Opakowanie jest zasadniczym elementem w bezpiecznym transporcie lotniczym materiałów niebezpiecznych. Przepisy ustanawiają instrukcje pakowania dla wszystkich towarów niebezpiecznych akceptowanych do transportu lotniczego wraz z szeroką gamą opcji dla opakowań wewnętrznych, zewnętrznych i pojedynczych.

Instrukcje pakowania zwykle nakazują użycie testowanych opakowań ze specyfikacją UN, jednak nie jest to wymagane, gdy towary niebezpieczne są wysyłane jako ilości ograniczone (limited quantities) lub w ilościach śladowych (excepted quantities). Ilość towarów niebezpiecznych dozwolonych na jedno opakowanie jest ściśle ograniczona przez przepisy, tak aby zminimalizować ryzyko wypadku czy wystąpienia incydentu. Towary niebezpieczne muszą być pakowane w opakowania dobrej jakości, które będą odporne na warunki normalnego transportu lotniczego oraz są tak skonstruowane i zamknięte, aby zapobiec jakimkolwiek wyciekom. Warunki te dotyczą zarówno nowych opakowań, jak i tych, które są ponownie wykorzystywane. Istnieją dwa główne rodzaje opakowań:

• opakowania kombinowane: opakowanie zewnętrzne wykonane z drewna, kartonu, metalu lub tworzywa sztucznego, zawierające opakowania wewnętrzne z metalu, tworzyw sztucznych, szkła lub ceramiki; opakowania wewnętrzne mogą być pakowane z sorbentem lub materiałem amortyzującym zgodnie z indywidualnymi wymaganiami;
• opakowania pojedyncze: opakowania wykonane ze stali, aluminium, tworzywa sztucznego lub innych dozwolonych materiałów, które nie wymagają żadnych wewnętrznych opakowań do spełnienia swoich funkcji transportowych.

Większość opakowań poddawanych jest testom wytrzymałości w celu zapewnienia, że wytrzymają one normalne warunki transportu. Nasilenie i liczba badań opakowań zależą od stopnia zagrożenia przewidzianego do przewozu i są wyrażane przez grupy pakowania. Wyróżnia się trzy grupy pakowania, oznaczone cyframi rzymskimi I, II, III. Pierwsza grupa pakowania to materiały stwarzające bardzo wysokie niebezpieczeństwo, druga – substancje stanowiące średnie niebezpieczeństwo, natomiast do trzeciej grupy pakowania zalicza się materiały stwarzające niskie zagrożenie. Do towarów niebezpiecznych klas 3, 4, 5, 6, 8 i 9 grupy pakowania przypisane są ze względu na stopień niebezpieczeństwa przedstawianego przez artykuł lub substancję. Natomiast niektóre substancje należące do klasy 9 i płyny w podklasie 5.1 zostały przypisane do grup pakowania na podstawie doświadczenia, a nie w wyniku zastosowania jakichkolwiek kryteriów technicznych.

 

Testy opakowań

Podstawowymi testami wydajności dla większości opakowań do transportu materiałów niebezpiecznych, zarówno w przypadku ilości śladowych, ilości ograniczonych, jak i normalnych, są testy: upadku (ang. drop test) oraz składowania (ang. stacking test). Test składowania polega na poddaniu testowanego opakowania naciskowi na jego górną powierzchnię. Użyta siła powinna być równa całkowitej wadze identycznych opakowań, które mogą być ułożone na nim podczas transportu. Minimalna wysokość stosu opakowań działających na próbkę musi wynosić 3 m, a czas trwania badania nie może być krótszy niż 24 godziny. Wyjątkiem są przeznaczone dla cieczy opakowania z tworzyw sztucznych (bębny, kanistry i plastikowe opakowania kompozytowe), które należy poddać testowi składowania przez 28 dni w temperaturze nie mniejszej niż 40°C. Test upadku polega na upuszczeniu testowanego opakowania z zawartością z określonej wysokości na poszczególne ściany oraz krawędź opakowania. Kryteria dla tego testu są zależne od grupy pakowania, dla jakiej opakowanie będzie przeznaczone, jak również od metody transportu. Dla opakowań przeznaczonych dla materiałów posiadających pierwszą grupę pakowania oraz ilości śladowych wysokość wynosi 1,8 m (6 ft), dla grupy drugiej i opakowań dla ilości ograniczonych – 1,2 m (4 ft). Wysokość wymagana dla III grupy pakowania to 0,8 m (2,6 ft). Aby pomyślnie przejść testy, opakowanie nie może wykazywać uszkodzeń mogących mieć wpływ na bezpieczeństwo podczas transportu, a opakowania wewnętrzne lub artykuły muszą pozostać całkowicie w zewnętrznym opakowaniu i nie wykazywać uszkodzeń lub wycieków.
(…)

