowaniu UE, a mianowicie jego art. 16, który wskazuje na prawo każdej osoby do ochrony danych osobowych. Zasada ta wpisuje się w prawo do prywatności, które zagwarantowane jest również w konwencji praw człowieka, deklaracji praw człowieka, a także w wielu innych aktach. Na płaszczyźnie polskiego porządku prawnego prawo do prywatności i jego atrybut, prawo do ochrony danych osobowych, zostały podniesione do rangi praw konstytucyjnych. Wynikające z art. 47 Konstytucji RP prawo do ochrony prawnej życia prywatnego zapewnione jest w zakresie prawa do ochrony danych osobowych przez art. 51 ustawy zasadniczej. Przepis ten gwarantuje ochronę danych, opierając się na zasadzie autonomii informacyjnej, a więc zasadzie nakładającej na każdą jednostkę obowiązek ujawniania informacji jej dotyczących w zakresie wynikającym z przepisów prawa. Musi to być jednocześnie przepis kształtowany z poszanowaniem odpowiednich wartości.

Dyskusja o konieczności zmiany przepisów o ochronie danych osobowych trwała w UE od lat. Dotychczas obowiązująca dyrektywa przestała przystawać do dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości, nowoczesnych technologii i świata wirtualnego, przede wszystkim internetu. Dyrektywa nie była w stanie odpowiedzieć na wiele pytań o stosowanie prawideł ochrony danych osobowych w kontekście właśnie użycia nowoczesnych narzędzi komunikacyjnych, nowoczesnych rozwiązań technicznych, informatycznych, ale też organizacyjnych. Zmieniła się bowiem organizacja pracy, modele zarządzania i sposoby funkcjonowania przedsiębiorstw. To wszystko generowało ryzyko, które jeszcze w latach 90. było nie do przewidzenia.

Powstała konieczność stworzenia regulacji, które będą zapewniać wyższy stopień ochrony, w szczególności przepisów o odpowiedzialności za naruszenie ochrony danych osobowych. W ten oto sposób Komisja Europejska rozpoczęła prace legislacyjne nad wprowadzeniem nowych regulacji prawnych, co finalnie zostało osiągnięte dzięki powołaniu do życia RODO. Dodatkowo polski ustawodawca uchwalił 10 maja 2018 r. ustawę o ochronie danych osobowych, mającą na celu zapewnienie skutecznego stosowania przepisów RODO.


Co na to Kodeks pracy?

Problematyka ochrony danych osobowych osób ubiegających się o pracę i pracowników jest uregulowana w art. 221 Kodeksu pracy. Celem wprowadzenia do polskiego systemu prawnego ww. przepisu było nie tylko określenie podstawy do żądania udostępnienia danych przez pracodawcę, lecz także ustanowienie wyraźnych granic w przetwarzaniu danych osobowych pracownika, uniemożliwiających ewentualne nadużycia. Artykuł ten, w brzmieniu sprzed nowelizacji, pełni nie tylko funkcję gwarancyjną dla kandydata do pracy/pracownika, ale w istocie mówi o prawach pracodawcy. Stosownie do art. 221 §4 kp pracodawca uprawniony jest do żądania również innych danych niż określone w §1 i §2, pod warunkiem że obowiązek ich wskazania wynika wprost z przepisów szczególnych.

Przepis ten określa trzy grupy danych osobowych, których może żądać pracodawca. Pierwsza grupa danych (dane dotyczące kandydata na pracownika) ujęta jest w postaci zamkniętego katalogu. Może ona zostać rozszerzona na podstawie przepisów szczególnych.

Zakres danych osobowych objętych drugą grupą (dane dotyczące pracownika) zależy od indywidualnych okoliczności leżących po stronie pracownika oraz od rodzaju wykonywanej pracy, względnie od okoliczności związanych z pracodawcą. Trzecia grupa (dane dotyczące zarówno kandydata do pracy, jak i pracownika), otwarta, obejmuje dane osobowe, co do których obowiązek ich podania wynika z „odrębnych przepisów”. Co więcej, pomimo że prawodawca nie dookreślił tego wyrażenia, zwykle przyjmuje się, że oznacza ono ustawy oraz rozporządzenia.


Nie wszystko jednak jasne…

Nie podlega dyskusji, że podmiot zatrudniający może żądać udostępnienia tylko tych informacji i danych, które zostały ujęte w danym przepisie. Sporna jest jednak kwestia zgody kandydata do pracy lub pracownika jako przesłanki legalizującej czynności podejmowane przez pracodawcę. Udzielenie zgody przez pracownika w zakresie jego danych osobowych budzi liczne kontrowersje zarówno w doktrynie, jak i judykaturze, w szczególności jeśli następuje ona z inicjatywy pracodawcy.

Zgoda pracownika na przetwarzanie danych powinna być dobrowolna, a w relacji pracownik – pracodawca bywa różnie z zachowaniem tej dobrowolności. W szczególności jej brak nie może powodować zmniejszenia uprawnień pracowniczych, wynikających z obowiązujących przepisów. Czynnikiem dominującym w uznaniu zgody za wyrażoną wbrew przepisom jest okoliczność faktycznego podporządkowania pracownika pracodawcy i nierówności stron. Pracownik, mając świadomość ewentualnych negatywnych następstw odmowy udzielania zgody na przetwarzanie danych osobowych, takiej zgody udzieli.


