piątek, 06 grudzień 2019 11:26

O Pięknej Aspirynie i Parszywym Roundupie

Napisane przez T. Piotr Durawa


Oceń ten artykuł
(1 głos)

KW roundup

Ponad dwa miliardy dolarów odszkodowania otrzyma małżeństwo Pilliod, które oskarżyło niemiecki koncern Bayer AG o spowodowanie ich zachorowania na chłoniaka nieziarniczego. Choroba miała rozwinąć się w efekcie wieloletniego używania przez małżonków Roundupu, herbicydu zawierającego glifosat. To bezwzględnie najwyższe odszkodowanie w historii przemysłu chemicznego, i chociaż prawdopodobnie zostanie zmniejszone w procesach odwoławczych, to jednak przyznanie go dowiodło, że nawet najwięksi nie mogą stawać ponad prawem.

To już trzeci wyrok przeciwko Bayer AG po fuzji z Monsanto, we wcześniejszych zasądzano „zaledwie” 289 i 80 milionów dolarów. Dla koncernu, którego wartość wynosi obecnie ok. 57 miliardów euro, takie obciążenia stanowią bolesną, ale nie śmiertelną chorobę. Nieoszacowanym jednak ryzykiem pozostaje kolejnych ponad 13 tysięcy (sic!) pozwów złożonych w związku z Roundupem. Jeśli dodamy do tego utratę wartości akcji z rekordowych 121 euro za akcję w 2017 r. do obecnych 66 euro (wrzesień 2019 r.), to pytanie „komu i do czego była ta fuzja?” wydaje się być jak najbardziej sensowne.

Odpowiedź nie jest biznesowo oczywista, ma wiele niuansów, skrywa osobiste ambicje, a w jej tle stoi, być może, globalna polityka. Dlatego to ciekawa historia.

O losach pary Bayer-Monsanto będziemy słuchać w najbliższych miesiącach i latach niejednokrotnie. Warto zatem przypomnieć, jak doszło do tej największej w historii przemysłu chemicznego fuzji, w której niemiecki koncern Bayer kupił amerykańskiego producenta Roundupu firmę Monsanto z St. Louis.

 

Monsanto – ten Parszywy Randaup

Monsanto należało do pierwszej pięćsetki firm notowanych na amerykańskiej giełdzie, z 13 mld euro przychodu, dochodem ponad 1,7 mld euro, z ponad 21 tys. zatrudnionych i przedstawicielstwami w 66 krajach świata. Działalność koncentrowała się na przygotowaniu i sprzedaży materiału siewnego oraz odpowiednich do tego środków ochrony roślin.

Monsanto należało do pierwszej pięćsetki firm notowanych na amerykańskiej giełdzie, z 13 mld euro przychodu, dochodem ponad 1,7 mld euro, miało 21 tys. zatrudnionych i było obecne w 66 krajach świata.