piątek, 08 grudzień 2017 11:36

Homeopatia – najdroższe placebo na świecie, cz. 1

Napisał

Czy można być wyleczonym przez roztwór wody i cukru? Czy takie leczenie ma sens? Na czym opiera się idea homeopatii i dlaczego jest ona tak krytykowana przez naukę? Na te i wiele innych pytań, dotyczących tej metody terapii, postaramy się odpowiedzieć w niniejszym artykule.

Trochę historii

Homeopatia ma już ponad 200 lat. Za jej twórcę uważa się niemieckiego lekarza Samuela Hahnemanna, który w 1796 r. użył po raz pierwszy tego terminu na określenie opracowanej przez siebie metody leczenia.
Hahnemann był zdolnym lekarzem, jednak stopień poznania naukowego, jaki wówczas istniał, a także wiedza o chorobach i metodach ich leczenia były w powijakach. Nie było wówczas jeszcze ani nowoczesnej chemii, biologii, nie mówiąc już o mikrobiologii, na której narodziny trzeba było czekać jeszcze prawie sto lat. Leczenie sprowadzało się w zasadzie do upuszczania krwi i podawania wątpliwej skuteczności preparatów (patrz także „Kwartalnik Chemiczny Prawo i Wiedza” nr 3/2017, s. 24).
Zasada homeopatii opiera się na sformułowanym przez Hahnemanna prawie podobieństw. Ogólnie rzecz biorąc, zgodnie z tym prawem podawane zdrowym ludziom leki dają takie same objawy, jakie występują u chorych wskutek choroby. Przykładem są malaria – choroba i chinina – lek. Malaria, u osób na nią chorych, wywołuje gorączkę, podobnie jak chinina u osób zdrowych. Dodatkowo chinina jest lekiem na malarię. Zatem wystarczy znaleźć substancję, która wywołuje podobne objawy, jakie mamy w danej jednostce chorobowej, i już można ją zastosować do leczenia tej choroby. Logiczne? Zjedzenie surowego ziemniaka też powoduje gorączkę, czyli ziemniak jest doskonałym lekiem na grypę (też mamy gorączkę). Ponadto, aby jeszcze bardziej uprościć ten „logiczny” tok myślenia, odpowiednie substancje powodujące pewne objawy u zdrowych osób powinny być podawane pacjentom w bardzo rozcieńczonej formie.


Fakty i mity

Zgodnie z klasycznymi ustaleniami Hahnemanna preparaty homeopatyczne muszą być przygotowywane poprzez wielokrotne rozcieńczanie substancji wyjściowej. Po każdym rozcieńczeniu, najczęściej w stosunku 1:10 lub 1:100, otrzymany roztwór jest mieszany przez intensywne potrząsanie i ponownie rozcieńczany w powyższych proporcjach. Homeopaci proces ten nazywają dynamizowaniem.

Efekt: w każdym kolejnym rozcieńczeniu pozostaje coraz mniej substancji czynnej, aż od pewnego momentu nie ma jej tam wcale. Nie przeszkadza to jednak rozcieńczać pozostałą wodę wodą dalej i dalej. Stopień rozcieńczeń jest oszałamiający, bywają preparaty, przez uczciwość naukową nie nazwę ich lekami, które rozcieńczone są nawet w stężeniach 1:1060 – według nomenklatury homeopatycznej jest to rozcieńczenie 60D lub 30K (C) – klasyczne rozcieńczenie zalecane przez Hahnemanna. Czy to dużo? Posłużmy się analogią. Rozcieńczenie 12K, zwierające o wiele rzędów więcej substancji czynnej niż przytoczone powyżej 30K, to stężenie odpowiadające mniej więcej szczypcie substancji czynnej w całym Oceanie Atlantyckim. A bywają i dużo większe rozcieńczenia, np. jeden z najbardziej popularnych środków homeopatycznych, oscillococcinum, to 200K (1:10400). Jak wyobrazić sobie takie rozcieńczenie? Jedna cząsteczka substancji czynnej na WSZYSTKIE atomy Wszechświata dają rozcieńczenie tylko 40K. Procedury takiej od pewnego momentu nie można nawet nazwać rozcieńczaniem, gdyż nie ma w roztworze już czego rozcieńczać.
(…)

piątek, 08 grudzień 2017 11:32

Doświadczenia na zwierzętach

Napisał

w świetle ustawy z 15 stycznia 2015 r. o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych lub edukacyjnych