Monitoring

Obserwacja pracowników w zakładach pracy stała się powszechna. Już nawet w małych przedsiębiorstwach stosowany jest ten typ kontroli. Dotychczas brakowało konkretnej regulacji, w oparciu o którą nagrywanie w zakładzie pracy można byłoby stosować. Nie było również przepisów, które wskazałyby podmiotom zatrudniającym, jak to zrobić.

Monitoring aktywności pracownika jest szczególną formą kontrolowania jego zachowań. Poprzez monitoring rozumie się czynności przedsięwzięte w celu gromadzenia informacji o pracownikach, poddając ich obserwacji bezpośredniej lub z użyciem urządzeń elektronicznych. Do form kontrolowania pracownika w miejscu pracy możemy zaliczyć:

- monitorowanie za pośrednictwem kamer z rejestracją głosu;
- kontrolowanie wykazów połączeń telefonicznych;
- aktywności pracownika w internecie;
- nagrywanie rozmów telefonicznych;
- geolokalizację.

Najczęściej monitoringowi poddawani są pracownicy, których narzędziem pracy jest komputer czy telefon, bowiem właśnie za pomocą systemów informatycznych umieszczonych w tych urządzeniach można najłatwiej i najpoważniej zaszkodzić pracodawcy. W nowych przepisach Kodeks pracy wprost reguluje cele, sposoby wprowadzenia i zastosowania monitoringu wizyjnego, a także monitoringu poczty elektronicznej czy innych form kontrolowania.


Monitoring wizyjny

Do monitoringu wizyjnego odnosi się nowy art. 222 Kodeksu pracy. Co więcej, niedopełnienie obowiązków wynikających z tych regulacji może rodzić odpowiedzialność za naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych, tj. nałożenie administracyjnych kar pieniężnych, cywilnoprawną odpowiedzialność odszkodowawczą czy też odpowiedzialność wykroczeniową (...)

środa, 04 grudzień 2019 11:47

Pestycydy – groźne czy bezpieczne

Napisane przez

Już przed naszą erą substancje chemiczne były wykorzystywane przez człowieka do kontrolowania szkodników, które zagrażały jego plonom. Na początku XIX w. w Europie jako pierwsze stosowane były związki nieorganiczne zawierające takie pierwiastki, jak siarka, arsen, rtęć oraz ołów.

Jednak szczególnie duży wpływ na rozwój i powszechne stosowanie w świecie związków chemicznych do zwalczania szkodników miało odkrycie Paula Müllera w 1939 r., który potwierdził insektobójcze działanie dichlorodifenylotrichloroetanu (powszechnie znanego jako DDT). W tym czasie szerokie stosowanie DDT i innych związków organicznych budziło duży entuzjazm ze względu na ich dużą skuteczność w zwalczaniu epidemii chorób przenoszonych przez stawonogi, takich jak malaria czy dżuma. Opinia ta jednak uległa zmianie, gdy dowiedziano się o silnie toksycznym efekcie DDT na ptaki, zwłaszcza po opublikowaniu w 1962 r. książki „Silent Spring” autorstwa Racheli Carson. Chociaż autorce tej książki zarzuca się jednostronność i wyolbrzymianie przez nią skutków stosowania pestycydów, a także pomijanie lub naginanie faktów (np. spadek populacji ptaków lub zachorowalność ludzi na raka za sprawą DDT), jednak od tego momentu zaczęto uważniej przyglądać się masowo wprowadzanym do środowiska związkom chemicznym i ich możliwemu toksycznemu wpływowi na środowisko i zdrowie człowieka. Obecnie na całym świecie obowiązują ścisłe regulacje, dotyczące wprowadzania do środowiska znanych i nowych substancji chemicznych.


Co to są pestycydy

Termin „pestycyd” (łac. pestis – szkodnik, cedeo – zabijam) oznacza substancję lub mieszaninę substancji, pochodzenia naturalnego lub syntetycznego, opracowaną do kontrolowania lub odstraszania szkodników. Przez termin „szkodniki” rozumie się m.in. insekty, chwasty, ssaki, grzyby, drobnoustroje.
Pestycydy są produkowane w postaci różnych preparatów (np. skoncentrowanych emulsji, granulek, rozpuszczalnych proszków lub zwilżanych proszków), które w określonej ilości zawierają substancję aktywną (właściwy pestycyd). Często mamy do czynienia z preparatami złożonymi, w których znajdują dwie lub więcej substancji aktywnych. W preparatach tych nierzadko występują substancje pomocnicze, często są to toksyczne rozpuszczalniki organiczne, takie jak np. toluen, ksyleny, 1-butanol, cykloheksanon lub farbasol.
Pestycydy są używane głównie do ochrony plonów i kontrolowania szkodników w rolnictwie, ale mogą być wykorzystywane w higienie ludzi i zwierząt (np. permetryna jako środek stosowany przeciw pasożytom u zwierząt oraz przeciw świerzbowi i wszawicy u ludzi).