Sukces finansowy amerykański koncern osiągnął dzięki genetycznie modyfikowanemu ziarnu oraz rygorystycznej ochronie swoich patentów. Model biznesowy wyglądał następująco: Monsanto modyfikuje genetycznie materiał siewny w taki sposób, że rośliny, które z niego wyrastają są odporne na określone środki przeciw chwastom (herbicydy). Gwiazdą staje się glifosat – substancja, na którą patenty posiadało właśnie Monsanto. Dla hodowców pomysł koncernu z St. Louis oznaczał niezwykłe uproszczenie produkcji – wystarczy zasiać i „polewać” pola Roundupem (pod taką nazwą handlową koncern sprzedaje produkt zawierający glifosat). Nic poza genetycznie zmienionymi roślinami po prostu nie wyrośnie. Dziś glifosat nie jest już chroniony patentami i dlatego dostępny jest także u innych dostawców herbicydów, ale w latach 1970–2000 był wyłączną własnością Amerykanów. Swojej własności Monsanto broniło przez lata bardzo rygorystycznie, często stosując metody na granicy prawa, np. zabraniając rolnikom korzystania z wyhodowanego na ich polach materiału siewnego – każde takie użycie było uznawane za naruszenie prawa patentowego. Nietrudno się domyślić, że działania Monsanto, choć niezwykle dochodowe, wzbudzały wiele kontrowersji. Z jednej strony wymuszanie na rolnikach ograniczonego korzystania z własnych ziaren (koncern płacił m.in. za donosy, kto z sąsiadów nie korzysta z certyfikowanego ziarna) i przymus ekonomiczny, a z drugiej wylewanie na pola ogromnej ilości herbicydów i zaburzanie równowagi biologicznej, nie mogły pozostać niezauważone. Szybko pojawiły się także podejrzenia o szkodliwy wpływ glifosatu na zdrowie człowieka. Przez lata doszły do tych podejrzeń udowodnione przypadki uciszania naukowców, wprowadzanie w błąd opinii publicznej czy manipulowanie badaniami. Kontrowersje związane z modelem biznesowym, intensywnym i często agresywnym PR-em oraz zyskująca na znaczeniu troska o środowisko zapewniły Monsanto miejsce w pierwszej trójce najbardziej znienawidzonych firm na świecie. Wiele lat koncern skutecznie bronił swojego wizerunku, ale wzmożone zainteresowanie oraz postępująca dostępność informacji zaowocowały masą doniesień prasowych. Jedną z najbardziej bulwersujących wiadomości była ta, że Monsanto nie zawahało się podjąć próby podważenia wiarygodności i w efekcie sparaliżowania działalności Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC), agendy Światowej Organizacji Zdrowia. Francuscy dziennikarze z „Le Monde” Stéphane Foucart i Stéphane Horel, którzy opisali krucjatę Monsanto przeciw IARC, otrzymali Europejską Nagrodę Prasową w kategorii reportaż śledczy za publikacje znane jako „Monsanto Papers” w 2018 r. Wiele wskazuje, że Roundup nie jest „bezpieczniejszy niż sól spożywcza” jak głosiła reklama. Efektem mistrzowskiego PR są natomiast orzeczenia m.in. Agencji Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych i Europejska Agencja Chemikaliów, które w swoich dokumentach uznały, że glifosat prawdopodobnie nie działa rakotwórczo na ludzi. Tak oto wygląda nasz Parszywy Roundup w pełnej krasie.

 

Czas swatów

Jak wiadomo, do tanga trzeba dwojga. Monsanto od lat poszukiwało partnera.

Po serii udanych akwizycji z początku XXI w., koncern został największym na świecie dostawcą materiału siewnego, kontrolującym 26% światowego obrotu.

W 2015 r. podjął próbę połączenia ze swoim szwajcarskim konkurentem, firmą Syngenta. Amerykańska oferta, chociaż atrakcyjna, została jednogłośnie odrzucona przez szwajcarski zarząd, prawdopodobnie z obawy przed spodziewaną amerykańską dominacją. Biorąc pod uwagę, że już na początku 2016 r. Syngentę przejął chiński konglomerat ChemChina, można się zastanawiać, na ile racjonalne były obawy Szwajcarów. Jednocześnie na rynku doszło do kolejnej fuzji olbrzymów: DuPont połączył się z Dow Inc., tworząc DowDupont. Takie konsolidacje nie mogły zostać bez odpowiedzi. Oczywistym ich następstwem było zbliżenie Bayer AG i Monsanto.

Po serii udanych akwizycji z początku XXI w. koncern Monsanto został największym na świecie dostawcą materiału siewnego, kontrolującym 26% światowego obrotu.


Bayer – ta Piękna Aspiryna

Bayer AG to firma z ponad 150-letnią tradycją, która swoją (prawie) nienaganną reputację zawdzięcza produkowanej od stu lat aspirynie (Aspirin®) oraz wkładowi w badania nad chorobami i rozwój leków. Błędem byłoby jednak ograniczanie Bayera do aspiryny. Grupa zawsze oferowała wiele produktów, w tym wiele kontrowersyjnych.