Rok 2014 był czasem burzliwej dyskusji na temat moralnych i prawnych aspektów doświadczeń na zwierzętach, dyskusji które objęły swoim zasięgiem pracowników naukowych wielu ośrodków akademickich, instytutów Polskiej Akademii Nauk, instytutów branżowych oraz organizacji społecznych zajmujących się ochroną zwierząt. W toku trwającej debaty pojawiały się pytania nie tylko o wartość naukową doświadczeń na zwierzętach, aspekty ekonomiczne, ale przede wszystkim o stronę moralną tego typu eksperymentów.

Dyskusja prowadzona była niezwykle emocjonalnie, zarówno przez przedstawicieli organizacji społecznych, jak też niekiedy reprezentantów świata nauki. W wielu czasopismach opiniotwórczych pojawiały się publikacje, jak choćby artykuł zatytułowany „Uwolnić króliki” w numerze 45/2014 „Polityki” z 11 kwietnia 2014 r., w którym autor przytacza szereg jego zdaniem istotnych przykładów, mających pokazać doświadczenia prowadzone z wykorzystaniem zwierząt w jak najgorszym świetle, a wyniki tych doświadczeń dezawuować. Niestety, autor wspomnianej publikacji w wielu miejscach artykułu w sposób istotny (zamierzony lub nie) mija się z prawdą. Dotyczy to jego argumentacji tak w odniesieniu do obowiązującej wtedy ustawy, jak też poglądów autora, które miały pokazać niejednokrotnie szkodliwość doświadczeń prowadzonych na zwierzętach.
Wspomniana publikacja wpisywała się szczególnie wyraźnie w głosy osób i organizacji, które w owym czasie stały na stanowisku konieczności wprowadzenia niemal całkowitego zakazu wykonywania tego typu doświadczeń. Napisano tam między innymi, że w projektowanej ustawie, regulującej zasady wykorzystywania zwierząt do prowadzenia doświadczeń, brak jest zapisu zakazującego przeprowadzania zabiegów, które uniemożliwiałyby zwierzętom wydawania głosu, szczególnie w czasie bolesnych procedur eksperymentalnych. Okazało się, że rzeczywistość była zgoła inna, o czym świadczyły zapisy art. 14 projektowanej ustawy, skądinąd zgodne z zapisami dyrektywy europejskiej:

Podanie zwierzęciu podczas wykorzystywania w procedurze produktów leczniczych lub produktów leczniczych weterynaryjnych, które uniemożliwiają lub utrudniają okazywanie bólu, jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy:
1) jednocześnie zastosuje się u tego zwierzęcia znieczulenie ogólne, znieczulenie miejscowe, produkty lecznicze lub produkty lecznicze weterynaryjne o działaniu przeciwbólowym.

Innymi słowy, zgodnie z literą projektowanej ustawy, każde zwierzę, poddane doświadczeniu, w którym miałoby odczuwać ból, wcześniej powinno być wprowadzone w stan anestezji, a dodatkowo poddane znieczuleniu miejscowemu. We współczesnych badaniach naukowych, przynajmniej w Polsce, UE i wielu krajach na świecie, nikt nawet nie pomyślałby o przecinaniu strun głosowych zwierzętom doświadczalnym.

Równie nieprawdziwe były informacje, dotyczące testowania na zwierzętach kosmetyków i środków chemicznych używanych w gospodarstwach domowych. W przypadku naszego kraju całkowity zakaz prowadzenia tego typu badań został wprowadzony ustawą z 21 stycznia 2005 r. Ten sam zakaz we wszystkich krajach członkowskich UE obowiązuje od 11 marca 2013 r.

Dalsza część rozważań autora dotyczy między innymi deprecjacji danych doświadczalnych, które uzyskano w eksperymentach na zwierzętach. Sugeruje on, że przenoszenie wyników z eksperymentów ze zwierzętami na człowieka jest często zawodne, a nawet opóźnia postęp w zapobieganiu i zwalczaniu chorób u ludzi.