Klasyfikacja pestycydów

Ze względu na dużą ilość i różnorodność stosowanych pestycydów, związki te zostały ujęte w różne klasyfikacje. Najczęściej stosowaną klasyfikacją jest ich podział na grupy w zależności od kierunku działania, według której można wyróżnić: zoocydy (insektycydy, akaracydy, nematocydy, aficydy, moluskocydy, rodentycydy, atraktanty i repelenty), bakteriocydy, herbicydy i fungicydy. Inną ważną klasyfikacją jest podział pestycydów na różne klasy toksyczności. Zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), pestycydy mogą być zaklasyfikowane do jednej z pięciu klas toksyczności, tj.: Ia: wyjątkowo niebezpieczne (extremely hazardous), Ib: wysoce niebezpieczne (highly hazardous), II: średnio niebezpieczne (moderately hazardous), III: nieznacznie niebezpieczne (sligthly hazardous) i T5: produkt prawdopodobnie niestanowiący ostrego zagrożenia dla normalnego użytkowania (product unlikely to present acute hazard in normal use).

Toksyczność pestycydów została określona na podstawie LD50 dla szczura, a oszacowana dawka śmiertelna odnosi się osoby ważącej 70 kg. Jeszcze inną klasyfikacją pestycydów może być, w zależności od ich budowy, podział na grupy chemiczne. Spośród ważniejszych grup można wymienić: estry kwasów fosforowych, pochodne kwasu karbaminowego i ditiokarbaminowego, chloropochodne alifatyczne i aromatyczne, pochodne kwasu chlorofenoksyoctowego, pyretroidy syntetyczne, pochodne mocznika, triazyny czy pochodne nitrofenoli.


Toksyczność pestycydów

Jak wynika z wyżej wspomnianej klasyfikacji pestycydów ze względu na ich toksyczny charakter, związki te wykazują szeroki zakres toksyczności dla ludzi, od bardzo toksycznych po stosunkowo mało szkodliwe. Ponadto metabolity (produkty biotransformacji w żywym organizmie) wielu pestycydów bywają bardziej toksyczne niż macierzysty związek. Nie bez znaczenia są również wspomniane rozpuszczalniki dodawane do preparatów pestycydów, które same w sobie mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia człowieka.

Toksyczne działanie pestycydów na organizm człowieka może być rozpatrywane jako wynik:

- zatrucia ostrego (spowodowanego jednorazowym wchłonięciem odpowiednio dużej dawki pestycydu, np. przypadkowego spożycia);
- zatrucia przewlekłego (na skutek kumulowania się małych dawek pestycydów w organizmie człowieka przez dłuższy okres, np. dotyczy to rolników, pracowników firm produkujących pestycydy, a także ogółu konsumentów);
- działania odległego (mogącego ujawnić się po kilku lub kilkunastu latach, a nawet w następnych pokoleniach, które jest trudne do powiązania objawów z przyczynami).

Można również stwierdzić, że wrażliwość na zatrucia pestycydami oraz ich toksyczność rośnie, gdy na organizm jednocześnie działają przyjmowane leki, alkohol, chemikalia (w tym inne pestycydy), a także takie używki jak tytoń czy kawa.


Korzyści i zagrożenia wynikające ze stosowania pestycydów

W czasach rosnącej populacji ludzkiej pestycydy przynoszą niekwestionowaną korzyść w zapewnieniu jej wyżywienia. W skali całego świata pestycydy szczególnie korzystną rolę odgrywają w trzech istotnych dziedzinach życia: gospodarce leśnej i rolnej, gospodarce materiałowej i ochronie zdrowia. Jednak jest i druga (ciemna)...

poniedziałek, 23 wrzesień 2019 08:22

Współczesna toksykologia kosmetyków – wybrane zagadnienia

Napisane przez

Toksykologia kosmetyków to interdyscyplinarny dział toksykologii, który zajmuje się badaniem, przewidywaniem i oceną bezpieczeństwa stosowania substancji w produktach kosmetycznych, jak również badaniami kontrolnymi w oparciu o aktualne akty prawne obowiązujące w danym rejonie. Należy wyraźnie podkreślić, że toksykologia kosmetyków stanowi współcześnie istotny, ale mało popularny dział toksykologii, z kolei ocena bezpieczeństwa jest jedynie jej elementem. Ważne jest, aby pamiętać, że safety assessor (specjalista ds. oceny bezpieczeństwa produktów kosmetycznych) powinien posiadać przede wszystkim wiedzę z zakresu toksykologii, o czym często się zapomina, przypisując sobie zbyt łatwo tytuł assessora.

W literaturze fachowej (zarówno anglojęzycznej, jak i polskiej) nie funkcjonuje zdefiniowany termin „toksykologia kosmetyków”, ponieważ prawie zawsze opisywana jest ocena bezpieczeństwa produktów kosmetycznych. Współcześnie można znaleźć wiele artykułów naukowych na temat zagadnień toksykologicznych, związanych z substancjami stanowiącymi składniki kosmetyków (np. badanie enzymów reakcji biotransformacji w skórze, badanie mechanizmów działania toksycznego). To mało doceniane, ale ważne badania, z których korzysta m.in. Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (organ UE) (SCCS, ang. Scientific Committee on Consumer Safety), który wydaje opinie na temat stosowanych w UE składników kosmetyków. Z uwagi na brak definicji „toksykologii kosmetyków”, zdaniem autora toksykologię kosmetyków (ang. cosmetics toxicology/ toxicology of cosmetics) należy rozumieć jako dyscyplinę toksykologii, zajmującą się badaniem, przewidywaniem i oceną bezpieczeństwa stosowania substancji w produktach kosmetycznych, jak również badaniami kontrolnymi opartymi o aktualne akty prawne.