Mądrze prowadzony PR sprawił, że żadna z afer (Ciprobay, Lipobay, zmowy cenowe) nie „przykleiła” się na stałe do wizerunku Bayera, chociaż np. w efekcie zażywania preparatu Lipobay zmarło w USA i Europie ponad 100 osób. Sprawa Lipobay pokazała, jaką siłą dysponuje Bayer: tuż po wybuchu skandalu wynik operacyjny koncernu spadł ponad 40%, planowano zwolnienie 15 tys. pracowników, a wysokość odszkodowań i ugód przekroczyła w 2007 r. 1,2 mld dolarów. I przetrwał, by osiągnąć sprzedaż w wysokości 46 mld euro i zysk ponad 6 mld euro. Zapomnianą już nieco skazą na doskonałej opinii koncernu jest jego historyczne zaangażowanie w utworzenie w latach 20. XX wieku wielkiego konglomeratu IG Farben, który wspierał nazistowski reżim i produkował m.in. niesławny cyklon B, używany w komorach gazowych obozów koncentracyjnych. Po II wojnie światowej IG Farben zostało zlikwidowane i ponownie wydzielono z niego Bayer oraz, co nie jest bez znaczenia dla tej historii, także innego niemieckiego giganta – BASF.

Skazą na opinii koncernu Bayer jest jego zaangażowanie poprzez konglomerat IG Farben w produkcję w czasach III Rzeszy m.in. niesławnego cyklonu B.

W branży rolniczej Bayer nie jest nowym graczem, w 2002 r. odkupił od Aventis biznes rolniczy, wraz z nim również genetycznie zmodyfikowany ryż. Fakt, że Bayer od dawna oferuje zmodyfikowane ziarno oraz środki ochrony roślin oparte na glifosacie do momentu fuzji z Monsanto nie było przedmiotem debaty. A przecież Bayer należy do sześciu firm, które kontrolują 75% światowego rynku pestycydów i 71% światowego rynku modyfikowanego ziarna.


Czas godów

Kiedy w 2016 r. nowy szef Bayera Werner Baumann ogłosił zamiar przejęcia Monsanto, analitycy branży chemicznej złapali się za głowy. Po pierwsze dlatego, że Bayer, firma o (prawie) nienagannej reputacji, ma zamiar przejąć jeden z najgorszych wizerunkowo biznesów świata. Po drugie, główne pole sukcesów Bayera to farmacja, po co zatem wchodzi na nieznany sobie rynek rolny? I po trzecie wreszcie, dlaczego oferuje 62 mld dolarów, kwotę ogromną nawet na możliwości Bayera? Nie tylko analitycy nie rozumieli o co chodzi, także akcjonariusze dali wyraz swojemu zdumieniu, w efekcie czego kurs akcji niemieckiego olbrzyma gwałtownie spadł.

Szybko jednak pojawiły się bardziej rzeczowe analizy: zmiany na rynku i wzrost konkurencyjności powodują ciśnienie kosztowe, które mogą realizować tylko najwięksi.

Na przełomie lat 2015 i 2016 doszło do wspomnianych już fuzji Dow Chemical i DuPont oraz przejęciu przez Chińczyków za 43 mld dolarów szwajcarskiej Syngenty. Dla Bayera pozostał wybór: połączyć się z kimś i zostać na ringu, czy poddać (czyli sprzedać) swój rolniczy biznes bez walki. A że na rynku był tylko jeden znaczący gracz, Monsanto, to wybór padł na niego. Mimo fatalnej reputacji. Przy bliższym spojrzeniu okazało się jednak, że Monsanto, silne w obu Amerykach, doskonale uzupełnia ofertę Bayera, silnego przede wszystkim w Europie i Azji.

I ostatni powód, który być może w ogóle wywołał tak duże zmiany na rynku: według ONZ w 2050 r. zaludnienie ziemi sięgnie 10 miliardów. Tę ludzką masę trzeba będzie wyżywić, co przy ograniczonych areałach będzie możliwe tylko poprzez zwiększenie wydajności produkcji rolnej.

Silne w obu Amerykach Monsanto doskonale uzupełnia ofertę Bayera, silnego przede wszystkim w Europie i Azji.

