sobota, 27 maj 2017 07:58

10 lat REACH – przedsiębiorcy mają głos (cz. 1)

Napisane przez Tomasz Gendek


Pobierz załącznik:
Oceń ten artykuł
(1 głos)

W grudniu 2016 r. minęła dziesiąta rocznica uchwalenia najważniejszego w ostatniej dekadzie rozporządzenia, które nieodwracalnie zmieniło obraz branży chemicznej w Unii Europejskiej. Legislacja ta odbiła się echem również poza granicami wspólnoty, ponieważ stawia bariery dla firm spoza wspólnego rynku. Rozporządzenie REACH, bo o nim mowa, dotyczy także polskich przedsiębiorców: producentów, dystrybutorów i importerów substancji, mieszanin oraz wyrobów chemicznych.

REACH to jedno z najobszerniejszych i najtrudniejszych rozporządzeń, jakie powstało w UE w ostatnich latach. Jak wpłynęło na funkcjonowanie polskich firm, ile przyniosło dobrego, a co poszło źle? Zapytaliśmy o to przedsiębiorców, którzy byli nie tylko obserwatorami rynku chemicznego, ale i jego czynnymi uczestnikami, podlegającymi i wypełniającymi postanowienia, zapisane w rozporządzeniu REACH.

O wypowiedź poprosiliśmy osoby odpowiedzialne w danym przedsiębiorstwie za funkcjonowanie systemu REACH, a więc najbardziej kompetentne i znające wymagania rozporządzenia.

Zapytaliśmy o wpływ regulacji REACH na funkcjonowanie przedsiębiorstwa, a także na bezpieczeństwo obrotu substancjami chemicznymi. Interesowaliśmy się faktycznymi kosztami wprowadzenia rozporządzenia, jak bardzo obciążyło ono firmy, w szczególności te, które musiały substancje rejestrować, ale również kosztami niebezpośrednimi – zmianami w recepturach i asortymencie, podyktowanymi czy wymuszonymi ograniczeniem asortymentu przez dostawców, a także ewentualną potrzebą korzystania ze wsparcia wyspecjalizowanych w doradztwie i znających szczegółowo przepisy firm zewnętrznych.

Do prawidłowego wypełniania obowiązków rozporządzenia REACH niezbędna jest komunikacja. Wymiana informacji w łańcuchu dostaw miała stać się fundamentem funkcjonowania systemu. Zapytaliśmy zatem o skuteczność wymiany informacji i jej wpływ na funkcjonowanie rozporządzenia oraz bezpieczeństwo.

REACH to nie tylko obowiązki, ale także kontrola ich wypełniania. W założeniu kontrole powinny wymuszać lepsze przestrzeganie postanowień rozporządzenia REACH i wyłapywać wszelkie nieprawidłowości. Czy tak się stało? Jak REACH odmienił polskich przedsiębiorców – w obecnym numerze przedstawiamy dwie pierwsze wypowiedzi. Naszymi rozmówcami są:

Pan Daniel Huayama Chero – specjalista ds. REACH/ISO w Ultracore Polska sp. z o. o. (Police) oraz Pani Danuta Derdaś – pełnomocnik zarządu ds. systemu zarządzania w firmie Baterpol S.A. w Katowicach. Obie firmy działają w branży metalurgicznej. Ultracore Polska jest producentem drutu rdzeniowego dla przemysłu metalurgicznego oraz zajmuje się sprzedażą żelazostopów, a Baterpol S.A. jest producentem ołowiu rafinowanego i stopów ołowiu, a także zajmuje się odzyskiem tego metalu na potrzeby jego przetwarzania w swojej hucie.

Na początek wypowiedź pana Daniela Huayama Chero z Ultracore Polska, z którym rozmawiała Kinga Wasilewska.

 

Rozporządzenie REACH wymusza często sposób funkcjonowania danej firmy. Na ile wprowadzenie rozporządzenia REACH zmieniło Państwa przedsiębiorstwo?

W aspekcie negatywnym można to ująć w następujący sposób: ponieważ nasza firma do produkcji drutów rdzeniowych stosuje różnorakie surowce, takie jak między innymi żelazostopy, które kupuje na rynku globalnym (Ameryka Południowa, Chiny, południowa Afryka), wymagania, jakie postawił przed importerami REACH, spowodowały znaczne zawężenie listy potencjalnych oraz realnych dostawców. Miało to również wpływ na wzrost cen surowców, ponieważ dostawcy musieli ponosić koszty ich rejestracji. Również naszej firmie z tego powodu przybyło nie tylko papierkowej roboty, ale również kosztów, związanych z rejestracją, ponieważ jesteśmy jako część globalnej firmy z lokalizacjami poza UE (USA, Argentyna, Afryka Południowa i Kanada) wyłącznym przedstawicielem dla tych oddziałów – zgodnie z rozporządzeniem REACH.