Współczesny rozwój toksykologii kosmetyków

Ludzie są coraz bardziej świadomi, jeśli chodzi o potencjalne zagrożenia, wynikające ze stosowania produktów kosmetycznych. Obecnie duży nacisk kładzie się na prewencję przed ekspozycją na wiele składników wcześniej powszechnie stosowanych. Z tego też powodu kraje takie jak Stany Zjednoczone, Kanada, Australia oraz kraje UE posiadają zarówno regulacje prawne, jak i rozwinięte instytucje, zajmujące się regulacjami dotyczącymi bezpieczeństwa stosowania produktów kosmetycznych Należy zauważyć, że ważnym etapem rozwoju współczesnej toksykologii kosmetyków w krajach UE był zakaz stosowania badań na zwierzętach z wykorzystaniem zwierząt laboratoryjnych, który obowiązuje w krajach członkowskich UE od 11 września 2004 r. (Dyrektywa Rady 86/609/EWG w sprawie ochrony zwierząt wykorzystywanych do celów doświadczalnych i naukowych). Współcześnie kładzie się nacisk na rozwój nowoczesnych metod alternatywnych, które bazują na zasadzie „3R”, tj: 1) reduction (ang. reduction – zredukować) – zredukowanie liczby zwierząt stosowanych do uzyskania określonej ilości informacji za pomocą badań; 2) refine (ang. refine – wysubtelnić) – udoskonalanie badań (...)

poniedziałek, 23 wrzesień 2019 08:16

Wypadki chodzą po ludziach

Napisane przez

– ludzie po wypadkach już niekoniecznie…

Według danych WHO poślizgnięcia i upadki są podstawową przyczyną obrażeń głowy, urazów kręgosłupa, wypadków śmiertelnych w pracy i źródłem ponad 20% przypadków kalectwa. Poślizgnięcia i upadki kosztują polski biznes fortunę, głównie przez utratę produktywności, odszkodowania dla pracowników, ubezpieczenia i inne koszty.

Koszty opieki medycznej wynoszą miliony złotych rocznie.Szkody psychologiczne, przeżyty ból, udręka, a czasami nawet śmierć to straty moralne, których nie da się wycenić. Poślizgnięcia i upadki są tak powszechne, że często są uważane za nieuniknione i wkalkulowane jako koszt prowadzenia działalności. Czasami są traktowane jako nieprzewidywalne efekty niezręczności ludzkiej. Trzeba wreszcie zmienić sposób podejścia do tego zagadnienia. W rzeczywistości poślizgnięcie i upadek są sytuacjami jednymi z najłatwiejszych do wyjaśnienia i zapobiegania. Wynikają one z nieprawidłowości w otoczeniu, które rutynowo wykonywaną czynność mogą w jednej chwili zmienić w sytuację zagrożenia. Do poślizgnięcia dochodzi najczęściej z powodu nagłej utraty tarcia między powierzchnią stykową (czyli obuwiem) i nawierzchnią. W normalnych warunkach czysta i sucha nawierzchnia powinna zapewnić wystarczającą przyczepność, aby możliwe było poruszanie się bez poślizgnięcia lub poślizgu. Ale wystarczy dodać drobny element, jak np. plama po oleju, a nawet Fred Astaire nie będzie się czuł bezpieczny.

Jak temu zapobiec, skoro wiele dobrze zarządzanych, dbających o wizerunek firm przykłada wielką wagę do czystych, błyszczących podłóg? Połyskliwe nawierzchnie dają poczucie czystości i porządku, który ma świadczyć o dbałości i dumie ze swego miejsca pracy. Ale te same gładkie, błyszczące nawierzchnie stają się śliskie pod wpływem zanieczyszczeń, takich jak woda, chemikalia, deszcz, śnieg, smary, oleje, brud i pył. Kiedy te zanieczyszczenia spotkają się z naturalnie gładkimi, nieporowatymi powierzchniami, jak stal, beton (zwłaszcza malowany), płyta rombowa czy płytki, nieszczęście gotowe.

Co zrobić, jeśli z powodu prowadzonych procesów technologicznych zanieczyszczenia są nieuniknione?

Najlepiej przygotować się na najtrudniejsze możliwe warunki, aby nawierzchnia zapewniała w normalnych warunkach więcej zabezpieczenia, niż jest to konieczne. Wśród najczęściej spotykanych zanieczyszczeń można wymienić: chemikalia, kwasy, oleje, smary, benzynę, odpady spożywcze, mydła i środki do czyszczenia, proszki oraz zwykłą wodę. Dobór rozwiązania będzie zależał od wielu czynników, na przykład od tego, czy zanieczyszczenia te są roznoszone, czy zbierają się tylko w określonych miejscach. Ważne jest, czy problemy z zanieczyszczeniami zdarzają się rzadko, czy powtarzają się cyklicznie.(...)

poniedziałek, 23 wrzesień 2019 08:13

Buszka? - o konopiach trochę inaczej

Napisane przez

Można śmiało zaryzykować tezę, że gdyby nie uwolnienie, a przynajmniej poluzowanie prawne na polu hodowli konopi, nie byłoby tak dużego szumu wokół zastosowań substancji z niej pochodzących w innych dziedzinach niż rekreacyjna (leki, kosmetyki, produkty spożywcze). Warto zatem bliżej przyjrzeć się, jak wygląda dopuszczalność hodowli i używania konopi przez indywidualnych użytkowników.