W ten sposób, zmieniając wydźwięk dostępnych danych doświadczalnych, twierdzi, że: Zwierzęca choroba Heinego-Medina przyczyniła się do niezrozumienia mechanizmu infekcji i opóźnił wynalezienie szczepionki. A ta, którą wyhodowano na komórkach nerkowych małp, naraziła miliony Amerykanów na tzw. małpi wirus 40, powodujący w ludzkich komórkach in vitro rakotwórczą transformację. Autor tekstu również w tym przypadku, w celu osiągnięcia określonego wydźwięku, w sposób zamierzony lub nie manipuluje dostępnymi danymi naukowymi. Otóż szczepionkę przeciw wspomnianej chorobie opracowano w latach 50. XX wieku, a przywołany małpi wirus SV40 odkryto w roku 1960 (informacja za listem Komitetu Neurobiologii PAN i Polskiego Towarzystwa Badania Układu Nerwowego z 10 listopada 2014 r. do redaktora naczelnego tygodnika „Polityka”). Odkrycie tego wirusa doprowadziło do zmiany metod oczyszczania samej szczepionki w taki sposób, aby stała się w pełni bezpieczna dla ludzi. Jak wynika z treści przywołanego listu, badania retrospektywne nie wykazały zwiększonej zachorowalności na nowotwory u osób, które otrzymały szczepionkę przeciw polio.

To jedynie kilka przykładów sposobu prowadzenia dyskusji na temat doświadczeń na zwierzętach, których celem było wzbudzenie wśród obywateli Polski oraz wśród decydentów protestu emocjonalnego przeciw tego typu eksperymentom. Miało to doprowadzić do uzyskania w projektowanej ustawie niemal całkowitego zakazu wykorzystywania zwierząt do celów doświadczalnych.
(…)

W ostatnich latach oczekiwania klientów odnośnie do jakości i bezpieczeństwa produktów gospodarstwa domowego i higieny osobistej wzrosły. Produkty te mają bezpośredni wpływ na zdrowie i bezpieczeństwo konsumentów, więc nabywcy i kierownicy ds. jakości w handlu detalicznym zdecydowali, że potrzebna jest większa przejrzystość w zakresie sposobu produkcji tych produktów, aby zdobyć na rynku więcej zaufania.

Standard IFS

W 2006 r., aby spełnić te oczekiwania konsumentów, IFS (International Featured Standard) wraz z międzynarodowymi interesariuszami (firmami, sprzedawcami detalicznymi, jednostkami certyfikującymi itp.) z Francji, Niemiec i Włoch rozpoczęła pracę nad tworzeniem pierwszej wersji standardu IFS HPC, dotyczącego produktów gospodarstwa domowego i higieny osobistej (International Featured Standard Household and Personal Care Standard). Standard został opracowany w celu uwzględnienia kluczowych aspektów Systemu Zarządzania Jakością w firmach wytwarzających produkty gospodarstwa domowego i higieny osobistej (np. zarządzania ryzykiem, identyfikowalności, specyfikacji klientów, działań korygujących).

Celem standardu IFS HPC jest badanie produktów / procesów u dostawców wytwarzających produkty gospodarstwa domowego i higieny osobistej.

Standard IFS HPC zapewnia, że oferowany produkt jest bezpieczny, odpowiedniej jakości, a także spełnia wymagania prawne.

Czym jest certyfikacja IFS Household and Personal Care Standard?

Standard IFS HPC został podzielony na 5 obowiązkowych części:

  • Rozdział 1. Odpowiedzialność najwyższego kierownictwa.
  • Rozdział 2. System zarządzania.
  • Rozdział 3. Zarządzanie zasobami.
  • Rozdział 4. Proces produkcji.
  • Rozdział 5. Pomiar, analiza, działania korygujące, zarządzanie incydentami.


Powyższe punkty obejmują najważniejsze obszary działania przedsiębiorstwa z punktu widzenia jakości i bezpieczeństwa wytwarzanych produktów. System IFS HPC obejmuje elementy systemu zarządzania jakością, poszerzone o elementy związane z wymaganiami dla infrastruktury zakładu, higieny zakładu, personelu.
(…)

piątek, 08 grudzień 2017 11:10

10 lat REACH – zwieńczenie dyskusji

Napisał

W poprzednich numerach (2/2017 i 3/2017) na łamach naszego „Kwartalnika” zaprezentowaliśmy wypowiedzi przedsiębiorców różnych branż odnośnie do wpływu rozporządzenia REACH na funkcjonowania ich firm na rynkach europejskich oraz pozaeuropejskich.

Głosy te są niezwykle ważnym sygnałem, z jednej strony pokazującym zasadność wprowadzenia rozporządzenia, a z drugiej obnażającym jego słabe strony.

