Zakończenie dotychczasowej działalności w formie kwartalnej

Drodzy Czytelnicy,

z dniem 1 stycznia 2022 roku kończymy wydawanie Kwartalnika Chemicznego: Prawo i Wiedza w formie kwartalnej. Dotyczy to zarówno prenumeraty elektronicznej, jak i drukowanej. Niebawem dostępna będzie możliwość zakupu wydań archiwalnych w wersji drukowanej oraz elektronicznej.

Zespół redakcyjny
Kwartalnik Chemiczny: Prawo i Wiedza

piątek, 08 grudzień 2017 11:36

Homeopatia – najdroższe placebo na świecie, cz. 1

Napisał


Pobierz załącznik:
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Czy można być wyleczonym przez roztwór wody i cukru? Czy takie leczenie ma sens? Na czym opiera się idea homeopatii i dlaczego jest ona tak krytykowana przez naukę? Na te i wiele innych pytań, dotyczących tej metody terapii, postaramy się odpowiedzieć w niniejszym artykule.

Trochę historii

Homeopatia ma już ponad 200 lat. Za jej twórcę uważa się niemieckiego lekarza Samuela Hahnemanna, który w 1796 r. użył po raz pierwszy tego terminu na określenie opracowanej przez siebie metody leczenia.
Hahnemann był zdolnym lekarzem, jednak stopień poznania naukowego, jaki wówczas istniał, a także wiedza o chorobach i metodach ich leczenia były w powijakach. Nie było wówczas jeszcze ani nowoczesnej chemii, biologii, nie mówiąc już o mikrobiologii, na której narodziny trzeba było czekać jeszcze prawie sto lat. Leczenie sprowadzało się w zasadzie do upuszczania krwi i podawania wątpliwej skuteczności preparatów (patrz także „Kwartalnik Chemiczny Prawo i Wiedza” nr 3/2017, s. 24).
Zasada homeopatii opiera się na sformułowanym przez Hahnemanna prawie podobieństw. Ogólnie rzecz biorąc, zgodnie z tym prawem podawane zdrowym ludziom leki dają takie same objawy, jakie występują u chorych wskutek choroby. Przykładem są malaria – choroba i chinina – lek. Malaria, u osób na nią chorych, wywołuje gorączkę, podobnie jak chinina u osób zdrowych. Dodatkowo chinina jest lekiem na malarię. Zatem wystarczy znaleźć substancję, która wywołuje podobne objawy, jakie mamy w danej jednostce chorobowej, i już można ją zastosować do leczenia tej choroby. Logiczne? Zjedzenie surowego ziemniaka też powoduje gorączkę, czyli ziemniak jest doskonałym lekiem na grypę (też mamy gorączkę). Ponadto, aby jeszcze bardziej uprościć ten „logiczny” tok myślenia, odpowiednie substancje powodujące pewne objawy u zdrowych osób powinny być podawane pacjentom w bardzo rozcieńczonej formie.


Fakty i mity

Zgodnie z klasycznymi ustaleniami Hahnemanna preparaty homeopatyczne muszą być przygotowywane poprzez wielokrotne rozcieńczanie substancji wyjściowej. Po każdym rozcieńczeniu, najczęściej w stosunku 1:10 lub 1:100, otrzymany roztwór jest mieszany przez intensywne potrząsanie i ponownie rozcieńczany w powyższych proporcjach. Homeopaci proces ten nazywają dynamizowaniem.

Efekt: w każdym kolejnym rozcieńczeniu pozostaje coraz mniej substancji czynnej, aż od pewnego momentu nie ma jej tam wcale. Nie przeszkadza to jednak rozcieńczać pozostałą wodę wodą dalej i dalej. Stopień rozcieńczeń jest oszałamiający, bywają preparaty, przez uczciwość naukową nie nazwę ich lekami, które rozcieńczone są nawet w stężeniach 1:1060 – według nomenklatury homeopatycznej jest to rozcieńczenie 60D lub 30K (C) – klasyczne rozcieńczenie zalecane przez Hahnemanna. Czy to dużo? Posłużmy się analogią. Rozcieńczenie 12K, zwierające o wiele rzędów więcej substancji czynnej niż przytoczone powyżej 30K, to stężenie odpowiadające mniej więcej szczypcie substancji czynnej w całym Oceanie Atlantyckim. A bywają i dużo większe rozcieńczenia, np. jeden z najbardziej popularnych środków homeopatycznych, oscillococcinum, to 200K (1:10400). Jak wyobrazić sobie takie rozcieńczenie? Jedna cząsteczka substancji czynnej na WSZYSTKIE atomy Wszechświata dają rozcieńczenie tylko 40K. Procedury takiej od pewnego momentu nie można nawet nazwać rozcieńczaniem, gdyż nie ma w roztworze już czego rozcieńczać.
(…)

Czytany 1365 razy Ostatnio zmieniany piątek, 08 grudzień 2017 12:10