W ubiegłym roku Kanada zezwoliła na rekreacyjne użycie marihuany – podobnie jak zrobiło to do dziś 11 stanów USA i prekursor w tej dziedzinie, malutki Urugwaj. W każdym z tych krajów, a w USA odrębnie stanów, obowiązują inne ograniczenia, inne zasady i możliwości hodowli i stosowania, co jednak nie zmienia istoty rzeczy: rekreacyjna marihuana wkracza na legalny rynek używek. Powoli, ale jednak.

Mówiąc o legalizacji marihuany lub jej składników (ekstraktów), konieczne jest rozróżnienie pomiędzy różnymi zasadami dopuszczalności posiadania i/lub stosowania określonymi przez prawo. Pierwsza i chyba najbardziej pierwotna z nich to dekryminalizacja, czyli niekaranie za posiadanie do własnych potrzeb i używanie w ilościach określonych przez prawo danego kraju. W Europie taki model obowiązuje w Czechach, Holandii i Portugalii. Innym dopuszczalnym sposobem stosowania jest zalegalizowanie medycznego użycia konopi, a właściwie wyciągów lub ekstraktów ich składników uważanych za potencjalnie lecznicze. Warto tu zwrócić uwagę, że chociaż np. w Polsce dopuszczono użycie medyczne, to jednak posiadanie, także do własnych celów, jest ścigane. Wreszcie ostatnią formą legalizacji jest ta, na którą wiele osób czeka: dopuszczenie do legalnego rekreacyjnego użycia konopi.

 

Gdzie legalnie?

Najwcześniej, bo już w 2013 r., użycie konopi zalegalizował Urugwaj. Najpierw w 2014 r. zezwolono na domowe uprawy, rok później usankcjonowano działalność klubów konsumenckich, a od lipca 2017 r. marihuana jest dostępna w kilkudziesięciu licencjonowanych aptekach (spośród 1 000 w całym kraju). Kto chce korzystać, musi się najpierw zarejestrować. Rejestracja odbywa się na poczcie, a procedura jest łatwo dostępna, oczywiście tylko dla osób pełnoletnich. Miesięcznie Urugwajczycy mogą nabyć do 40 g gotowego produktu. Ponadto mają prawo do własnych „domowych” upraw, jednak nie większych niż 6 kwitnących krzaków, dających nie więcej niż 2 880 gramów rocznie. Dodatkowe regulacje dotyczą grup konsumenckich, zwanych klubami, i oczywiście producentów.

 

Jak to się robi w Ameryce?

W USA, w stanie Kolorado, tylko dorośli mogą posiadać lub uprawiać marihuanę do użytku rekreacyjnego, a posiadanie zostało ograniczone do jednej uncji. Zażywać ani spożywać preparatów konopnych nie wolno otwarcie, w miejscach publicznych, w pomieszczeniach ogólnodostępnych, w tym w restauracjach, teatrach i budynkach biurowych. Szczególny zakaz dotyczy spożywania marihuany na 16th Street Mall – wielkim deptaku w centrum Denver.

Dozwolona jest konsumpcja produktów z konopi we własnym domu, ale jeśli jest własnością konsumenta. Jeśli mieszkanie jest wynajęte, należy się upewnić, że właściciel nie zabronił tej czynności w jego nieruchomości. Uprawa domowa nie może być większa niż 12 roślin w jednej lokalizacji. Ponadto prawo wymaga, aby rośliny były uprawiane w zamkniętej przestrzeni, niewidocznej dla osób postronnych. Oznacza to, że uprawa we własnym ogrodzie, nawet jeśli jest otoczony płotem, jest nielegalna. Przestrzeń letnich, zarówno tych zamieszkujących wspólnie, jak i tych odwiedzających. Ponieważ nie wolno posiadać więcej niż jednej uncji produktów konopnych, konsumenci i „farmerzy” muszą zwracać baczną uwagę na wysokość plonów. Może się zdarzyć, że w efekcie jednorazowego dużego zbioru ilość produktów przekroczy jedną uncję – a to już podlega ściganiu. Oczywiście nadwyżek własnej produkcji nie wolno sprzedawać, ale wolno obdarowywać nią innych, w ilościach zgodnych z prawem.

W innych stanach USA, które dopuściły rekreacyjną marihuanę, reguły są zasadniczo podobne. Szczegółowe regulacje, np. w Kalifornii, pozwalają na uprawę nie więcej niż 6 roślin jednocześnie, a w Illinois osoby niebędące mieszkańcami stanu mogą posiadać tylko połowę dozwolonych ilości produktów konopnych. Istotną cechą amerykańskiego prawa jest rozdział na prawo stanowe i federalne, co w przypadku marihuany prowadzi czasem do sprzeczności. I tak, na poziomie federalnym zażywanie marihuany jest zakazane, ale dopuszczone jest na poziomie stanowym. Rodzi to określone konsekwencje. Nie wolno zażywać marihuany na obszarach będących w gestii prawa federalnego, takich jak np. parki narodowe leżące na terenie stanu czy lotniska międzynarodowe. Prawo zabrania także wywożenia produktów z konopi poza granice stanu, nawet jeśli tylko przejeżdżamy do innego stanu, gdzie marihuana jest zalegalizowana.