Niestety, firmy spoza Europy nie rozumieją idei, jaka przyświeca rozporządzeniu REACH, i wymiana jakichkolwiek informacji związanych z importowanymi przez nas surowcami często wymaga nie tylko wiedzy chemicznej, ale również prawniczej, co znacznie utrudnia współpracę między kupującym a sprzedającym.

Oczywiście REACH to nie tylko negatywy. Do pozytywnych aspektów jego wdrożenia należy niewątpliwie zaliczyć fakt, że wzrosła transparentność i uporządkowanie informacji, dotyczących chemikaliów, co pozwala na lepszą ochronę pracowników. Dzięki zawartym w kartach charakterystyk informacjom firma ma możliwość stać się bezpieczniejszym miejscem pracy.

Czy na przestrzeni 10 lat funkcjonowania REACH mają Państwo poczucie, że stosowanie chemikaliów w Europie jest bezpieczniejsze? Czy REACH miał na to wpływ?

Przez tych 10 lat mieliśmy okazję obserwować duże fluktuacje na rynkach, związanych z obrotem surowcami, stosowanymi w naszej branży. Wiele mniejszych firm nie poradziło sobie z pierwszymi kosztami rejestracji. REACH stanowił swego rodzaju eliminację, przez którą udało się przejść dobrze zorganizowanym firmom z silnym zapleczem finansowym. Od takich firm można wymagać, że będą solidnymi i transparentnymi partnerami, którzy stawiają na bezpieczeństwo swoich produktów. Można powiedzieć, że REACH przyczynił się do podniesienia ilości istotnych informacji, związanych z bezpiecznym stosowaniem chemikaliów, a tym samym większej świadomości użytkowników tych chemikaliów.

Jak oceniają Państwo procedurę wdrażania jego postanowień. Czy nie jest ona nadmiernie skomplikowana, aby dało się je wykonać samemu?

Niestety, z własnego doświadczenia wiemy, że jest to jedno z trudniejszych i niejasno sformułowanych rozporządzeń powstałych w Unii Europejskiej. W wielu firmach powstają osobne działy, zatrudniające ekspertów w dziedzinie nie tylko chemii, ale również prawa, które pomagają w interpretacji zapisów tego rozporządzenia. Bardzo ciężko jest przeprowadzać te procesy, nie korzystając z firm zewnętrznych – zajmujących się szkoleniami dotyczącymi REACH, kart charakterystyk, rejestracji w programie IUCLID lub też zwyczajnie prowadzących wszelkie związane z REACH postępowania.

Czy odczuli Państwo wsparcie ze strony urzędów lub instytucji do tego powołanych, czy jakaś z nich szczególnie wsparła Państwa firmę we wdrażaniu REACH?

Bardzo pomocny jest polski helpdesk przy Biurze do spraw Substancji Chemicznych. W naszych rejestracjach korzystaliśmy również z firm zagranicznych, specjalnie powoływanych przez rejestrujące interesujące nas substancje konsorcja.

REACH to koszty – wiemy to wszyscy. Jak wpłynęły one na asortyment Państwa produktów? Czy musieli Państwo zrezygnować z jakiegoś produktu, bo np. rejestracja okazała się nieopłacalna albo dostawcy podnieśli drastycznie ceny lub sami zrezygnowali z ich dostaw?

Musieliśmy zrezygnować z wielu chińskich dostawców, dla których REACH było abstrakcyjną blokadą nie do zrozumienia. Niestety, przeniosło się to też na wzrost kosztów, związanych z zakupem surowców przez europejskich pośredników. Ta sytuacja miała negatywne odbicie w cenie naszych produktów. Sami mieliśmy do czynienia z dostawcami, którzy rezygnowali z rejestracji importowanych substancji we własnych zakresie, pozostawiając to w gestii zainteresowanych firm – odbiorców końcowych.

Jednym z podstawowych zadań rozporządzenia REACH jest wspieranie konkurencyjności i innowacyjności przedsiębiorstw. Czy europejskie firmy, które muszą wypełniać wymagania REACH, mogą konkurować z firmami spoza wspólnego rynku?

Z naszego doświadczenia wnioskujemy, że REACH przyczynił się do spadku konkurencyjności firm europejskich, eksportujących swoje wyroby poza granice UE. (…)

 

Czytany 1137 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 08 czerwiec 2017 09:05