Dla Bayera nie bez znaczenia jest doświadczenie, jakie zebrało Monsanto, tropiąc przez lata rolników „omijających” zabezpieczenia producenta. Aktywne kontrolowanie pól uprawnych pozwoliło Amerykanom z St. Louis na opracowanie i dopracowanie planu zdalnego zarządzania uprawą. Pomysłu dla rolnictwa tak rewolucyjnego, jak niegdyś maszyna parowa dla przemysłu. System opiera się na dronach, które skanują areały pod względem występowania chwastów. Dane z dronów przesyłane są do centrali, gdzie opracowuje się metody zapobiegania, tj. plan oprysków. Na obszarach będących w zasięgu sieci komórkowych odpowiednie dane docierają bezpośrednio do maszyn rolniczych. Tam gdzie sieci nie ma, dane wprowadzane są za pomocą pendrive’a. Odpowiednio przygotowana maszyna opryskowa (często bezzałogowa), posługując się tymi danymi, opryskuje tylko te miejsca, w których drony „zauważyły” niepożądane rośliny. Łatwo sobie wyobrazić, że za kilka lat technologia pozwoli zastąpić drony np. obrazem satelitarnym.

To znaczne ograniczenie zużycia herbicydu, a zatem i obniżka kosztów. Można powiedzieć, że Monsanto wreszcie robi coś dla środowiska – samo ogranicza ilość herbicydu wylewanego na pola. Ale jest jeszcze druga strona medalu. Aby opracować plan oprysków, Monsanto staje się posiadaczem ogromnej ilości informacji, dotyczących usytuowania pól, ich wykorzystania, upraw na nich prowadzonych, możliwości, jakie oferują. Stąd niedaleko już do wywierania różnych nacisków na farmerów i wpływania na ich decyzje. To pokaźny majątek, jaki Monsanto może wnieść do wspólnego związku.

Czy to nie dość powodów, aby Piękna Aspiryna związała się z Parszywym Roundupem? Tak, te powody na pewno by wystarczyły, ale warto wspomnieć o jeszcze dwóch.


Drużba – czyli jak do tego doszło

Pierwszy to Werner Baumann. To nazwisko już padło, od 2016 r. szef zarządu Bayer AG. Jedną z pierwszych decyzji, już 10 dni po objęciu urzędu, była ta o akwizycji Monsanto. Błyskawiczne złożenie oferty zwiększyło tylko niedowierzanie specjalistów od rynku rolniczego, którzy z łatwością posądzili nowego szefa o lekkomyślność, brak orientacji biznesowej i wybujałe ambicje. Baumanna można posądzić o wiele, ale nie o brak biznesowego doświadczenia. Ten spokojny, nieco wycofany specjalista od finansów związany jest z Bayerem od początku swojej kariery, już ponad 30 lat. Istotne znaczenie ma także fakt, że przez lata był człowiekiem do zadań specjalnych poprzedniego szefa koncernu Wernera Weninnga, obecnie przewodniczącego rady nadzorczej Bayer AG. Właśnie Weninng rekomendował Baumanna na stanowisko szefa koncernu. Plan przejęcia Monsanto został podobno opracowany już 10 lat temu przez obu menedżerów, a Baumann samodzielnie wykonał wiele pracochłonnych analiz i symulacji ekonomicznych. W 2016 r. nadszedł ten moment: nowy szef koncernu ogłosił plan fuzji, którą opracowywał od wielu lat, a szef rady nadzorczej zapewnił mu parasol ochronny. Mówi się także, że Baumann, choć skromny, to jednak niepozbawiony ambicji menedżer. Nieżyczliwi zarzucą mu, że tak bardzo chciał zostać człowiekiem numer 1 w światowym przemyśle chemicznym, że naraził na szwank pieniądze akcjonariuszy.

Drugi ważny powód to przychylność polityczna dla ekspansji olbrzyma z Leverkusen. Jeszcze zanim urzędy antymonopolowe ogłosiły zgodę na połączenie z Monsanto, odbyła się w Unii Europejskiej debata o przedłużeniu dopuszczenia dla glifosatu. Niemiecka minister środowiska Barbara Hendricks, wywodząca się z SPD, była gwałtownie przeciwna. Otwarcie przeciwko niej, a za glifosatem, opowiedział się minister rolnictwa Christian Schmidt z CSU, wywołując kryzys w koalicji rządowej. W niemieckim rządzie taki otwarty spór nie jest zdarzeniem codziennym i pokazuje, że mimo uzasadnionych wątpliwości władza stanęła po stronie wielkiego niemieckiego przemysłu.