 

Pierwsze wnioski po legalizacji

Powoli można już zacząć czerpać z doświadczeń krajów i terytoriów, gdzie od kilku lat marihuana przestała być owocem zakazanym. Najwięcej danych dostarczają przykłady amerykańskie. Dla porządku jednak kilka słów należy się Urugwajowi.

Urugwaj to mały kraj, wciśnięty pomiędzy Brazylię i Argentynę. Jedna trzecia spośród 3,5 miliona mieszkańców zamieszkuje stolicę Montevideo. Urugwaj zalegalizował marihuanę w drodze politycznej decyzji, podjętej przy zaangażowaniu ówczesnego prezydenta José Mujicy. Ponieważ tylko 34% Urugwajczyków uznawało w 2014 r. tę decyzję za korzystną, oficjalnym i dodajmy niebezpodstawnym powodem legalizacji stała się walka z przestępczością. Rzeczywiście oficjalne źródła wskazują, że przestępczość zorganizowana nie wytrzymała konkurencji z własnymi uprawami konsumentów. Czarny rynek w Urugwaju był szacowany na 30 mld dolarów, a po legalizacji te pieniądze w dużym stopniu przejęło państwo.

Nie wszystko się oczywiście udało. Tylko kilkanaście aptek w całym kraju rozprowadzało oficjalną marihuanę, dostarczaną przez dwóch licencjonowanych producentów, co powodowało, że popyt ciągle przewyższał podaż, a przed aptekami ustawiały się kolejki. Jednak największe utrudnienie przyszło z niespodziewanego kierunku – banki odmówiły aptekom, sprzedającym przecież legalnie, obsługi. Apteki, które na początku robiły szybki biznes, otrzymały od swoich banków ostrzeżenia, że jeśli nie zaprzestaną tej działalności ich konta mogą zostać zamknięte. Był to efekt wpływu amerykańskiego systemu prawnego, który zabrania amerykańskim bankom obsługiwania działalności związanej m.in. z narkotykami, a urugwajski system bankowy jest silnie sprzęgnięty z amerykańskim. Obawiając się zatem utraty dostępu do amerykańskiego rynku, banki w Urugwaju zagroziły własnym aptekom sankcjami. W efekcie kilkanaście aptek, które planowały sprzedaż państwowej marihuany wycofało się z projektu, a kolejne 20, które zamierzały przystąpić wstrzymały się z podjęciem decyzji.

Dziś Urugwaj stara się dyskontować swoje doświadczenia i chce stać się ważnym światowym producentem marihuany, zwłaszcza medycznej. Silverpeak Life Sciences Uruguay Inc, jedna z największych firm w rodzącym się medycznym przemyśle marihuany w kraju, poszukuje 35 mln dolarów na czterokrotne zwiększenie produkcji i wybudowanie w przyszłym roku większego zakładu ekstrakcyjnego.

Według amerykańskiego inwestora Jordana Lewisa produkcja w 2020 r. wyniesie 25 ton produktów konopnych o wartości ponad 100 mln dolarów. Rozluźnienie prawodawstwa w krajach rozwiniętych stworzy w niedalekiej przyszłości wielkie rynki zbytu dla producentów. Najwyraźniej bardzo liczy na to urugwajska spółka należąca do Silverpeak, która wystąpiła do agencji regulacyjnej ds. konopi o zwiększenie rocznego pozwolenia na zbiór do 400 ton kwiatów będących surowcem do swojej produkcji. Wygląda na to, że Urugwaj dzięki swojemu doświadczeniu ma duże szanse skorzystać na legalizacyjnym trendzie.

Jeszcze lepiej udokumentowane są doświadczenia amerykańskie. Badania nad użyciem i biznesem konopnym prowadzi szereg różnych organizacji, uzyskując jednakże często sprzeczne wyniki. Tym niemniej warto je obserwować. Marijuana Policy Group opublikowała badanie, jakie skutki gospodarcze dla Kolorado przyniosła legalizacja marihuany w 2015 r. Wyniki robią wrażenie. Wartość biznesowych efektów oceniono na blisko 2,4 mld dolarów. W obszarach związanych z legalną konsumpcją powstało ponad 18 tys. miejsc pracy. Wartość sprzedaży legalnych produktów osiągnęła blisko miliard dolarów, a wpływy z podatków wyniosły ponad 120 mln dolarów. Stały się one drugim co do wielkości źródłem dochodu z akcyzy w Kolorado. W porównaniu z 2014 r. dochody podatkowe wzrosły o ponad 90%.

Podsumowując, legalna marihuana w Kolorado przyczynia się znacznie do rozwoju gospodarczego i społecznego, ponieważ dodatkowe wpływy z podatków są przeznaczane na cele społeczne.

 

Tyle mówią dane. A jak rozwija się biznes?

Chociaż dopiero w 2014 r. rozpoczęto legalną sprzedaż, to jej dynamika i rozwój tego biznesu pozwala sądzić, że to jeszcze nie koniec tendencji wzrostowej. Gwałtownie poszerza się też sieć dystrybucji, i tak przykładowo w czerwcu 2017 r. było w stanie Kolorado 491 punktów sprzedaży (dla porównania Starbucksów było 392, a McDonaldów 208) Na terenach, gdzie legalna jest marihuana rekreacyjna kwitnie biznesowa inwencja.