Jednak dyskusja ta nie byłaby pełna bez uwzględnienia opinii dwóch niezwykle ważnych organów: Biura ds. Substancji Chemicznych, które zajmuje się prowadzeniem Krajowego Centrum Informacyjnego zgodnie z art. 124 rozporządzenia REACH oraz art. 44 rozporządzenia CLP oraz osób zaangażowanych przez tych 10 lat w prace Punktu Konsultacyjnego ds. REACH i CLP.

W imieniu Biura ds. Substancji Chemicznych wypowiedziała się pani dr Agnieszka Dudra, Inspektor do spraw Substancji Chemicznych, a ze strony dotychczasowego Punktu Konsultacyjnego pan mgr inż. Andrzej Krześlak, pełniący funkcję kierownika Działu ds. REACH i CLP, działającego przy Instytucie Chemii Przemysłowej w Warszawie.

Zacznijmy od spraw fundamentalnych. Rozporządzenie REACH zostało uchwalone już 10 lat temu i można sądzić, że jego treść trwale zagościła w świadomości firm branży chemicznej. Czy można zaobserwować wśród firm większą świadomość wymagań obowiązujących przepisów rozporządzenia REACH, czy jednak nadal zdarzają się podstawowe pytania dotyczące rozporządzenia?

Agnieszka Dudra (Inspektor ds. Substancji Chemicznych)

Myślę, że zdecydowana większość firm, a myślę, że jest ich zdecydowana większość, jest świadoma obowiązków wynikających z tego aktu prawnego i stara się śledzić na bieżąco wszystkie zmiany rozporządzenia, aby wypełnić jego wymagania. Jednak nadal zdarzają się przedsiębiorstwa, w których wiedza zarządzających i kluczowego dla ich funkcjonowania personelu jest niewielka albo wręcz znikoma. Przedsiębiorstwa takie mają bardzo wiele problemów ze zrozumieniem treści rozporządzenia REACH lub interpretują je nieprawidłowo. Co gorsza, mimo upływu dekady są jeszcze firmy, które dopiero podczas kontroli dowiadują się, że w prawie unijnym, a z mocy przepisów także w prawie krajowym, obowiązuje rozporządzenie, dotyczące wprowadzania na rynek i stosowania chemikaliów, z którego wynikają dla nich określone obowiązki. Poza tym są firmy, które dopiero teraz zaczynają działalność w branży chemicznej. Należy także zauważyć, że przepisy rozporządzenia REACH dotyczą nie tylko firm ściśle z branży chemicznej, ale także, co dla tych firm jest szczególnie kłopotliwe, przedsiębiorstw, które wykorzystują produkty chemiczne, np. firm budowlanych, meblarskich, odzieżowych, a także zbrojeniowych. Zauważyliśmy, że większość firm ocenia, że ten akt prawny jest zbyt kompleksowy, obejmuje wiele zagadnień, a do tego cały czas ewoluuje, dlatego też przysparza wielu problemów wszystkim, którzy zajmują się nim w codziennej pracy.
Reasumując, można więc powiedzieć, że w wielu jeszcze przypadkach zdarzają się podstawowe pytania dotyczące rozporządzenia. Taka sytuacja będzie trwała jeszcze przez wiele lat.

Andrzej Krześlak

Jeśli chodzi o firmy branży chemicznej, to można zaryzykować twierdzenie, że prawie 100% ma świadomość obowiązywania przepisów wynikających z tego rozporządzenia i dosłownie na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy kiedyś w przeszłości o nim nie słyszeli. Natomiast gdyby zapytać wprost zarządzających firmami chemicznymi, jakie konkretnie obowiązki prawne wynikają dla nich z REACH, zwłaszcza w odniesieniu do profilu prowadzonej działalności (produkcja, import, dalszy użytkownik chemikaliów, dystrybutor), to wielu miałoby z odpowiedzią pewne trudności.

Firmy chemiczne należące do kategorii dużych i średnich z założenia utrzymują na etacie osobę lub cały zespół odpowiedzialny wprost za sprawy regulacji prawnych (w tym REACH). Wynika to m.in. z częstotliwości i nasilenia prowadzonych wobec nich kontroli. W przypadku firm małych czy mikro już takich specjalistów brakuje i prowadzący przedsiębiorstwo musi m.in. przestrzeganie regulacji prawnych wziąć na siebie. Często w takim wypadku brakuje czasu na samodzielną analizę i interpretację przepisów prawnych, co skutkuje koniecznością poszukiwania wiążących odpowiedzi w firmach konsultingowych, lepszych lub słabszych.