Na konsumpcję związku Monsanto i Bayer musieli poczekać. Dopiero w 2018 r. urzędy antymonopolowe Unii Europejskiej, Brazylii, Rosji i Chin wydały zgodę na połączenie przedsiębiorstw. W maju tego samego roku zapadła najważniejsza decyzja: po długich negocjacjach Departament Sprawiedliwości USA pozwolił Bayerowi na zakup Monsanto pod warunkiem sprzedaży części swojego biznesu. Bayer wystawił zatem na sprzedaż produkcję nasion bawełny, rzepaku, soi i warzyw, a także własną linię herbicydów Liberty. Aktywa, z których zrezygnował Bayer, odkupił za 7 mld dolarów inny niemiecki gigant BASF. Dzięki tej „sąsiedzkiej” akwizycji został czwartym graczem na światowym rynku rolnym.


Perspektywy związku

Kończy się rok 2019 i jak z tej perspektywy można ocenić to wielkie gospodarcze wyzwanie?

Znaczący wyrok wydali akcjonariusze, którzy na walnym zgromadzeniu w kwietniu 2019 r. odmówili zarządowi Bayer AG absolutorium. To w historii koncernu pierwsza taka sytuacja. Komentatorzy mówili wprost o policzku wymierzonym Wernerowi Baumannowi. On sam wypowiadał się w ostrożnym tonie, uznając ryzyko i wskazując jednocześnie na możliwości, które otworzyły się przed Bayerem. Mimo gorzkich słów, mimo zawirowań i dyskusji, mimo katastrofalnego spadku cen akcji nie zdarzyło się jedno: zarząd, mimo braku absolutorium, nie został odwołany. To chyba wystarczający dowód na nadzieje, jakie akcjonariusze wiążą z nową przyszłością.

Po fuzji Bayer zmienił znacząco strukturę przychodów, kiedyś na rynku rolnym osiągał ok. 30% swoich przychodów, obecnie (dane z 2017 r.) osiąga już blisko połowę. Na światowym rynku jest niekwestionowanym liderem z blisko 27 mld dolarów przychodu. Syngenta, która zajmuje drugie miejsce, osiąga około 16 mld dolarów, kolejny jest DowDupont z 14 mld i wreszcie BASF z 7 mld.

Oczywiście zadłużenie (Bayer zakup Monsanto sfinansował 57 mld dolarów kredytu) i perspektywa kosztownych odszkodowań znacząco wpływa na kurs akcji, najniższy od trzech lat. Mówi się, że ryzyka związane z fuzją zostały niedoszacowane, a wiele zagrożeń jest jeszcze przed Bayerem. Nie zmienia to jednak faktu, że Bayer kontroluje 25% całego światowego rynku nasion i środków ochrony roślin. A perspektywa wskazuje, że zużycie glifosatu będzie jeszcze rosło – w USA w 2018 r. 94% areałów soi (ważnego składnika pasz) uprawianych było z użyciem modyfikowanego ziarna i herbicydów. Wspominany już wzrost liczby ludności świata będzie zwiększał zainteresowanie szybszą i wydajniejszą uprawą np. kukurydzy, której „tylko” 10% uprawia się w USA z użyciem herbicydu.

Być może zatem należy przestać patrzeć na związek (nie tak) Pięknej Aspiryny z (nie tak) Parszywym Roundupem jak na mezalians, a zacząć traktować go jak starannie zaplanowane małżeństwo z rozsądku.

I na koniec mała zagadka: kto według P.T. Czytelników zyskał na tej fuzji najwięcej?

Analiza rynku i perspektyw rozwojowych wskazuje, że firmy Bayer i BASF, siostrzane od czasów IG Farben, opanowały na najbliższe lata ponad 30% światowego biznesu modyfikowanego ziarna i środków ochrony modyfikowanych upraw.

Wygląda zatem na to, że największym wygranym tej wielkiej fuzji zostało państwo niemieckie, od którego dobrej woli zależeć będzie wyżywienie 1/3 ludności świata.

Czytany 364 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 28 stycznia 2020 08:43