Oprócz prowadzenia farm konopi, produkcji gotowych do użycia mieszanek oraz całodobowych dostaw, pojawiają bardziej egzotyczne pomysły. Kreatorzy smaku komponują przekąski z marihuaną, domorośli chemicy i kosmetolodzy wzbogacają kosmetyki domieszkami z konopi, organizowane są przyjęcia z marihuaną w roli głównej, a floryści wzbogacają dekoracje charakterystycznymi liśćmi. Wśród zainteresowanych biznesem marihuanowym, nie tylko od strony użytkowników, są też niektórzy celebryci. Oficjalnie wiadomo na przykład, iż Snoop Dogg zainwestował w start-up, mający dostarczać medyczne produkty z konopi w czasie krótszym niż 10 minut, a Whoopi Goldberg firmuje własną linię płynów do kąpieli, balsamów do ciała itp. wzbogaconych kannabinolami.

Choć niektórzy boom marihuanowy nazywają nową gorączką złota, jeden biznesowy problem ciągle pozostaje nierozwiązany: dostęp do bankowości. Podobnie jak w przypadku Urugwaju, w USA banki odmawiają obsługi legalnie działającym firmom. Konopie indyjskie pozostają nielegalne na mocy prawa federalnego, któremu podlegają także banki. W efekcie duża część obrotu ma charakter gotówkowy, co przy miliardowych przepływach pieniężnych generuje znaczne koszty.

 

Bareja po amerykańsku

Marihuana jest obecnie legalna w takiej czy w innej formie w 33 stanach USA oraz w Dystrykcie Kolumbii. A to oznacza, że firmy z tej branży muszą płacić podatki federalne, chociaż prawo federalne używania marihuany zakazuje (sic!). W 2017 r. należne podatki z tej branży wyniosły blisko 4,7 mld dolarów i tu uwaga: większość została zapłacona gotówką. Mimo że IRS (amerykański urząd skarbowy) nie wymaga płatności gotówkowych, to jednak szacuje się, że 70% legalnych firm zajmujących się konopiami indyjskimi nie ma konta bankowego. W jaki sposób cała ta gotówka jest przetwarzana, pozostaje tajemnicą, ale wiadomo, że IRS wynajmuje firmę zewnętrzną do przetwarzania płatności gotówkowych. Oprócz podatków oczywiście także czynsze, wynagrodzenia i inne płatności regulowane są gotówką, co znów generuje koszty. Poza tym kontrola obrotu gotówkowego jest zdecydowanie trudniejsza, a to stwarza doskonałą okazję m.in. do prania brudnych pieniędzy.

 

Boom trwa

W najbliższym okresie rząd federalny będzie musiał ten problem rozwiązać, ponieważ także tradycyjny biznes spogląda w stronę nowego rynku. Coca-Cola rozmawia z producentem konopi, Heineken już w ubiegłym roku wypuścił w Kalifornii napój z dodatkiem ekstraktu z konopi, producent piwa Corona postanowił zainwestować 4 mld dolarów w producenta konopi, firmę Canopy Growth. Podobne rozmowy prowadzi także Diageo, właściciel marek m.in. Guinness i Smirnoff.

Od jesieni 2017 r. na światowe rynku wszedł nowy, potężny gracz. Kanada jako pierwszy kraj wysokorozwinięty zalegalizowała rekreacyjną marihuanę i korzystając z doświadczeń urugwajskich i amerykańskich zamierza stać się wiodącym producentem preparatów z konopi indyjskich. Ekonomiści spodziewają się znacznych dochodów z opodatkowania używki, której konsumpcja obecna tylko na czarnym rynku ustępuje jedynie alkoholowi. W raporcie Canadian Imperial Bank of Commerce wskazuje się, że legalizacja marihuany może stworzyć przemysł o wartości 10 mld dolarów rocznie, który wygeneruje odpowiednio duże podatki.

Ciekawą ekonomiczną hipotezą jest, że legalizacja prawdopodobnie zmniejszy ogólne zatrudnienie w Kanadzie. Wysokowydajna produkcja przemysłowa wytworzy nowe miejsca pracy, ale jednocześnie wyeliminuje nielegalne miejsca pracy związane z marihuaną. Za to jednym ze spodziewanych pozytywnych efektów ma być zmniejszenie kosztów ścigania oraz karania przestępstw z nią związanych.

 

Cień konopnego krzewu

Nie wolno jednak zapominać o niebezpieczeństwach wynikających z użycia marihuany, jej uzależniającym charakterze, wypadkach samochodowych i innych zdarzeniach oraz o zmianach postaw, jakie może wywoływać, a jakich dziś nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Respektując zagrożenia i ustawiając podobne bariery, jak w przypadku innych używek wpływających na świadomość (choćby alkohol), warto jednak rozważyć, jakie korzyści oferuje rozsądny konopny biznes.

 

Szansa dla Polski?

Czy w Polsce możemy pójść drogą Urugwaju? Można sobie przecież wyobrazić, że np. zamiast dopłacać rolnikom do nieużytków, można by obsiać niezagospodarowaną ziemię konopiami (niekoniecznie indyjskimi, bo popyt na konopie siewne, a konkretnie ekstrakty z tej rośliny, też gwałtownie rośnie). Tam gdzie niegdyś rosły peerelowskie ziemniaki, mogłaby rosnąć konopne krzewy, dając pracę i sens życia lokalnym społecznościom.