Powyższe rozważania dotyczą stricte firm branży chemicznej, których świadomość, odnośnie do obowiązującego prawa, stoi na całkiem niezłym poziomie. Nie należy jednak zapominać, że REACH dotyka prawie każdej gałęzi gospodarki. Oprócz typowego przemysłu chemicznego postanowienia rozporządzenia REACH dotyczą, w większym lub mniejszym stopniu, również szeregu innych branż, m.in. szeroko rozumianego przemysłu wydobywczego, hutnictwa metali nieżelaznych, producentów farb i lakierów, energetyki, przemysłu gumowego, tworzyw sztucznych czy też przemysłu szklarskiego. Zdecydowana większość tych branż wytwarza wyroby, w przypadku których również istnieją przepisy wynikające z rozporządzenia REACH. W tych branżach zdecydowana większość producentów wyrobów nie zdaje sobie nawet sprawy, że istnieje rozporządzenie REACH, a jeżeli o nim słyszeli, to na ogół są święcie przekonani, że jego postanowienia ich nie dotyczą.

Z czym polscy przedsiębiorcy mają największe problemy, o co najczęściej pytają?

Agnieszka Dudra

Polscy przedsiębiorcy, a mamy prawo podejrzewać, że takie same problemy mają przedsiębiorcy w innych krajach, pytają przede wszystkim o rejestrację substancji. Podstawowe pytania to: czy dotyczy ich wymóg rejestracji substancji; w jaki sposób mają zarejestrować swój surowiec; ile to kosztuje i w końcu w jaki sposób dostarczyć dossier do Europejskiej Agencji Chemikaliów. Tutaj należy pamiętać, że termin rejestracji niskotonażowych substancji określanych nazwą „substancje wprowadzone” mija 1 czerwca 2018 r.

Drugi pakiet pytań dotyczy bardzo trudnej procedury zezwoleń oraz zgłaszania przez dalszych użytkowników substancji z załącznika XIV, dla których Komisja Europejska udzieliła zezwolenia na ich stosowanie i wprowadzanie do obrotu. Pytania dotyczą kilku zagadnień. Po pierwsze: czy substancja, którą firma stosuje, podlega procedurze zezwoleń; po drugie: jak otrzymać takie zezwolenie. W końcu, jak wypełnić wymagania podane w odpowiedniej decyzji, tym bardziej że decyzja jest skierowana najczęściej do producentów i importerów substancji, a dotyka także, a może przede wszystkim, dalszych użytkowników stosujących substancję.

Trzecia grupa to zapytania dotyczące kart charakterystyki i scenariuszy narażenia. Pytania te nie dotyczą oczywiście sposobów sporządzania kart charakterystyki, tak jak to było jeszcze kilka lat temu, ale stosowania środków kontroli ryzyka zalecanych przez dostawców i prawidłowego wykorzystania informacji zawartych w dostarczonych kartach. (...)

 

Najbardziej pożądanym elementem prawidłowo prowadzonej i zrównoważonej gospodarki odpadami jest zapobieganie powstawaniu odpadów lub ograniczenie ich wytwarzania.

Aktualnie obowiązująca Ustawa z 14 grudnia 2012 r. o odpadach (tekst jednolity w DzU 2016 poz. 1987) wprowadza w artykule 17 następującą hierarchię sposobów postępowania z odpadami:

  • zapobieganie powstawaniu odpadów;
  • przygotowywanie do ponownego użycia;
  • recykling;
  • inne procesy odzysku;
  • unieszkodliwianie.

Najbardziej pożądanym elementem prawidłowo prowadzonej i zrównoważonej gospodarki odpadami jest zatem zapobieganie powstawaniu odpadów lub ilościowe ograniczanie ich wytwarzania. Powyższe działania obejmują przede wszystkim odpowiednie projektowanie wyrobów, tak by maksymalnie wydłużyć ich cykl życia u konsumenta oraz przeciwdziałać ich szybkiemu przekształceniu do postaci odpadu. Z drugiej strony, zapobieganie powstawaniu odpadów to również nadzór nad prawidłowym przebiegiem procesów technologicznych, co pozwala na wyeliminowanie lub ograniczenie występowania sytuacji zagrażających środowisku naturalnemu oraz przyczynia się do minimalizacji ilości powstających wyrobów wybrakowanych lub niespełniających wymagań, stanowiących odpady w myśl przepisów prawa. Do praktycznych działań, mających na celu ograniczanie ilości wytwarzanych odpadów, można w takim razie zaliczyć: kontrolę stanu technicznego użytkowanych maszyn i urządzeń, nadzór nad zgodnością produkowanych wyrobów z recepturami, zamówieniami oraz dokumentacją projektową, jak również racjonalną gospodarkę materiałową, dotyczącą stosowanych surowców, półproduktów, mediów i innych niezbędnych elementów składowych procesów produkcyjnych. Powyższe zabiegi przeciwdziałają powstawaniu awarii i usterek, wytwarzaniu wyrobów niezdatnych do wprowadzenia do obrotu handlowego oraz przeterminowaniu surowców i produktów, stanowiących na przykład zbędną nadwyżkę magazynową. Nie potrzeba zatem specjalistycznej wiedzy w zakresie ochrony środowiska, żeby zrozumieć, że zapobieganie powstawaniu odpadów to również zapobieganie zbędnym wydatkom w przedsiębiorstwie.