Może zamiast utrzymywać miejsca pracy w nierentownych i niebezpiecznych kopalniach, stworzyć nowe miejsca pracy w biznesie marihuanowym pod hasłem „Górnicy do zioła!”? To oczywiście tylko jeden ze scenariuszy, jednak tak na poważnie warto przemyśleć w pierwszym kroku pełną dekryminalizację konopi do użytku prywatnego, a w kolejnych ułożenie tego biznesu w sensownych i przyjaznych obywatelom ramach prawnych. Mógłby to być też doskonały sposób na zwiększenie wpływów podatkowych i stworzenie całkiem nowego, prężnego rynku.

poniedziałek, 23 wrzesień 2019 07:41

Drugie życie odpadów biodegradowalnych

Napisane przez

1 lipca 2017 r. weszło w życie Rozporządzenie Ministra Środowiska z 29 grudnia 2016 r. w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów. Nowy akt prawny wprowadził w Polsce tzw. wspólny system segregacji odpadów, określający jednolity, ogólnokrajowy podział wytwarzanych odpadów komunalnych. Jedną z frakcji obligatoryjnie wydzielanych w naszych gospodarstwach domowych i przedsiębiorstwach mają być odpady biodegradowalne, wymagające szczególnych warunków podczas gromadzenia oraz dalszego zagospodarowania.

W teorii łatwo…

Przywołane na wstępie Rozporządzenie Ministra Środowiska wprowadza podział odpadów komunalnych na pięć frakcji, przypisując każdej konkretne oznaczenie kolorystyczne: papier – kolor niebieski, szkło – kolor zielony, metale i tworzywa sztuczne – kolor żółty, bioodpady – kolor brązowy oraz odpady zmieszane – kolor czarny. Mimo że rozporządzenie weszło w życie już z dniem 1 lipca 2017 r., zawiera długi okres przejściowy, umożliwiający dostosowanie się każdego miasta i gminy do nowych zasad odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych. Ostateczną datą wdrożenia w Polsce wspólnego systemu segregacji odpadów jest 30 czerwca 2021 r. i po tym dniu będzie obowiązywał podział odpadów komunalnych na wspomniane pięć frakcji. Pod pojęciem bioodpadów rozumie się natomiast ulegające biodegradacji odpady z ogrodów i parków, odpady spożywcze i kuchenne z gospodarstw domowych, gastronomii, zakładów zbiorowego żywienia, jednostek handlu detalicznego, a także porównywalne odpady z zakładów produkujących lub wprowadzających do obrotu żywność. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Główny Urząd Statystyczny, w 2017 r. w Polsce zostało łącznie wytworzonych 11 968 700 ton odpadów komunalnych, a zatem na jednego mieszkańca przypadło średnio aż 312 kg tych odpadów. Jeżeli chodzi o bioodpady, to w 2017 r. 848 000 ton zebranych w Polsce odpadów komunalnych zostało skierowanych do biologicznych procesów przetwarzania (kompostowania lub fermentacji), a były to głównie odpady zielone z ogrodów, parków i cmentarzy, odpady z targowisk, biodegradowalne odpady kuchenne oraz odpady z gastronomii. Na jednego Polaka przypadło w 2017 r. średnio 23,3 kg odpadów biodegradowalnych, co stanowi wzrost o 8,8% względem analogicznego wyniku z 2016 r. Dlaczego selektywna zbiórka odpadów biodegradowalnych jest tak istotna? Przede wszystkim bioodpady stanowią materiał aktywny biologicznie: gdy są gromadzone przez dłuższy czas, zwłaszcza w okresie letnim, gniją i pleśnieją, czemu towarzyszy powstawanie kłopotliwych odcieków oraz wydzielanie nieprzyjemnych zapachów. Z drugiej strony, wysortowanie odpadów biodegradowalnych w sposób zauważalny zmniejsza ilość wytwarzanych odpadów zmieszanych, a także zapobiega zanieczyszczeniu wartościowych surowców wtórnych. Jest to szczególnie istotne w przypadku makulatury, której zabrudzenie odpadami kuchennymi czy gastronomicznymi w sposób nieodwracalny uniemożliwia dalszy recykling. Wydzielenie i skuteczne zagospodarowanie bioodpadów w znaczny sposób zmniejsza zatem uciążliwość zapachową prowadzonej gospodarki odpadami, a także przyczynia się do zwiększenia poziomów selektywnej zbiórki i recyklingu surowców wtórnych z uwagi na zapewnienie ich większej czystości, niezbędnej do prowadzenia dalszych efektywnych procesów przetwarzania.

W praktyce trudniej…

Jak zostało wskazane w pierwszej części artykułu, wspólny system segregacji odpadów będzie obowiązywał w całej Polsce najpóźniej do 30 czerwca 2021 r. Oznacza to, że poszczególne miasta i gminy włączają się sukcesywnie do tego systemu, zgodnie z terminami zawierania nowych umów na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych. W przypadku Warszawy zasady selektywnej zbiórki odpadów uległy zmianie od 1 stycznia 2019 r., więc od tej daty mieszkańcy największej polskiej metropolii segregują także odpady biodegradowalne. Jakie doświadczenia płyn z dotychczasowej selektywnej zbiórki bioodpadów w innych miastach i gminach? (...)