Drugą w kolejności zasadą postępowania z odpadami jest ich przygotowywanie do ponownego użycia. Pod tym pojęciem rozumie się wszelkie działania, polegające na sprawdzeniu, czyszczeniu lub naprawie, w ramach których produkty lub ich części, które wcześniej stały się odpadami, są przygotowywane do tego, aby mogły być ponownie wykorzystywane bez jakichkolwiek innych czynności wstępnego przetwarzania. Przygotowywaniem do ponownego użycia jest między innymi: naprawa uszkodzonych urządzeń elektrycznych i elektronicznych, regeneracja zniszczonych palet drewnianych czy też mycie i uzdatnianie zużytych opakowań wielokrotnego użytku, takich jak na przykład paletopojemniki IBC, beczki czy kanistry. Najważniejsze zalety tej metody gospodarowania odpadami to ograniczenie zużycia surowców, materiałów i mediów, które byłyby niezbędne do wytworzenia nowego wyrobu oraz danie „drugiego życia” niektórym rodzajom odpadów.

Alternatywą jest recykling

A co zrobić, jeśli wytworzone odpady nie nadają się do ponownego bezpośredniego użycia? W takim przypadku najbardziej preferowaną metodą postępowania jest recykling, umożliwiający przetworzenie odpadów do postaci produktów, materiałów lub substancji zdatnych do wykorzystania w dalszym, konkretnym celu. Przykłady recyklingu można wymieniać bez końca – począwszy od tych najbardziej oczywistych, jak wytwarzanie papieru z makulatury czy przetop złomu w hutach, aż po mniej popularne, ale również wartościowe – produkcję  artykułów budowlanych z domieszką stłuczki szklanej lub wyrobów gumowych ze zużytych opon. Niezależnie od tego, jaką metodą jest prowadzony recykling, umożliwia on przekształcenie odpadów do postaci produktów możliwych do ponownego bezpośredniego zastosowania w gospodarce.

Niestety, nie wszystkie odpady mogą zostać poddane recyklingowi oraz nie w każdej sytuacji jest on metodą najbardziej optymalną ekonomicznie. Co w takim przypadku?

(…)

 

Realizując jedno z podstawowych praw konsumenta – prawo do informacji – wprowadzający do obrotu przekazują za pośrednictwem etykiety podstawowe i jednocześnie niezbędne dane o produkcie: o jego składzie, sposobie użycia, wskazówkach, dotyczących bezpiecznego stosowania oraz dacie ważności. Ważne jest, aby wszelkie informacje, zwłaszcza te mogące bezpośrednio wpłynąć na bezpieczeństwo konsumentów, były zapisane w sposób rzetelny i zrozumiały. Zakres informacji, które trzeba koniecznie umieścić na etykiecie kosmetyków, określa artykuł 19 rozporządzenia 1223/2009/WE.

Identyfikacja osoby odpowiedzialnej

Zgodnie z artykułem 19 rozporządzenia 1223/2009/WE na etykiecie produktu kosmetycznego należy umieścić dane osoby odpowiedzialnej, czyli osoby prawnej lub fizycznej, która odpowiada za zgodność produktu z przepisami prawa. Dane te mogą być zapisane w formie skróconej, pod warunkiem że pozwolą na identyfikację firmy/osoby i jej adresu. Dość powszechna praktyka umieszczania na etykiecie tylko adresu strony www przedsiębiorstwa jest uznana za niezgodną z artykułem 19 rozporządzenia. Bywa tak, że firma pełniąca rolę osoby odpowiedzialnej ma kilka siedzib. Jeśli na etykiecie umieszczony jest więcej niż jeden adres, adres miejsca udostępniania dokumentacji należy wyróżnić. W przypadku sprowadzania produktu spoza UE konieczne jest umieszczenie nazwy kraju producenta.

Ilość nominalna

Na etykiecie kosmetyku należy umieścić informację o ilości nominalnej, wyrażonej w jednostkach masy lub objętości. Obowiązek ten nie dotyczy opakowań, które zawierają mniej niż 5 ml / 5 g produktu, bezpłatnych próbek oraz opakowań jednorazowego użytku. Zapis w rozporządzeniu, dotyczący podawania ilości nominalnej, jaką identyfikuje się w momencie pakowania, ma szczególne znaczenie w przypadku produktów, które tracą masę w wyniku naturalnych procesów, w czasie długotrwałego przechowywania (np. mydła jako produkty wysychające). Należy pamiętać o spełnieniu wymogów prawnych w zakresie wielkości cyfr i liter przy podawaniu ilości nominalnej. Uzależnioną od zawartości opakowania wysokość cyfr i liter określa załącznik nr 2 do rozporządzenia ministra gospodarki w sprawie szczegółowych wymagań, dotyczących oznakowań towarów paczkowanych. Na wielu etykietach produktów kosmetycznych – przed lub po oznaczeniu ilości nominalnej – pojawia się znak „e”. Zgodnie z art. 16 ust. 1 ustawy o towarach paczkowanych paczkujący lub zlecający paczkowanie może na własną odpowiedzialność oznaczać znakiem „e” towary paczkowane, zapewniając tym samym, że towar paczkowany spełnia wymagania, określone w przepisach rozdziału nr 3 ustawy. Wzór znaku „e” określa załącznik nr 3 do ustawy o towarach paczkowanych.

Data ważności

Szczególnie istotna dla konsumentów jest informacja o dacie ważności produktu. Określając datę przydatności, osoba odpowiedzialna deklaruje, w jakim czasie produkt przechowywany w odpowiednich warunkach jest bezpieczny i zachowuje w pełni swoje właściwości. W zależności od tego, jaką trwałością charakteryzuje się produkt, rozporządzenie umożliwia stosowanie dwóch form zapisu. W przypadku kosmetyków, których data ważności jest krótsza niż 30 miesięcy, stosuje się zapis: „Najlepiej zużyć przed końcem” lub symbol klepsydry, a następnie podaje się właściwą datę w formacie dzień/miesiąc/rok lub miesiąc/rok lub miejsce jej umieszczenia na opakowaniu np. „Najlepiej zużyć przed końcem: patrz spód opakowania”. Określenie to nie może być zastąpione sformułowaniami typu: „data ważności”, „zużyć przed” czy „best before”, „shelf life”, „exp.” itd. W przypadku produktów o dłuższej trwałości, powyżej 30 miesięcy, znacznie ważniejsza dla bezpieczeństwa stosowania jest trwałość produktu w czasie jego użycia – która jest wskazana na opakowaniu w postaci znaku PAO (ang. period after opening). PAO informuje o czasie, od momentu pierwszego otwarcia, w jakim produkt należy stosować. Na rynku można spotkać produkty kosmetyczne oznakowane „podwójną datą ważności”, tzn. na etykiecie pojawia się zarówno data minimalnej trwałości, poprzedzona zwrotem „najlepiej zużyć przed końcem”, jak i symbol PAO. Taki zapis nie jest zgodny z zapisami rozporządzenia i może wprowadzać konsumenta w błąd.

Gdy na produkcie umieszczono datę minimalnej trwałości i PAO, istotniejsza jest data minimalnej trwałości. Oznacza ona bowiem, że osoba odpowiedzialna gwarantuje bezpieczeństwo i jakość produktu w tym właśnie okresie. Jeśli od momentu pierwszego użycia do upływu daty minimalnej trwałości pozostało jeszcze 6 miesięcy, a PAO wynosi 12 miesięcy, produkt powinien zostać zużyty w ciągu 6 miesięcy, jak wskazuje data minimalnej trwałości. Istnieją grupy produktów, w przypadku których nie jest zasadne umieszczanie symbolu PAO, np. produkty jednorazowego użytku. Zakładamy bowiem, że po otwarciu kosmetyk jest natychmiast zużywany, a ewentualne pozostałości – wyrzucane.

Ostrzeżenia

Na etykiecie kosmetyku osoba odpowiedzialna jest zobowiązana do umieszczenia informacji o środkach ostrożności, jakie należy wdrożyć w czasie stosowania produktu. (…)